Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puszcza Darżlubska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Puszcza Darżlubska. Pokaż wszystkie posty

12 marca 2021

ZEW - Włóczykij woła do lasu!

Rumski Włóczykij przez dłuższy czas kojarzył mi się głównie z wiosenną i jesienną edycją marszy na orientację, nazwanych tak jak stowarzyszenie - na cześć popularnej wśród miłośników pieszej turystyki postaci z Muminków. Ale jako prawdziwi entuzjaści (czy raczej entuzjastki), organizatorki tych marszy nie poprestały na nich: już wcześniej, jako nauczycielki, organizowały dla uczniów rajdy turystyczne, a potem dodawały kolejne pozycje w kalendarzu InO. Najpierw rozpowszechniały ideę InO budując trasy na majowy tydzień InO (m. in. w 2016r., o czym pisałem tutaj), a od 2019. postanowiły zaczynać rok z przytupem, prezentując ZEW, czyli Zimową Eskapadę Włóczykija. Chyba stało się to poważną tradycją, bo choć w ubiegłym roku odwołały oba MnO z powodu epidemii koronawirusa, to trzeci ZEW odbył się zgodnie z planem szóstego stycznia 2021r.

16 września 2020

Powrót do Perłowej Doliny

Dziś krótko. Jak pamiętacie, w sierpniu było sporo ładnej pogody, sprzyjającej wędrówkom, spacerom itp. Któregoś dnia, gdy miałem popołudniową zmianę w pracy, chciałem z tego skorzystać i zamiast jechać rowerem jedną z krótszych tras, postanowiłem wyjechać wcześniej i zrobić rundkę przez południowe obrzeża Puszczy Darżlubskiej: okolice Kąpina, może Stoborowe, może Miga, a potem Orle i Bolszewo. Przy okazji chciałem wykonać kilka fotografii dla uzupełnienia wpisu o Perłowej Dolinie.
Plan nie był skomplikowany, ale posypał się jeszcze przed Kąpinem, razem z łańcuchem w moim rowerze. Pod górkę podjechałem jeszcze normalnie, mijając najpierw Perłową Dolinę, a następnie polanę oznaczoną na Google Maps jako Dolina Kąpinowska. Pstryknąłem kilka fotek w obu tych miejscach i pojechałem dalej, w zasadzie już po płaskim. Nagle usłyszałem jeden zgrzyt, potem drugi. Przy trzecim pedały stały się całkiem luźne, a łańcuch został kilka metrów za mną...
Byłem w środku lasu z rowerem bez napędu, bez większych szans, żeby łatwo dotrzeć do pracy na czas, ani żeby wrócić do domu i pojechać autem. Na szczęście pora była taka, że mogłem zadzwonić do Taty, który wtedy wracał od siebie z pracy, i że do szpitala miałem w większości z górki. Tata zabrał mnie z parkingu pod szpitalem i jakoś się wyrobiłem, choć dużo nie brakowało...
A poniżej zdjęcia z wąwozu przy Perłowej Dolinie i z polany, którą podejrzewałem o właściwą jej lokalizację we wiosennym wpisie.

15 września 2020

Ścieżki wokół Jeziora Dobrego

Jezioro Dobre leży mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Wejherowem a Krokową, tuż przy drodze wojewódzkiej 218. Ode mnie to tylko kilkanaście kilometrów. Trochę głupio się przyznać, ale w sumie nigdy nad nim nie byłem, jeśli nie liczyć przejazdów szosą nad morze i Rajdu Rowerowego w Leśniewie trzy lata temu. Po długiej przerwie potrzebowałem spaceru po lesie i uznałem, że Jezioro Dobre będzie w sam raz jako miejsce niezbyt odległe, a jednocześnie praktycznie nowe dla mnie.
Niedzielny poranek - jak wiele ostatnich dni - miał dość zmienną pogodę, ale w sumie był dosyć przyjemny na krótką wędrówkę. Dojazd nad jezioro nie jest trudny - jak wspomniałem, leży tuż przy szosie krokowskiej. Blisko jego południowego końca jest mały leśny parking, na kilka aut, a poza nim kilka miejsc, gdzie pobocze jest na tyle szerokie, że od biedy można na nim zostawić samochód. Ja zaparkowałem na większym parkingu nad północnym brzegiem jeziora. Ten nie miał takich jasno określonych granic i nawet w taki chmurny ranek stało tam kilkanaście aut, nie licząc tych, którymi wjechano na obszar pola namiotowego.

05 kwietnia 2020

Tajemnica Perłowej Doliny

Czasem mam tak, że z jakiegoś powodu coś mnie zaciekawi i nie da mi spokoju, dopóki nie zgłębię tematu. Na pewno znacie to uczucie. Na przykład jakiś czas temu oglądałem z synem jeden z odcinków kreskówkiMarta mówi, w którym tytułowa suczka marzy o zostaniu psem strażackim, ale oficer lokalnej straży pożarnej odmawia jej, ponieważ nie jest dalmatyńczykiem. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego tyle psów strażackich w bajkach faktycznie jest dalmatyńczykami (jak Marshall w Psim Patrolu czy Radar w Strażaku Samie). Do tej pory psy strażackie czy ogólniej kojarzyły mi się raczej z owczarkami niemieckimi. Okazało się, że w krajach anglosaskich (zwłaszcza w USA) już w XIX w. dalmatyńczyki towarzyszyły wozom strażackim podczas jazdy do pożaru czy strażakom w czasie akcji. Do dzisiaj dalmatyńczyki służą amerykańskim strażakom na służbie, a także jako maskotki.
Podobny "atak ciekawości" dopadł mnie też przy przeglądaniu Map Google wykorzystanych jako podkład w elektronicznej tablicy informacji turystycznej na wejherowskim rynku. Trafiłem tam na punkt nazwany "Perłową Doliną". Opisano ją jako miejsce pielgrzymek, a jedna z opinii zachwalała ją jako świetne miejsce na spędzenie czasu z przyjaciółmi. Z grubsza kojarzyłem okolicę tego miejsca (las na północ od wejherowskiego szpitala i na zachód od drogi prowadzącej do Kąpina). Nieopodal jest leśna droga, którą nieraz spacerowałem lub jechałem właśnie do Kąpina lub z powrotem. Byłem więc pewien, że rzekomy punkt pielgrzymkowy jest w samym środku głuszy, ale nie dawało mi to spokoju i w wolnej chwili musiałem się tam wybrać i sprawdzić to na miejscu.


11 listopada 2019

Mroczne tropy kruków: Vestigia InO VI


Impreza Vestigia Ino VI
Organizator Stowarzyszenie Wataha
Data 26/27 października 2019r.
Miejsce Reda Rekowo
Trasa Przygodowa
Budowniczy Piotr Bładzikowski
Pogoda Jak na końcówkę października to całkiem ciepło i sucho. Momentami lekki wiaterek.

Po przerwie

Jak może co niektórzy pamiętają, na wiosnę miałem artroskopię kolana. Jakiś czas siedziałem w domu, wychodząc tylko o kulach. Miałem zamiar trochę zaległości nadrobić, ale w sumie okazało się, że trzy miesiące zmarnowałem (ale za to wypocząłem). Powoli wracałem do jako takiej formy: w lipcu wróciłem do pracy, we wrześniu zacząłem trochę jeździć na rowerze. Oczywiście nadal starałem się i nadal się staram oszczędzam to kolano oszczędzać, ale wilka ciągnie do lasu, a mnie na marsze. Szukałem więc okazji, żeby wystartować też w InO. Po paru podejściach nieudanych z tych czy innych przyczyn udało się to w końcu w Rekowie na szóstej edycji Vestigii.



10 listopada 2019

Leśne szlaki nad Betlejem

Dwa tygodnie temu była Vestigia (choć relacji jeszcze nie ma). Dziś korzystając z ładnej pogody wybrałem się na spacer w okolice niektórych punktów kontrolnych z naszej trasy (przygodowej). Zacząłem z nieco innego miejsca - tuż obok pętli autobusowej Pieleszewo Karłowicza. Stamtąd poszedłem w górę. Zapraszam na minigalerię ze spaceru.



27 sierpnia 2018

Pętla szlakami rowerowymi Nordy (3)

Ostatni odcinek naszej wrześniowej wyprawy to powrót z Krokowej do Wejherowa. Tutaj już zdjęć nie będzie, nie mieliśmy na to chęci ani siły, a mój obity bok też do tego nie zachęcał.Po krótkim odpoczynku na krokowskim dworcu pojechaliśmy z Karolem dalej. Nadal staraliśmy się unikać ruchliwych głównych dróg, korzystając w miarę możliwości z bocznych ulic, polnych szutrów i leśnych szlaków.
Najpierw przejechaliśmy przez Goszczyno i tam przekroczyliśmy szosę do Żarnowca. Przez pola wokół Jeldzina dojechaliśmy do Sobieńczyc. Tam minęliśmy tor motocrossowy, z daleka zerkając na ścigające się motocykle. Z bliska się nie dało: od strony ulicy tor był ogrodzony wysokim płotem. Można by było spojrzeć od strony lasu, ale to może przy innej okazji, podobnie jak tamtejsza siedziba leśnictwa z ośrodkiem rehabilitacji ptaków drapieżnych.
Z Sobieńczyc zjechaliśmy do Kartoszyna drogą, przy której jest leśny parking. To z niego zeszłej wiosny korzystałem podczas wycieczki na żarnowiecką Górę Zamkową. W Kartoszynie skręciliśmy na drogę prowadzącą wzdłuż południowego brzegu Jeziora Żarnowieckiego do Czymanowa, gdzie obok elektrowni wodnej (a konkretnie szczytowo-pompowej, gdyby to kogoś interesowało) natrafiliśmy na kolejny fragment Turystycznego Szlaku Północnych Kaszub). Z początku nie wyglądało to ciekawie: urywane fragmenty pokrytej drobnym żwirem, a częściowo zarośniętej ścieżki nie pozwalały w pełni cieszyć się przyjemnymi widokami na równinę nad rzeką Piaśnicą z otaczającymi ją wzgórzami. W dalszej części Szlak prowadził asfaltowymi dojazdówkami, ale niewiele to poprawiło nasze odczucia. Dopiero za Opalinem, gdy twarda nawierzchnia przeszła w polną drogę, jechało się naprawdę przyjemnie i chyba był to odcinek, który najbardziej nam się podobał, zarówno ze względu na wygodę jazdy, jak i otoczenie: od wschodu łąki z kępami drzew i widokiem na wysoczyznę Puszczy Darżlubskiej, a od zachodu las ciągnący się do Lisewa i Czymanowa.
Przed Warszkowem nasza droga stała się całkiem leśna, a przez samą miejscowość przejechaliśmy bocznymi ulicami i kawałkiem szosy z Kniewa do Domatówka. Potem znów otoczyły nas sosny Puszczy Darżlubskiej, przez którą jechaliśmy aż do Wejherowa. Mały przystanek zrobiliśmy przy miejscu pamięci w Piaśnicy, nie mieliśmy jednak wiele czasu na odwiedzanie tamtejszych mogił czy kaplicy. Obejrzeliśmy tylko tablice informacyjne przy parkingu i jechaliśmy dalej. Było już późne popołudnie i robiło się coraz chłodniej.
Z parkingu do szosy krokowskiej dojechaliśmy asfaltową drogą. Potem trafiliśmy na znaną mi już ścieżkę rowerową po wschodniej stronie szosy. W Wejherowie nie skierowaliśmy się do centrum, ale jeszcze trochę jechaliśmy leśnymi drogami po północnej stronie rzeki Redy, by przekroczyć ją mostem na ulicy Konopnickiej. Stamtąd był już tylko rzut beretem do domu.

25 sierpnia 2018

Rowerem w Leśniewie

Rajd Rowerowy na Orientację w Leśniewie jest jedną ze stałych pozycji w moim kalendarzu InO, choć oczywiście nie zawsze mogę wziąć w nim udział. Tym razem też nie byłem pewien uczestnictwa, zwłaszcza że mój rower jest niesprawny i bez widoków na naprawę w najbliższym czasie. Udało mi się jednak zorganizować czas i pożyczyć rower od brata, dzięki czemu mój start w zeszłą niedzielę na krótszej trasie dwudziestokilometrowej stał się faktem. Nie bez znaczenia były namowy Mikołaja, który tym razem odciążył Damiana i przygotował całą trasę.
Chętnych w tej - już dziewiątej - edycji było nieco mniej, niż w poprzednich, być może z powodu nieco słabszej promocji. Pogoda była sprzyjająca: nie za ciepło i bez deszczu, choć chwilami się chmurzyło i trochę wiało. Miałem jedną z wcześniejszych minut startowych: o 12:59 wyjechałem spod Klubu Kultury.

08 lutego 2018

Pętla szlakami rowerowymi Nordy (1): Wejherowo - Swarzewo

W połowie września udało mi się pojechać na dłuższą trasę rowerową. Cel zaproponował mój młodszy brat, który chciał przejechać ścieżką rowerową zbudowaną na dawnej linii kolejowej ze Swarzewa do Krokowy. Od propozycji do realizacji minęło trochę czasu - jakoś nie udawało nam się zgrać, zwłaszcza u mnie weekendy były dość nabite planami, ale w końcu trafił się nam i termin, i pogoda: w przyjemny sobotni poranek szesnastego września wyjechaliśmy z Wejherowa.
Minąwszy Wzgórze Ojca Grzegorza i Kąpino Dolne wjechaliśmy w Puszczę Darżlubską i ruszyliśmy w stronę Pucka. Karol prowadził drogami, które częściowo znałem, a częściowo były dla mnie nowe. Trasę dobierał tak, aby podjazdy (nieuniknione między Wejherowem a Puckiem) nie były zbytnio strome i przeszkadzały nam przesadnie w jeździe. Kawałek za Suchym Stawem skręciliśmy w lewo, przekroczyliśmy Gizdepkę i omijając Rekowo, dotarliśmy do Sławutowa. Ten odcinek był dla mnie nowy i całkiem mi się podobał - był całkiem uroczy i pojawiło się na nim kilka ciekawych obiektów. Pewnie jeszcze będę tam jeździł i wtedy opiszę go dokładniej.


23 września 2017

Drogi i trochę bezdroży, czyli Leśniewo po raz czwarty

Leśniewo po raz czwarty dla mnie, a po raz siódmy w ogóle. Niestety, ani czwórka, ani siódemka nie okazały się dla mnie szczęśliwe. Co prawda skuteczność w zdobywaniu prawidłowych lampionów był wyjątkowo wysoka, ale miejsce w końcowej klasyfikacji jak do tej pory najniższe. Chociaż z drugiej strony takie porównanie jest trochę bezcelowe - poszczególne moje starty różniły się długością trasy, poziomem trudności, warunkami terenowymi, stanem technicznym roweru...
Tym razem, tak jak niedawno pisałem, również zdecydowałem się na krótszą trasę dwudziestokilometrową. Nie żałuję tej decyzji - znów jechało mi się spokojnie i przyjemnie. Kolejne punkty odnajdywałem z satysfakcją, co na długiej trasie byłoby mniej prawdopodobne, przynajmniej jeśli wierzyć krytycznym opiniom niektórych uczestników. Jednak z drugiej strony niemal przez cały czas miałem wrażenie, że trasa jest zrobiona nieco na szybko i niemal zbyt łatwa, i nie byłem w tym odczuciu osamotniony, a wyniki to wrażenie również potwierdzają.



13 sierpnia 2017

Drogi i bezdroża Puszczy Darżlubskiej na VI Rajdzie w Leśniewie

Lubię jeździć rowerem, ale z różnych przyczyn niekoniecznie w rajdach na orientację. Jak już kiedyś pisałem, wyjątek robię dla rajdu w Leśniewie. W zeszłym roku nie udało mi się tam wystartować, ale w tym roku zgłosiłem się i wziąłem udział w szóstej edycji, która odbyła się 21 maja. Tym razem jednak nie porywałem się na dłuższą, czterdziestokilometrową trasę, ale z uwagi na czasem dokuczające kolano i nie w pełni sprawny rower uznałem, że pewniejszy będzie start na o połowę krótszym dystansie.
Poza dystansem trasy różniły się się od siebie też limitem czasu (cztery godziny zamiast sześciu) i liczbą punktów kontrolnych (dziesięć zamiast dwudziestu). Od mojego ostatniego startu w trzeciej edycji trochę zmieniły się też zasady karania spóźnień - do piętnastu minut nie byłoby źle, ale potem każda minuta stawałaby się bardzo kosztowna.


14 marca 2017

Domatowo i Domatówko, czyli ścieżki i chaszcze IX Marszu na Orientację

Przyszła trzecia niedziela stycznia, a z nią długo oczekiwany Marsz na Orientację w Domatówku. Choć właściwiej byłoby tym razem napisać, że z Domatowa do Domatówka, jako że do organizacji dołączyło kolejne, sąsiednie sołectwo w Gminie Puck. Trochę zmieniło to charakter rajdu - zamiast powszechnego zazwyczaj kółka, trasa była liniowa.
Chwilę po dziesiątej rano imprezę otwarto w remizie OSP w Domatowie. Po kilku słowach od organizatorów parę słów na temat tras powiedział Darek - pomysłodawca marszy i budowniczy tras. Wspomniał między innymi, że z powodu dużej ilości śniegu w niektórych miejscach w lesie usunął z obu tras po jednym punkcie kontrolnym. Na długiej trasie, na której startowałem, był to PK5. Po tym organizacyjnym wstępie zaczęły się starty kolejnych drużyn w trzyminutowych interwałach. Ja w drogę ruszyłem o 10.47.
Myśląc wcześniej o tym starcie nastawiałem się na walkę o zwycięstwo, ale już w niedzielę przyjąłem nastawienie odwrotne, niż na ostatnim Darżlubie. Mianowicie zamiast sprawdzać dokładnie wszystko, zamierzałem w miarę możliwości kontrolować bieżącą pozycję i spisywać pierwsze lampiony, na które we właściwych miejscach natrafiałem, o ile nie budziły dużych wątpliwości. Taktyka ta okazała się jednak nieco mniej skuteczna, niż na to liczyłem...

02 sierpnia 2016

Keszowanie w dolinie Redy (5): Widoki z Diabelnej

Być może już o tym wspominałem - nie wiem, nie mam czasu sprawdzać - ale w okolicach Wejherowa jest całkiem sporo mniej lub bardziej znanych punktów widokowych. Większość z nich nadawałaby się na budowę wieży widokowej co najmniej równie dobrze, jak proponowana przez miasto lokalizacja koło stadionu. Ideę kolejki linowej pominę tu milczeniem...
Jednym z takich punktów jest góra zwana Diabelną. Znajduje się ona po północnej stronie miasta, oddzielona od jego większej części rzeką Redą. Podejrzewam, że jest dość popularna wśród amatorów ekstremalnych zjazdów rowerowych (latem) i saneczkowych (zimą) - niektóre ścieżki prowadzące na jej wierzchołek z pewnością mogą się do tego nadawać, jeśli ktoś dość umiejętności i odwagi - bywają naprawdę strome.
Ze szczytu rozciąga się dość rozległy widok na leżące w dolinie miasto. Można stąd zobaczyć przede wszystkim Śródmieście Wejherowa oraz osiedla Chopina i Przemysłowa z najbardziej charakterystycznymi budynkami czy też przeciwległe wzgórza Kalwarii, ale da się dostrzec również odleglejsze punkty, jak cmentarną kaplicę na Śmiechowie. Jakość zdjęć jest raczej umiarkowana - wykonywane były w chmurny, a momentami i mglisty listopadowy dzień, niemniej większość obiektów jest chyba rozpoznawalna.


26 lutego 2016

Ścieżki i chaszcze VII Marszu na Orientację w Domatówku

21 lutego w Domatówku wziąłem udział w VII Marszu na Orientację. Wcześniej o tej imprezie słyszałem wiele dobrego i w związku z tym sam chciałem spróbować. Dlatego też tę niedzielę miałem zaplanowaną już od dłuższego czasu.
Organizatorem imprezy i budowniczym dwóch z trzech dostępnych tras był Dariusz Okoń, którego miałem wcześniej okazję poznać podczas jednej z imprez SKPT. Oczywiście nie dał mi wyboru i z miejsca zapisał mnie na najtrudniejszą i najdłuższą, dzięsięciokilometrową. Dla osób mniej doświadczonych, a przede wszystkim dla rodzin przeznaczył krótszą trasę o nominalnym dystansie sześciu kilometrów. Trzecią trasę - dla młodzieży - budował leśniczy Tomasz Jopek.



18 lutego 2016

Widoki ze wzgórz Ciechocina i Betlejem

Tłustoczwartkowe pączki też trzeba było spalić - i to był jeden z motywów wędrówki w piątek przed Ostatkami. Innymi były m. in. niezła pogoda (przynajmniej rano), a także chęć sprawdzenia formy przed Śniegołazami i marszem w Domatówku. Trasa wiodła tym razem doliną Redy, wzgórzami na północ od niej, ponad Betlejem i Ciechocinem, a następnie - w drodze powrotnej - doliną Suchego Stawu i wzgórzami bliżej Nanic. Poniżej kilka migawek z tych okolic.



30 stycznia 2016

Styczniowe drogi

Nowy rok zacząłem od krótkiego wieczornego spaceru na Górę Noworoczną, o której już kiedyś pisałem. Widok rozświetlonego miasta otoczonego czernią wzgórz jak zwykle zrobił na mnie spore wrażenie. Szkoda, że nie mam aparatu z czułością odpowiednią do nocnych zdjęć.
Jednak tak naprawdę na leśne szlaki ruszyłem w drugi weekend stycznia, kiedy w ciągu trzech dni zaliczyłem trzy krótkie wycieczki: w piątek w okolice pomiędzy wejherowskim szpitalem a Kąpinem, w sobotę na II InO Do Źródełka w sopockich lasach, a w niedzielę do Gimnazjum nr 4 w rumskiej Szmelcie na kolejny trening Las-Kompas.
Wspomnę jeszcze tylko, że pogoda utrzymywała się zimowa, przede wszystkim pod względem temperatury, choć i śniegu nie brakowało. Mróz spowodował ciekawe zamarzanie kałuż:


29 grudnia 2015

Keszowanie w dolinie Redy (2): Jaz w Bolszewie

W poprzednim wpisie wspomniałem o kładce nad Kanałem Redy. Dziś o innym obiekcie położonym nad tym kanałem, a mianowicie o jazie w Bolszewie. W jego pobliżu była już kiedyś skrzynka, ale przestała być aktywna jakiś czas temu. Ale w jej miejsce została założona kolejna: Śluza w Bolszewie Reaktywacja. Poniżej parę słów o niej i o kanale.


29 listopada 2015

Keszowanie w dolinie Redy (1): Miga

Tej jesieni pewną ilość czasu spędziłem na poszukiwaniu keszy nieopodal rzeki Redy w różnych miejscowościach wzdłuż jej biegu. Tym poszukiwaniom poświęcę kilka wpisów, bo często ukryte były w naprawdę ciekawych i/lub ładnych miejscach. Wtrącę też czasem wspomnienie którejś z wcześniejszych wędrówek. Tak będzie i w pierwszym wpisie z serii, poświęconym uroczemu zakątkowi leżącemu pomiędzy brzegami Redy a stokami wysoczyzny, na której rosną lasy Puszczy Darżlubskiej.



05 października 2015

Drogi planowane do końca roku

Było podsumowanie, to i czas na dalsze plany. Myślę, że tym razem będę planował mniej ambitnie niż poprzednio, a to z dwóch względów. Po pierwsze, będzie większa szansa zrealizować wszystkie cele. Po drugie, chcę trochę oszczędzić kolano. W zeszłym tygodniu byłem u ortopedy, ale nie umiał stwierdzić co z tym moim stawem jest, tylko wysłał mnie na rezonans magnetyczny. Termin w Gdańsku mam na maj. Mam nadzieję, że stan mojej kończyny przynajmniej się do tego czasu nie pogorszy.
Ale dość już o tym, czas na zapis planów: