Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadleśnictwo Wejherowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nadleśnictwo Wejherowo. Pokaż wszystkie posty

15 września 2020

Ścieżki wokół Jeziora Dobrego

Jezioro Dobre leży mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Wejherowem a Krokową, tuż przy drodze wojewódzkiej 218. Ode mnie to tylko kilkanaście kilometrów. Trochę głupio się przyznać, ale w sumie nigdy nad nim nie byłem, jeśli nie liczyć przejazdów szosą nad morze i Rajdu Rowerowego w Leśniewie trzy lata temu. Po długiej przerwie potrzebowałem spaceru po lesie i uznałem, że Jezioro Dobre będzie w sam raz jako miejsce niezbyt odległe, a jednocześnie praktycznie nowe dla mnie.
Niedzielny poranek - jak wiele ostatnich dni - miał dość zmienną pogodę, ale w sumie był dosyć przyjemny na krótką wędrówkę. Dojazd nad jezioro nie jest trudny - jak wspomniałem, leży tuż przy szosie krokowskiej. Blisko jego południowego końca jest mały leśny parking, na kilka aut, a poza nim kilka miejsc, gdzie pobocze jest na tyle szerokie, że od biedy można na nim zostawić samochód. Ja zaparkowałem na większym parkingu nad północnym brzegiem jeziora. Ten nie miał takich jasno określonych granic i nawet w taki chmurny ranek stało tam kilkanaście aut, nie licząc tych, którymi wjechano na obszar pola namiotowego.

27 sierpnia 2018

Pętla szlakami rowerowymi Nordy (3)

Ostatni odcinek naszej wrześniowej wyprawy to powrót z Krokowej do Wejherowa. Tutaj już zdjęć nie będzie, nie mieliśmy na to chęci ani siły, a mój obity bok też do tego nie zachęcał.Po krótkim odpoczynku na krokowskim dworcu pojechaliśmy z Karolem dalej. Nadal staraliśmy się unikać ruchliwych głównych dróg, korzystając w miarę możliwości z bocznych ulic, polnych szutrów i leśnych szlaków.
Najpierw przejechaliśmy przez Goszczyno i tam przekroczyliśmy szosę do Żarnowca. Przez pola wokół Jeldzina dojechaliśmy do Sobieńczyc. Tam minęliśmy tor motocrossowy, z daleka zerkając na ścigające się motocykle. Z bliska się nie dało: od strony ulicy tor był ogrodzony wysokim płotem. Można by było spojrzeć od strony lasu, ale to może przy innej okazji, podobnie jak tamtejsza siedziba leśnictwa z ośrodkiem rehabilitacji ptaków drapieżnych.
Z Sobieńczyc zjechaliśmy do Kartoszyna drogą, przy której jest leśny parking. To z niego zeszłej wiosny korzystałem podczas wycieczki na żarnowiecką Górę Zamkową. W Kartoszynie skręciliśmy na drogę prowadzącą wzdłuż południowego brzegu Jeziora Żarnowieckiego do Czymanowa, gdzie obok elektrowni wodnej (a konkretnie szczytowo-pompowej, gdyby to kogoś interesowało) natrafiliśmy na kolejny fragment Turystycznego Szlaku Północnych Kaszub). Z początku nie wyglądało to ciekawie: urywane fragmenty pokrytej drobnym żwirem, a częściowo zarośniętej ścieżki nie pozwalały w pełni cieszyć się przyjemnymi widokami na równinę nad rzeką Piaśnicą z otaczającymi ją wzgórzami. W dalszej części Szlak prowadził asfaltowymi dojazdówkami, ale niewiele to poprawiło nasze odczucia. Dopiero za Opalinem, gdy twarda nawierzchnia przeszła w polną drogę, jechało się naprawdę przyjemnie i chyba był to odcinek, który najbardziej nam się podobał, zarówno ze względu na wygodę jazdy, jak i otoczenie: od wschodu łąki z kępami drzew i widokiem na wysoczyznę Puszczy Darżlubskiej, a od zachodu las ciągnący się do Lisewa i Czymanowa.
Przed Warszkowem nasza droga stała się całkiem leśna, a przez samą miejscowość przejechaliśmy bocznymi ulicami i kawałkiem szosy z Kniewa do Domatówka. Potem znów otoczyły nas sosny Puszczy Darżlubskiej, przez którą jechaliśmy aż do Wejherowa. Mały przystanek zrobiliśmy przy miejscu pamięci w Piaśnicy, nie mieliśmy jednak wiele czasu na odwiedzanie tamtejszych mogił czy kaplicy. Obejrzeliśmy tylko tablice informacyjne przy parkingu i jechaliśmy dalej. Było już późne popołudnie i robiło się coraz chłodniej.
Z parkingu do szosy krokowskiej dojechaliśmy asfaltową drogą. Potem trafiliśmy na znaną mi już ścieżkę rowerową po wschodniej stronie szosy. W Wejherowie nie skierowaliśmy się do centrum, ale jeszcze trochę jechaliśmy leśnymi drogami po północnej stronie rzeki Redy, by przekroczyć ją mostem na ulicy Konopnickiej. Stamtąd był już tylko rzut beretem do domu.

25 sierpnia 2018

Rowerem w Leśniewie

Rajd Rowerowy na Orientację w Leśniewie jest jedną ze stałych pozycji w moim kalendarzu InO, choć oczywiście nie zawsze mogę wziąć w nim udział. Tym razem też nie byłem pewien uczestnictwa, zwłaszcza że mój rower jest niesprawny i bez widoków na naprawę w najbliższym czasie. Udało mi się jednak zorganizować czas i pożyczyć rower od brata, dzięki czemu mój start w zeszłą niedzielę na krótszej trasie dwudziestokilometrowej stał się faktem. Nie bez znaczenia były namowy Mikołaja, który tym razem odciążył Damiana i przygotował całą trasę.
Chętnych w tej - już dziewiątej - edycji było nieco mniej, niż w poprzednich, być może z powodu nieco słabszej promocji. Pogoda była sprzyjająca: nie za ciepło i bez deszczu, choć chwilami się chmurzyło i trochę wiało. Miałem jedną z wcześniejszych minut startowych: o 12:59 wyjechałem spod Klubu Kultury.

23 września 2017

Drogi i trochę bezdroży, czyli Leśniewo po raz czwarty

Leśniewo po raz czwarty dla mnie, a po raz siódmy w ogóle. Niestety, ani czwórka, ani siódemka nie okazały się dla mnie szczęśliwe. Co prawda skuteczność w zdobywaniu prawidłowych lampionów był wyjątkowo wysoka, ale miejsce w końcowej klasyfikacji jak do tej pory najniższe. Chociaż z drugiej strony takie porównanie jest trochę bezcelowe - poszczególne moje starty różniły się długością trasy, poziomem trudności, warunkami terenowymi, stanem technicznym roweru...
Tym razem, tak jak niedawno pisałem, również zdecydowałem się na krótszą trasę dwudziestokilometrową. Nie żałuję tej decyzji - znów jechało mi się spokojnie i przyjemnie. Kolejne punkty odnajdywałem z satysfakcją, co na długiej trasie byłoby mniej prawdopodobne, przynajmniej jeśli wierzyć krytycznym opiniom niektórych uczestników. Jednak z drugiej strony niemal przez cały czas miałem wrażenie, że trasa jest zrobiona nieco na szybko i niemal zbyt łatwa, i nie byłem w tym odczuciu osamotniony, a wyniki to wrażenie również potwierdzają.



27 marca 2017

Widoki z Góry Zamkowej nad Jeziorem Żarnowieckim

Zbliżające się Manewry SKPT oraz przymusowy urlop wraz z chwilową poprawą pogody stworzyły pretekst i okazję do pierwszego od dwóch miesięcy spaceru w terenie leśnym, poza Wejherowem. Po krótkim namyśle z kilku potencjalnych terenów do wędrówki wybrałem najmniej mi znane lasy po wschodniej stronie Jeziora Żarnowieckiego, z pozostałościami grodziska na Górze Zamkowej jako głównym celem.
Poniedziałkowe popołudnie było dosyć słoneczne i choć temperatura nie przekraczała dziesięciu stopni, to kiedy wiatr nie wiał zbyt mocno, dało się bez problemu iść na samej bluzie. W kilku miejscach było trochę kałuż i błota, ale ogólnie było w miarę sucho, czyli warunki do szwendania się były całkiem dobre.