Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z Mapą do Lasu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Z Mapą do Lasu. Pokaż wszystkie posty
31 grudnia 2020
20 lutego 2018
Ścieżki i chaszcze lasów wokół Gołębiewa
Po kilku tygodniach przerwy pojechaliśmy z Tomkiem na kolejny trening Z mapą do lasu. Tym razem bazą było Gołębiewo, a właściwie parking położony koło tej znajdującej się w administracyjnych granicach Gdyni śródleśnej osady. Jej lokalizacja jest o tyle nietypowa, że od reszty Gdyni oddzielona jest trójmiejską obwodnicą, najłatwiejszy dojazd do niej prowadzi przez gdańską ulicę Spacerową, a większość lasów w jej pobliżu należy do Sopotu. Prywatnie to miejsce kojarzy mi się najbardziej z nieco pechowym udziałem w MnO Do Źródełka, gdzie dwa lata temu padły mi styki w ręcznej latarce, a słaba czołówka ledwo pozwoliła mi wrócić na metę. O szukaniu punktów raczej nie mogło wtedy być mowy.
31 stycznia 2018
Ścieżki i chaszcze Wielkiego Kacka
21 stycznia brałem udział w kolejnym treningu Z mapą do lasu. Tym razem towarzyszył mi Tomek, który miał już pewne doświadczenie w biegach na orientację, biorąc w nich udział w czasie służby w wojsku. Tym razem jednak wspólnie zdecydowaliśmy o marszowym czy nawet spacerowym tempie.
Ten trening odbywał się w lasach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego na obrzeżach gdyńskiej dzielnicy Wielki Kack, a start i meta znajdowały się w okolicy przejścia pod linią kolejową do Kościerzyny. Pogoda była w sam raz na taki spacer - nie padało, nie wiało, był lekki mróz, ale nie aż taki, żeby trzeba było się grubo ubrać, zwłaszcza przy ciągłym ruchu. Leżący wszędzie śnieg urozmaicał marsz, jednocześnie utrudniając i ułatwiając nawigację, a także dostarczając wrażeń estetycznych.
Ten trening odbywał się w lasach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego na obrzeżach gdyńskiej dzielnicy Wielki Kack, a start i meta znajdowały się w okolicy przejścia pod linią kolejową do Kościerzyny. Pogoda była w sam raz na taki spacer - nie padało, nie wiało, był lekki mróz, ale nie aż taki, żeby trzeba było się grubo ubrać, zwłaszcza przy ciągłym ruchu. Leżący wszędzie śnieg urozmaicał marsz, jednocześnie utrudniając i ułatwiając nawigację, a także dostarczając wrażeń estetycznych.
14 listopada 2015
Widoki z sopockich wzgórz
Pierwszy listopadowy weekend (rzecz jasna, nie licząc dnia Wszystkich Świętych) obfitował na Wybrzeżu w rozmaite imprezy na orientację. Zwłaszcza w sobotę można było wybierać między kilkoma wydarzeniami o różnym charakterze, poziomie trudności czy dystansie. W niedzielę wybór był nieco mniejszy. Z różnych przyczyn w moim przypadku sobota odpadała, a w niedzielę postanowiłem połączyć realizację części moich planów z udziałem w treningu Z Mapą do Lasu w Sopocie. Dodatkiem do marszu miało być też poszukiwanie skrzynek geocachingowych w sopockich lasach, ale częściowo też i na terenie miasta.
Już dojście na start z kolejki dostarczyło pierwszą ciekawostkę: wiewiórkę w przydomowym ogrodzie. Całe życie żyłem w przeświadczeniu, że wiewiórki zapadają w sen zimowy, więc uznałem ten widok za nietypowy. A tymczasem one nie hibernują, a co jakiś czas wychodzą...
Po zrobieniu kilku fotek ruszyłem dalej, na miejsce startu.
Już dojście na start z kolejki dostarczyło pierwszą ciekawostkę: wiewiórkę w przydomowym ogrodzie. Całe życie żyłem w przeświadczeniu, że wiewiórki zapadają w sen zimowy, więc uznałem ten widok za nietypowy. A tymczasem one nie hibernują, a co jakiś czas wychodzą...
Po zrobieniu kilku fotek ruszyłem dalej, na miejsce startu.
16 marca 2015
Drogi i bezdroża Bursztynowej Góry
Po udziale w treningu Las-Kompas na znanych już mi terenach śmiechowskich lasów przyszedł czas na nieco odleglejsze rejony, a konkretnie na bąkowską Bursztynową Górę, w której otoczeniu gdyński Azymut 45 zorganizował swoją imprezę Z Mapą do Lasu. Przy okazji postanowiłem też sprawdzić, jak zachowa się mój niedawno odebrany z serwisu rower na nieco dłuższej trasie, niż ze sklepu do domu i w związku z tym do Bąkowa zdecydowany byłem dotrzeć na dwóch kółkach, choć oczywiście nie z Wejherowa, a z Gdańska, do którego dojechałem SKM-ką.
Rower sprawdził się lepiej, niż się spodziewałem, choć tylny hamulec nie był tak dobrze wyregulowany, jak zostałem zapewniony. Niemniej nie było to zbytnią przeszkodą podczas jazdy, zwłaszcza że nie rozwijałem prędkości na tyle dużej, by przy hamowaniu na przednim kole wylecieć przez kierownicę. Sama trasa z dworca Gdańsk Główny do Bąkowa budziła we mnie mieszane uczucia, z różnych przyczyn. Na długich odcinkach były całkiem niezłe ścieżki rowerowe, ale były też takie, gdzie musiałem jechać jezdnią moim zdaniem niedostatecznie szeroką dla dwóch kierunków jazdy samochodów i jeszcze dla mnie na rowerze. Nieco irytujące było to w Kowalach i samym Bąkowie, gdzie odcinki chodnika z dopuszczonym ruchem rowerów były bardzo krótkie i często przeplatane z takimi, gdzie rowerów nie dopuszczano. Było też zdecydowanie chłodniej, niż się spodziewałem - momentami polar okazywał się być niewystarczająco trzymającym ciepło odzieniem. Na przyszłość będę musiał pomyśleć o jakiejś innej kurtce, być może w ogóle o bardziej profesjonalnym stroju do jazdy na rowerze.
Rower sprawdził się lepiej, niż się spodziewałem, choć tylny hamulec nie był tak dobrze wyregulowany, jak zostałem zapewniony. Niemniej nie było to zbytnią przeszkodą podczas jazdy, zwłaszcza że nie rozwijałem prędkości na tyle dużej, by przy hamowaniu na przednim kole wylecieć przez kierownicę. Sama trasa z dworca Gdańsk Główny do Bąkowa budziła we mnie mieszane uczucia, z różnych przyczyn. Na długich odcinkach były całkiem niezłe ścieżki rowerowe, ale były też takie, gdzie musiałem jechać jezdnią moim zdaniem niedostatecznie szeroką dla dwóch kierunków jazdy samochodów i jeszcze dla mnie na rowerze. Nieco irytujące było to w Kowalach i samym Bąkowie, gdzie odcinki chodnika z dopuszczonym ruchem rowerów były bardzo krótkie i często przeplatane z takimi, gdzie rowerów nie dopuszczano. Było też zdecydowanie chłodniej, niż się spodziewałem - momentami polar okazywał się być niewystarczająco trzymającym ciepło odzieniem. Na przyszłość będę musiał pomyśleć o jakiejś innej kurtce, być może w ogóle o bardziej profesjonalnym stroju do jazdy na rowerze.
Etykiety:
Bąkowo
,
Bursztynowa Góra
,
czarny szlak Wzgórz Szymbarskich
,
Gdańsk
,
grodziska
,
InO
,
Matarnia
,
Matemblewo
,
navime
,
Otomin
,
rower
,
Z Mapą do Lasu
,
zielony szlak Skarszewski
,
żółty szlak Trójmiejski
16 lutego 2015
Weekendowe drogi przedśniegołazowe (2)
Niedziela była zdecydowanie chłodniejsza od soboty, ale na trening Z Mapą do Lasu pojechałem ubrany równie cienko, jak w sobotę. Tylko buty wziąłem bardziej dopasowane do trudniejszego terenu. Chłód początkowo trochę mi dokuczał, ale wiedziałem, że jak tylko ruszę aktywnie na trasę, to się rozgrzeję, i faktycznie tak się stało - przez większość marszu właściwie nie odczuwałem chłodu, a nawet było mi trochę za ciepło.
Tym razem bazą imprezy był teren zespołu szkół w Gdyni Chwarznie. Start jak zwykle zapowiadany był na 10:30, ale jak zwykle wydawanie map zaczęło się nieco szybciej i już około dziesiątej piętnaście ruszyłem w trasę. Poprzednio wybierałem trasy A i B, tym razem zdecydowałem się na najtrudniejszą trasę C. W sumie nie żałuję, ale muszę przyznać, że nie spodziewałem się aż takiej różnicy w poziomie trudności.
Tym razem bazą imprezy był teren zespołu szkół w Gdyni Chwarznie. Start jak zwykle zapowiadany był na 10:30, ale jak zwykle wydawanie map zaczęło się nieco szybciej i już około dziesiątej piętnaście ruszyłem w trasę. Poprzednio wybierałem trasy A i B, tym razem zdecydowałem się na najtrudniejszą trasę C. W sumie nie żałuję, ale muszę przyznać, że nie spodziewałem się aż takiej różnicy w poziomie trudności.
04 stycznia 2015
Staro- i noworoczne drogi
Okres świąteczno-noworoczny i związane z nim sprawy raczej słabo sprzyja leśnym wędrówkom, głównie dlatego że trudniej jest wygospodarować czas na coś więcej niż krótki spacer. A i pogoda nie była w te święta przesadnie łaskawa. Niemniej udało mi się wyjść i kilka dróg pozwiedzać, łącząc to z krótkimi, treningowymi marszami na orientację.
Marsze czy biegi na orientację poza oczywiście walorami rekreacyjno-rywalizacyjnymi są dla mnie też motywacją do wypraw w miejsca, gdzie w innych okolicznościach z takich czy innych przyczyn nie zapuściłbym się albo wybrał się tam nieprędko, a miejsca t mogą być całkiem ciekawe i warte odwiedzenia. Podobnie było z dwoma niedzielnymi treningami Z Mapą do Lasu, organizowanymi przez UKS "Azymut 45". W pierwszym brałem udział w ostatnią niedzielę starego roku, w Sopocie, a w drugim w pierwszą niedzielę 2015 roku, w Gdyni Dąbrowie. Z pewnością będę brał udział w następnych, choć oczywiście nie za każdym razem. Niektórzy z czytelników być może zauważyli, że na panelu po lewej stronie pojawiły się wycinki z bloga Z Mapą do Lasu z informacjami o następnych edycjach, więc chętnych zapraszam do udziału.
Marsze czy biegi na orientację poza oczywiście walorami rekreacyjno-rywalizacyjnymi są dla mnie też motywacją do wypraw w miejsca, gdzie w innych okolicznościach z takich czy innych przyczyn nie zapuściłbym się albo wybrał się tam nieprędko, a miejsca t mogą być całkiem ciekawe i warte odwiedzenia. Podobnie było z dwoma niedzielnymi treningami Z Mapą do Lasu, organizowanymi przez UKS "Azymut 45". W pierwszym brałem udział w ostatnią niedzielę starego roku, w Sopocie, a w drugim w pierwszą niedzielę 2015 roku, w Gdyni Dąbrowie. Z pewnością będę brał udział w następnych, choć oczywiście nie za każdym razem. Niektórzy z czytelników być może zauważyli, że na panelu po lewej stronie pojawiły się wycinki z bloga Z Mapą do Lasu z informacjami o następnych edycjach, więc chętnych zapraszam do udziału.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)


