Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żółty szlak Trójmiejski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żółty szlak Trójmiejski. Pokaż wszystkie posty

31 października 2022

Wyrypa - Szlak Trójmiejski z Bąbelkami (2): Gołębiewo - Gdynia

Odpoczynek z posiłkiem w Gołębiewie pozwolił nabrać sił na dalszą trasę. Stopy też już nie dawały o sobie znać tak bardzo, jak wcześniej.

Po grupowym zdjęciu jeszcze chwilę trwało, zanim ruszyliśmy. W końcu jednak trzeba było iść dalej...


Wielki Kack i Źródło Marii

Gołębiewo leży na wysokości Sopotu, ale administracyjnie należy do Gdyni i blisko stąd do Wielkiego Kacka. By tam dotrzeć, trzeba było podążyć kawałek wzdłuż torów do legalnego przejścia pod linią kolejową Gdynia-Kościerzyna.

Dalej za obwodnicą było Źródło Marii i kolejne charakterystyczne miejsca, które pamiętałem, choć dawno w tym rejonie nie byłem: łąka nad potokiem, kapliczka i oczywiście pozostałości po bocznicy kolejowej prowadzącej kiedyś na teren już nieistniejącego Polifarbu.


20 października 2022

Wyrypa - Szlak Trójmiejski z Bąbelkami (1): Wrzeszcz - Gołębiewo

W czerwcu wziąłem udział w organizowanym przez Pawła Ćwidaka InO Pagórki. Pisałem o tym na początku lata i wspominałem pod koniec tamtej relacji, że zaskoczyły mnie oznaczenia żółtego szlaku Trójmiejskiego w nowym dla mnie terenie. Okazało się wtedy, że pamięć spłatała mi figla i rzeczony żółty szlak przechodziłem na raty, we fragmentach i jak się okazało, na niektóre odcinki nie dotarłem. Stało się to impulsem do nadrobienia tej zaległości, a najlepszą do tego okazją okazał się doroczny październikowy rajd Wyrypa, organizowany przez KTP Bąbelki.

Nie do końca jednak sprzyjało mi szczęście. Nie spakowałem wszystkiego, co chciałem, ale w sumie to w niczym nie zaszkodziło: tempo było takie, że na korzystanie z lornetki i tak nie było czasu, a bez noża do kiełbasek jakoś sobie na ognisku poradziłem. Już idąc na pociąg czułem za to, że będę żałował decyzji o założeniu butów trekkingowych zamiast lżejszych i wygodniejszych, ale powoli rozklejających się adidasów. Na koniec okazało się, że SKM, której odjazd zakodowałem sobie na 5.26, w rzeczywistości zgodnie z rozkładem odjechała o 5.21, niecałą minutę przed moim dotarciem na peron.

Oznaczało to, że nie dotrę do Gdańska przed startem marszu (czyli 7.00) i musiałem rozważyć, co dalej. Po namyśle zrezygnowałem z opcji startu z Gdyni - był później i miałem do niego dużo czasu, ale niestety również później się kończył. Pozostało tylko wyliczyć z grubsza miejsce, gdzie najwygodniej i najłatwiej dogonić Wyrypę. Ostatecznie pojechałem autobusem z Wrzeszcza na ulicę Sobieskiego (do Królewskiej Doliny), wychodząc ekipie trochę naprzeciw w okolicy zbiornika wody Stary Sobieski i szpitala Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jak już mówiłem, dalej poszło już bardzo szybko...


07 lipca 2022

Burza na Pagórkach


Impreza InO Pagórki 2022
Organizator Paweł Ćwidak
Data 30.07.2022
Miejsce Gdańsk Piecki-Migowo
Trasa TZ
Budowniczy Paweł Ćwidak
Minuta startowa 17:18
Pogoda Ciepło i duszno. Przejściowe opady w akompaniamencie bliższych i dalszych grzmotów.

Na fali ostatnich sukcesów w tezetkach nie zastanawiałem się długo nad udziałem w Pagórkach, tym bardziej że zeszłoroczna edycja podobała mi się mimo nienadzwyczajnego wyniku. Wahałem się bardziej nad wyborem trasy - Paweł podobnie jak w zeszłym roku stworzył dwie, czyli TU i TZ. Uznałem jednak, że warto zaryzykować tę trudniejszą. Miała być ona indywidualna, co z jednej strony trochę utrudniało sprawę, a z drugiej skutkowało lepszym wynikiem punktowym do Pucharu PPG KInO (na co zwracam w tym roku większą uwagę).

Trochę trudniejszą sprawą był termin wyznaczony na wczesny czwartkowy wieczór, ale na szczęście zmiany w pracy ułożyły się odpowiednio, a i opiekę dla Wojtka (dla którego trasy jeszcze były za trudne) udało się zapewnić. Pewien niepokój powodowały też zapowiedzi pogodowe wieszczące burzę, ale ostatecznie choć trochę grzmiało, to raczej z daleka i w towarzystwie raczej niezbyt intensywnego deszczu. W każdym razie pogoda była łagodniejsza, niż w zeszłym roku na Leśnej Górze. Marsz urozmaicał też koncert bardzo głośnej muzyki słyszalny w całym lesie. Jak się okazało, odpowiedzialny za to umilenie zmagań był Kult grający na Placu Zebrań Ludowych w ramach festiwalu Rockowizna.

Muszę też dodać, że impreza, choć nieduża, była sprawnie zorganizowana, a wpisowe z jednocyfrową kwotą nie było w tym przeszkodą, a jedynie zachętą.


02 maja 2018

Kwitnąca Dolina Strzyży: ścieżki i chaszcze Krokusika


Impreza II Turystyczna Impreza na Orientację Krokusik
Organizator UKS Włóczykij Osiek, AKK GDAKK
Data 8 kwietnia 2018r.
Miejsce Gdańsk Matemblewo
Trasa TU
Budowniczy Łukasz Sojka
Minuta startowa 8:39 (8:51)
Pogoda Rano lekko chłodno, potem coraz cieplej. Słonecznie.

Start

Jeszcze na fali marcowych startów zdecydowałem się na udział w Krokusiku. Znowu szedłem z Tomkiem, z tym że wziął on jeszcze jednego kolegę z pracy, też zresztą Tomka. Z różnych przyczyn chcieliśmy wystartować jak najwcześniej i organizatorzy dali taką możliwość mimo przesunięcia minuty zerowej dla TU. W miejscu startu - na łące koło matemblewskiego sanktuarium Matki Bożej Brzemiennej - byliśmy już około w pół do dziewiątej. Było jeszcze trochę chłodno, ale byłem już na krótkim rękawie: wiedziałem, że marsz nas rozgrzeje, a temperatura na pewno wzrośnie. Korzystając z tego, że byliśmy przed czasem, a także z uprzejmości budowniczego, wyszliśmy na trasę już o 8.39.


25 września 2015

Widoki z Góry Donas

Najwyższe wzgórze Gdyni, góra Donas, obdarzona wieżą widokową przez miasto i przez sieć telekomunikacyjną Idea (obecnie Orange), już od dłuższego czasu była w planach moich wędrówek, zresztą podobnie jak inna wieża w Kolibkach. Dziś relacja z wizyty na tej pierwszej, a także ze zbierania kilku skrzynek geocachingowych w jej okolicy. Kolibki będą innym razem.


25 czerwca 2015

Drogi i bezdroża Wakacyjnego Tułacza

Nad zgłoszeniem na Tułacza zastanawiałem się dosyć długo. Do wyboru, oprócz pozostania w domu lub samodzielnego spaceru, miałem jeszcze Survivalik. Ale chociaż lubię imprezy organizowane przez GDAKK, to nie za bardzo miałem chęć na wyprawę do Straszyna. Dojazd do Osowy, gdzie miała mieścić się baza Wakacyjnego Tułacza, wydawał się łatwiejszy, a dodatkową zachętą była możliwość zmierzenia się z Robertem i jego drużyną. Zgłosiłem się więc na tę samą, piętnastokilometrową trasę pieszą, a dzięki Robertowi dotarcie tam było naprawdę wygodne.
Już przy zapisach pojawiła się ciekawa opcja wyboru mapy czarno-białej lub dopłaty za mapę kolorową. Zdecydowałem się na tę drugą opcję i porównując po imprezie te mapy stwierdzam, że była to słuszna decyzja i znacznie ułatwiła wędrówkę. Inną nietypową rzeczą był nieco inny rozkład startów, a mianowicie podzielenie ich na różne przedziały godzinowe. Najpierw, od 6:30, startowali uczestnicy najdłuższej trasy TP50, następnie od ósmej nasza TP15, a potem inne trasy. Wylosowałem sto piętnastą minutę startową, co przekładało się na godzinę 8:25, a Robert z Karoliną i Szymonem ruszali pół godziny później.

29 marca 2015

Plany na wiosnę i początek lata

Zaczęła się wiosna, choć po pogodzie nie do końca jakoś to widać. Po kilku w miarę ciepłych dniach, ochłodzeniu i ponownym ociepleniu znowu mamy ochłodzenie, no i deszcz. Wiosnę za to widać w ilości zleceń u mnie w pracy - ten weekend spędzę w robocie, zamiast iść na wędrówkę czy choćby na Kaszubiaczka, w którym zamierzałem wziąć udział. Zamiast relacji z drogi zamieszczam więc post z planami na wiosnę i lato.

16 marca 2015

Drogi i bezdroża Bursztynowej Góry

Po udziale w treningu Las-Kompas na znanych już mi terenach śmiechowskich lasów przyszedł czas na nieco odleglejsze rejony, a konkretnie na bąkowską Bursztynową Górę, w której otoczeniu gdyński Azymut 45 zorganizował swoją imprezę Z Mapą do Lasu. Przy okazji postanowiłem też sprawdzić, jak zachowa się mój niedawno odebrany z serwisu rower na nieco dłuższej trasie, niż ze sklepu do domu i w związku z tym do Bąkowa zdecydowany byłem dotrzeć na dwóch kółkach, choć oczywiście nie z Wejherowa, a z Gdańska, do którego dojechałem SKM-ką.
Rower sprawdził się lepiej, niż się spodziewałem, choć tylny hamulec nie był tak dobrze wyregulowany, jak zostałem zapewniony. Niemniej nie było to zbytnią przeszkodą podczas jazdy, zwłaszcza że nie rozwijałem prędkości na tyle dużej, by przy hamowaniu na przednim kole wylecieć przez kierownicę. Sama trasa z dworca Gdańsk Główny do Bąkowa budziła we mnie mieszane uczucia, z różnych przyczyn. Na długich odcinkach były całkiem niezłe ścieżki rowerowe, ale były też takie, gdzie musiałem jechać jezdnią moim zdaniem niedostatecznie szeroką dla dwóch kierunków jazdy samochodów i jeszcze dla mnie na rowerze. Nieco irytujące było to w Kowalach i samym Bąkowie, gdzie odcinki chodnika z dopuszczonym ruchem rowerów były bardzo krótkie i często przeplatane z takimi, gdzie rowerów nie dopuszczano. Było też zdecydowanie chłodniej, niż się spodziewałem - momentami polar okazywał się być niewystarczająco trzymającym ciepło odzieniem. Na przyszłość będę musiał pomyśleć o jakiejś innej kurtce, być może w ogóle o bardziej profesjonalnym stroju do jazdy na rowerze.

Zdjęcie pochodzi ze strony kolbudy.gd.pl

13 marca 2015

Letnia droga gdyńskimi lasami

Przy okazji opisywania którejś z poprzednich wędrówek pomyślałem, że warto by opisać też jedną z wcześniejszych wędrówek, w trakcie której miałem okazję przejść między innymi fragment żółtego szlaku Trójmiejskiego od strony Gdyni Głównej. Trasę tę przeszedłem pod koniec sierpnia ubiegłego roku, było jeszcze lato, pogoda była ładna, chociaż bez upałów. Ogólnie warunki sprzyjały marszowi.
Wędrówkę zacząłem na gdyńskim dworcu PKP, z którego tunelem przeszedłem na zachodnią stronę ulicy Morskiej. Przy jego wylocie znajduje się tablica ze schematem przebiegu szlaków PTTK w Trójmieście i tam też szlak Trójmiejski ma swój początek. Według strony szlaków PTTK biegnie dalej ulicą Wolności i Podlaską do Tatrzańskiej, gdzie wchodzi na leśny obszar Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Mnie znaki w terenie prowadziły raczej Warszawską i Słupecką. Swoją drogą, mieszkańcy wyższych budynków w tej części Działek Leśnych mają chyba niezły widok na Gdynię - nawet z poziomu ulic czy pierwszych wzniesień w lesie mogłem co nieco zobaczyć.

10 lutego 2015

Zimowa droga lasami i ulicami Trójmiasta (2)

Poprzednią część opisu wędrówki z niedzieli pierwszego lutego zakończyłem docierając do granic Gdańska z Chwaszczynem i Gdynią. Czas na ciąg dalszy, czyli kolejne kilkanaście kilometrów marszu w zimowej scenerii szlaków turystycznych w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, wraz z ilustracjami.
Na powyższym zdjęciu widoczna jest wieża telekomunikacyjna na Górze Donas, wraz z platformową widokową. Wieża ta była jednym z moich głównych celów na tej trasie, zarówno dlatego że leży na trasie żółtego szlaku, jak i z powodu roztaczających się z niej widoków. A to, czy udało mi się do niej dotrzeć przy dziennym świetle, tak jak chciałem, a także co tam zobaczyłem, to przeczytać i obejrzeć można poniżej.

06 lutego 2015

Zimowa droga lasami i ulicami Trójmiasta (1)

Plan był taki, żeby przejść resztę szlaku Trójmiejskiego od miejsca, gdzie ostatnio skończyłem w Jaśkowej Dolinie, do samej Gdyni. Znaczy, po wcześniejszych doświadczeniach z długodystansowych marszów (zwłaszcza niebieskim szlakiem - 1 i 2), nabrałem przekonania, że przejście naraz więcej niż 20-25 kilometrów trochę mija się z celem, bo zaczyna się iść, żeby iść, bez sił na obserwację krajobrazu. Ale ponieważ wraz z przyjacielem (pozdrowienia dla Roberta) myślimy nad udziałem w Śniegołazach, uznałem, że przyda się mały trening, a przynajmniej sprawdzenie swoich możliwości, czyli nieco krótsza trasa żółtym szlakiem bez początkowego fragmentu, który przeszedłem na początku stycznia.

Ale plany planami, a rzeczywistość swoją drogą. Przede wszystkim zamierzałem wystartować z Wrzeszcza o ósmej rano, żeby jak największą część trasy przejść w dziennym świetle. Jednak ze względu na wizytę u przyjaciółki (pozdrowienia dla Pauliny) początek trasy przesunął się na 10.40 do Szadółek, niedaleko centrum handlowego Fashion House. Na dodatek wcześniej rano zaspałem i nie zdążyłem sobie przygotować herbaty do termosu, przez co cały dzień byłem skazany na zimne płyny. Ale przynajmniej pogoda dopisała.


06 stycznia 2015

Droga Szlakiem Trójmiejskim: początek odcinka gdańskiego

Przy okazji poniedziałkowej wizyty w Gdańsku w innych sprawach, postanowiłem przejść krótki, początkowy fragment żółtego Szlaku Trójmiejskiego od strony Gdańska. Całość szlaku jest trochę za długa jak na moją obecną formę (liczy około 46 km) i choć pewnie bym dał radę, wolę ten szlak podzielić na kilka etapów. Od strony Gdyni początek znam, teraz poznałem kilka kilometrów od strony Gdańska. Resztę podzielę na dwa lub trzy etapy, zależnie od tego, jak daleko będę chciał zboczyć z niego, żeby odwiedzić ciekawe miejsca w jego pobliżu, ale nie bezpośrednio na jego trasie. Tymczasem - odcinek zasadniczo w większości miejski.

Szlak zaczyna się przy gdańskim dworcu PKS przy ulicy 3 Maja, skąd kieruje się nieco na północ, a potem na zachód na Górę Gradową. Ja w swoim marszu skierowałem się na południe, by na Górę Gradową wejść po obejrzeniu (trochę pobieżnym) obiektów Fortu Grodzisko. Jest to kompleks fortyfikacji pochodzących w większości z XIXw., choć pierwsze umocnienia powstały tu w wieku XVI. Obecny kształt budowli fortecznych to dzieło pruskich inżynierów, którzy je przebudowywali najpierw w celu obrony miasta przed wojskami napoleońskimi, a później by je dopasować do nieco nowocześniejszych wymagań, jakkolwiek przestarzałe by nam się dzisiaj wydawały. Poza tym zabytkowe budowle mieszczą Centrum Hewelianum, jedno z kilku w Trójmieście miejsc, gdzie w ciekawy sposób można zapoznać się z rozmaitymi osiągnięciami nauki. Niestety w poniedziałki nieczynne, więc nic nie obejrzałem, zresztą akurat tego dnia i tak nie miałbym na to wiele czasu. Zrobiłem za to kilka zdjęć samych fortyfikacji oraz widoków widocznych z wałów i spod milenijnego krzyża postawionego w północnej części fortu, ponad trzydzieści metrów powyżej zabudowy Gdańska (Góra Gradowa w najwyższym punkcie osiąga 46m n.p.m.). Widoki te obejmują, poza leżącymi tuż poniżej Starym i Głównym Miastem z ich charakterystycznymi punktami (ratusz Głównego Miasta, kościół św. Katarzyny czy oczywiście Bazylika Mariacka), tereny dawnej Stoczni Gdańskiej, Elektrociepłownię Wybrzeże, most wantowy na Martwej Wiśle czy obiekty oddalone o kilka lub kilkanaście kilometrów, jak wiatraki z farmy wiatrowej w Bystrej, rafinerię Lotosu, czy południową wieżę gdyńskiego kompleksu Sea Towers.


14 grudnia 2014

Drogi i bezdroża Mikołajkowego Kompasu

Numer startowy z nazwą drużyny
Mój udział w Mikołajkowym Kompasie niemal do ostatniej chwili stał pod znakiem zapytania. Powody były dwa: po pierwsze była możliwość, że będę musiał być w tym dniu w pracy, po drugie przez cały tydzień walczyłem z przeziębieniem. Ostatecznie firma poradziła sobie beze mnie jeden dzień, a mi udało się w miarę wykurować. Coś mi jednak mówi, że ten start i tak w przyszłym tygodniu odchoruję.
Pogoda była ładna, chmur nie było dużo. Bazą rajdu był Kolibki Adventure Park, gdzie na co dzień można pojeździć konno lub quadem, powspinać się w parku linowym czy skorzystać z innych ekstremalnych atrakcji, jak paintball. Na tym tle marsz na orientację wydaje się prawie spacerkiem, choć też wymaga trochę ruchu i kondycji. Karty oraz numery startowe wydawano już od godziny jedenastej, chociaż start był dopiero o 12:30, a mapy rozdano kilka minut wcześniej. Co charakterystyczne dla Kompasu, a chyba raczej nietypowe dla większości InO, wszystkie drużyny wyruszały jednocześnie, ze wspólnego startu. Budziło to moje wątpliwości, ponieważ spodziewałem się, że w takiej sytuacji będzie to prawie że wielka wycieczka w takim sensie, że między punktami będą wędrowały wielkie grupy, a ktoś mniej obeznany z mapą będzie mógł po prostu iść za tłumem. Okazało się jednak, że już (albo dopiero) po dwóch punktach zaczął się robić większy rozrzut między uczestnikami, a gdzieś od piątego wędrowałem prawie sam, od czasu do czasu spotykając niektórych uczestników. Kolejną niespodzianką dla mnie był fakt, że na jednej kartce umieszczono wszystkie trzy mapy dla trzech tras.
Zresztą skoro o tym mowa, to trzeba wspomnieć, że na Mikołajkowym Kompasie zorganizowano trzy trasy: Niebieską (Smerfową), Zieloną i Czarną. Pierwsza, licząca 7,5km, przeznaczona była dla najmłodszych lub najmniej doświadczonych uczestników. Można powiedzieć, że była bardziej rodzinna. Zielona i Czarna miały po 15km, różniły się przede wszystkim poziomem trudności i liczbą punktów kontrolnych (Z - 16, Cz - 20) oraz stowarzyszonych. Tym razem uznałem, że nie będę podchodził do najłatwiejszej trasy jak na Darżlubie, zdecydowałem się więc na opisywaną jako "średnio trudna" trasę Zieloną.

29 listopada 2014

Droga z Wejherowa do Gdyni

Dziś będę pisał o trasie przebytej rowerem, chyba najdłuższej, jaką przejechałem. Jest to trasa z Wejherowa do Gdyni, w sporej części przez lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, ale także przez tzw. Polanę Lesocką i okolice Koleczkowa. Zdjęć dziś nie będzie, gdyż zazwyczaj nie zabieram ze sobą na rower aparatu, a nie jestem jakimś wielkim fanem robienia zdjęć telefonem.

27 października 2014