niedziela, 4 maja 2014

Droga Niebieskim Szlakiem (1)

Restauracja na molo w Pucku

Na pierwszy wpis na nowym blogu wybrałem najświeższą, a jednocześnie najdłuższą trasę, jaką jak do tej pory przeszedłem. Jest to trasa z dnia 2 maja bieżącego roku, w większości wzdłuż szlaku turystycznego PTTK Krawędzią Kępy Puckiej, oznaczonego kolorem niebieskim. Szlak prowadzi z Pucka do Wejherowa (względnie z Wejherowa do Pucka :> ) i liczy 33,3 km (według strony http://pomorskieszlakipttk.pl/).
Swoją podróż zacząłem w Pucku, by móc dotrzeć do Wejherowa po południu. Do Pucka dojechałem za pomocą PKP (jednak nie pociągiem, a autobusem komunikacji zastępczej - na całej linii kolejowej z Redy do Helu trwają prace remontowe i zarówno w czasie jazdy do Pucka, jak i w czasie marszu wzdłuż szlaku mogłem oglądać jego efekty). Autobus z Redy odjeżdżał o 7:25 i w Pucku byłem w okolicach ósmej. Jak możecie zobaczyć na zamieszczonej na końcu postu mapie, zapis GPS zaczął się o 8:09. Dzień zapowiadał się na względnie ciepły i słoneczny.

Kościół świętych Piotra i Pawła Farma wiatrowa koło Swarzewa Plaża za Puckiem Muszelki na plaży Ujście Błądzikowskiego Potoku Chata Łowców Fok Platforma widokowa Klif osłoniński i niespodzianki w tle

Z dworca skierowałem się w stronę portu, starając się iść wzdłuż oznaczeń szlaku. Nie jestem pewien, czy to kwestia braku tych oznaczeń w kilku miejscach, czy też mojej nieuwagi, jednak w okolicach puckiego rynku zgubiłem trasę. Zresztą zdarzyło mi się to też na kilku dalszych odcinkach. Szedłem jednak dalej i minąwszy średniowieczny kościół św.św. Piotr i Pawła, dotarłem do puckiego bosmanatu. Pstryknąłem kilka fotek z nabrzeża i z mola. Bardzo ładnie było widać brzegi Zatoki Puckiej od strony Swarzewa, a także Mierzei Helskiej. Na lewo od Swarzewa widoczne były też wieże siłowni energetycznych farmy wiatrowej. W porcie stały głównie małe łódki żaglowe i motorowe, ale chyba miał miejsce jakiś kurs czy coś w tym stylu, bo kręciło się sporo dzieci z opiekunami. Skończywszy robić zdjęcia, poszedłem wzdłuż drogi rowerowej na wschód, aż znów trafiłem na znaki niebieskiego szlaku, za którymi podążyłem dalej.
W którymś momencie ścieżka rowerowa się skończyła, a ja poszedłem ścieżką położoną nieco nad plażą, na górze skarpy (trochę zbyt niskiej, żeby nazwać ją klifem). Nie do wiary, jakie chmary owadów tam latały... Dobre kilkaset metrów szedłem zapięty po szyję i machałem mapą, aby odpędzić choć część z tysięcy drobnych muszek. W końcu zdecydowałem się zejść ze skarpy na plażę, gdzie much już właściwie nie było - a różnica wysokości nie była większa niż trzy, może cztery metry, miejscami nieco wyżej. Muszę dodać, że od końca ścieżki aż do zejścia na plażę nie widziałem żadnych oznaczeń Niebieskiego Szlaku, co prawdopodobnie poskutkowało tym, że nie zobaczyłem Dwunastu Apostołów. Widziałem za to wiele innych całkiem sporych głazów narzutowych (chyba że to właśnie one były Apostołami - ale nie zgadzała mi się liczba). Sama plaża nie wyglądała na uczęszczaną, co mogło być spowodowane zarówno pogodą (nie dość ciepłą na plażę), jak i jej charakterem - była kamienista, a wzdłuż najdalszego zasięgu fal ciągnął się pas osadzonych wodorostów. Była też pełna drobnych muszelek małży (omułków?). Plażą szedłem prawie do ujścia Błądzikowskiego Potoku, gdzie, aby się przez niego przeprawić, wszedłem nieco głębiej w las, by znaleźć most. Samo ujście obejrzałem z prawego brzegu.
Dalej szedłem równolegle do brzegu, ale już leśną drogą, aż do cypla (czy raczej przylądka) rzucewskiego, gdzie zwiedziłem ścieżkę edukacyjną Parku Kulturowego Osada Łowców Fok, a także zrobiłem kilka zdjęć z platformy widokowej nad chatą kaszubską w tymże Parku Kulturowym. W Rzucewie znów kawałek szedłem plażą, podziwiając widok na Rewę, a także z zaskoczeniem dostrzegając ponad nią komin elektrociepłowni z Chyloni (odległy od mojej pozycji o jakieś piętnaście kilometrów) oraz prawdopodobnie maszt nadawczy z Chwaszczyna (prawie trzydzieści kilometrów). Sama Gdynia była oczywiście zasłonięta przez Rewę oraz Kępę Oksywską. Minąłem jeszcze rzucewski pałac-zamek z XIX w., obecnie mieszczący hotel, a potem ruszyłem dwukilometrową aleją ze starych lip w kierunku Osłonina.
Ciąg dalszy w następnej części. Więcej zdjęć tutaj.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz