Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wejherowo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wejherowo. Pokaż wszystkie posty

14 kwietnia 2022

Ścieżki i chaszcze Włóczykija na Śmiechowie

Po styczniowo-lutowym (ach, te wichury) Śniegołaziku odeszła mi ambicja na wysokie punktowanie do Pucharu KInO. Wynik punktowy nie był może bardzo zły, jak na drugie podejście do kategorii TZ, ale dwudzieste miejsce trochę rozczarowało. W związku z tym plan na resztę roku był taki, żeby na niektóre InO chodzić z Wojtkiem na trasy TP z podejściem rekreacyjno-spacerowo-treningowym, a na inne bez niego na TZ w celu zdobycia jak największego doświadczenia, ale już bez spiny na klasyfikację generalną.

W momencie ogłoszenia lokalizacji Włóczykija już wiedziałem, że to będzie ta druga opcja. Długo mieszkałem niedaleko przystanku SKM na Śmiechowie i lasy na południe od tej dzielnicy to teren, który znam bardzo dobrze - to tam chodziłem w Wielkanoc lub Poniedziałek Wielkanocny szukać słodyczy zgubionych przez Zająca, tam chodziłem z psem na dłuższe i krótsze spacery, tam zaczynałem pierwsze wyprawy na grzyby z rodzicami, czy też w zamierzchłych czasach liceum właśnie tam w ramach wolontariatu w młodzieżowej wspólnocie FRA zorganizowałem wraz z moją ówczesną dziewczyną (pozdrawiam Anię!) podchody dla dzieci z mieszczącej się wtedy niedaleko filii salezjańskiego ośrodka wychowawczego. Ta znajomość terenu miała pomóc mi w nierównej walce z tym, co na trasach TZ uchodzi za mapę.

Początkowo zapisałem się sam, ale potem dogadałem się z Darkiem (który nieźle sobie radzi na TU, ale na TZ jeszcze nie próbował), że wystartujemy razem. Udało mi się też namówić żonę, żeby wzięła Wojtka na TP. Dołączyła do nich też nasza przyjaciółka z dwójką swoich dzieci. Niestety, z uwagi na dużą różnicę minut startowych, jak i długości trasy, nie udało mi się ich spotkać na miejscu - dopiero w domu mogłem porozmawiać z nimi na temat trasy.

Impreza XV Marsze na Orientację InO Włóczykij WIOSNA 2022
Organizator InO Włóczykij Rumia, SMT Włóczykij Rumia
Data 10.04.2022
Miejsce Wejherowo Śmiechowo
Trasa TZ
Budowniczy Justyna Kuźba
Minuta startowa 9.30
Pogoda Zmienna, jak ciągle ostatnio - na przemian słońce, chmury, wiatr, deszczyk, a przez moment nawet grad.

26 października 2020

Popołudnie w wejherowskich lasach

Ostatni weekend w moim przypadku nie sprzyjał organizacyjnie wędrówkom ani imprezom na orientację. Nie mogłem pojechać na Cool-InO w sobotę, ani na Vestigię w niedzielę. W tym drugim przypadku może i bym pojechał na trasę familijną, gdyby mój Młody Nawigator nie był chory. A tak zostawiłem go z Mamą w domu i pojechałem do pracy. Ale żeby choć trochę leśnego powietrza wchłonąć, wracałem trochę dłuższą trasą przez lasy na południe od Wejherowa.


16 września 2020

Powrót do Perłowej Doliny

Dziś krótko. Jak pamiętacie, w sierpniu było sporo ładnej pogody, sprzyjającej wędrówkom, spacerom itp. Któregoś dnia, gdy miałem popołudniową zmianę w pracy, chciałem z tego skorzystać i zamiast jechać rowerem jedną z krótszych tras, postanowiłem wyjechać wcześniej i zrobić rundkę przez południowe obrzeża Puszczy Darżlubskiej: okolice Kąpina, może Stoborowe, może Miga, a potem Orle i Bolszewo. Przy okazji chciałem wykonać kilka fotografii dla uzupełnienia wpisu o Perłowej Dolinie.
Plan nie był skomplikowany, ale posypał się jeszcze przed Kąpinem, razem z łańcuchem w moim rowerze. Pod górkę podjechałem jeszcze normalnie, mijając najpierw Perłową Dolinę, a następnie polanę oznaczoną na Google Maps jako Dolina Kąpinowska. Pstryknąłem kilka fotek w obu tych miejscach i pojechałem dalej, w zasadzie już po płaskim. Nagle usłyszałem jeden zgrzyt, potem drugi. Przy trzecim pedały stały się całkiem luźne, a łańcuch został kilka metrów za mną...
Byłem w środku lasu z rowerem bez napędu, bez większych szans, żeby łatwo dotrzeć do pracy na czas, ani żeby wrócić do domu i pojechać autem. Na szczęście pora była taka, że mogłem zadzwonić do Taty, który wtedy wracał od siebie z pracy, i że do szpitala miałem w większości z górki. Tata zabrał mnie z parkingu pod szpitalem i jakoś się wyrobiłem, choć dużo nie brakowało...
A poniżej zdjęcia z wąwozu przy Perłowej Dolinie i z polany, którą podejrzewałem o właściwą jej lokalizację we wiosennym wpisie.

05 kwietnia 2020

Tajemnica Perłowej Doliny

Czasem mam tak, że z jakiegoś powodu coś mnie zaciekawi i nie da mi spokoju, dopóki nie zgłębię tematu. Na pewno znacie to uczucie. Na przykład jakiś czas temu oglądałem z synem jeden z odcinków kreskówkiMarta mówi, w którym tytułowa suczka marzy o zostaniu psem strażackim, ale oficer lokalnej straży pożarnej odmawia jej, ponieważ nie jest dalmatyńczykiem. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego tyle psów strażackich w bajkach faktycznie jest dalmatyńczykami (jak Marshall w Psim Patrolu czy Radar w Strażaku Samie). Do tej pory psy strażackie czy ogólniej kojarzyły mi się raczej z owczarkami niemieckimi. Okazało się, że w krajach anglosaskich (zwłaszcza w USA) już w XIX w. dalmatyńczyki towarzyszyły wozom strażackim podczas jazdy do pożaru czy strażakom w czasie akcji. Do dzisiaj dalmatyńczyki służą amerykańskim strażakom na służbie, a także jako maskotki.
Podobny "atak ciekawości" dopadł mnie też przy przeglądaniu Map Google wykorzystanych jako podkład w elektronicznej tablicy informacji turystycznej na wejherowskim rynku. Trafiłem tam na punkt nazwany "Perłową Doliną". Opisano ją jako miejsce pielgrzymek, a jedna z opinii zachwalała ją jako świetne miejsce na spędzenie czasu z przyjaciółmi. Z grubsza kojarzyłem okolicę tego miejsca (las na północ od wejherowskiego szpitala i na zachód od drogi prowadzącej do Kąpina). Nieopodal jest leśna droga, którą nieraz spacerowałem lub jechałem właśnie do Kąpina lub z powrotem. Byłem więc pewien, że rzekomy punkt pielgrzymkowy jest w samym środku głuszy, ale nie dawało mi to spokoju i w wolnej chwili musiałem się tam wybrać i sprawdzić to na miejscu.


27 sierpnia 2018

Pętla szlakami rowerowymi Nordy (3)

Ostatni odcinek naszej wrześniowej wyprawy to powrót z Krokowej do Wejherowa. Tutaj już zdjęć nie będzie, nie mieliśmy na to chęci ani siły, a mój obity bok też do tego nie zachęcał.Po krótkim odpoczynku na krokowskim dworcu pojechaliśmy z Karolem dalej. Nadal staraliśmy się unikać ruchliwych głównych dróg, korzystając w miarę możliwości z bocznych ulic, polnych szutrów i leśnych szlaków.
Najpierw przejechaliśmy przez Goszczyno i tam przekroczyliśmy szosę do Żarnowca. Przez pola wokół Jeldzina dojechaliśmy do Sobieńczyc. Tam minęliśmy tor motocrossowy, z daleka zerkając na ścigające się motocykle. Z bliska się nie dało: od strony ulicy tor był ogrodzony wysokim płotem. Można by było spojrzeć od strony lasu, ale to może przy innej okazji, podobnie jak tamtejsza siedziba leśnictwa z ośrodkiem rehabilitacji ptaków drapieżnych.
Z Sobieńczyc zjechaliśmy do Kartoszyna drogą, przy której jest leśny parking. To z niego zeszłej wiosny korzystałem podczas wycieczki na żarnowiecką Górę Zamkową. W Kartoszynie skręciliśmy na drogę prowadzącą wzdłuż południowego brzegu Jeziora Żarnowieckiego do Czymanowa, gdzie obok elektrowni wodnej (a konkretnie szczytowo-pompowej, gdyby to kogoś interesowało) natrafiliśmy na kolejny fragment Turystycznego Szlaku Północnych Kaszub). Z początku nie wyglądało to ciekawie: urywane fragmenty pokrytej drobnym żwirem, a częściowo zarośniętej ścieżki nie pozwalały w pełni cieszyć się przyjemnymi widokami na równinę nad rzeką Piaśnicą z otaczającymi ją wzgórzami. W dalszej części Szlak prowadził asfaltowymi dojazdówkami, ale niewiele to poprawiło nasze odczucia. Dopiero za Opalinem, gdy twarda nawierzchnia przeszła w polną drogę, jechało się naprawdę przyjemnie i chyba był to odcinek, który najbardziej nam się podobał, zarówno ze względu na wygodę jazdy, jak i otoczenie: od wschodu łąki z kępami drzew i widokiem na wysoczyznę Puszczy Darżlubskiej, a od zachodu las ciągnący się do Lisewa i Czymanowa.
Przed Warszkowem nasza droga stała się całkiem leśna, a przez samą miejscowość przejechaliśmy bocznymi ulicami i kawałkiem szosy z Kniewa do Domatówka. Potem znów otoczyły nas sosny Puszczy Darżlubskiej, przez którą jechaliśmy aż do Wejherowa. Mały przystanek zrobiliśmy przy miejscu pamięci w Piaśnicy, nie mieliśmy jednak wiele czasu na odwiedzanie tamtejszych mogił czy kaplicy. Obejrzeliśmy tylko tablice informacyjne przy parkingu i jechaliśmy dalej. Było już późne popołudnie i robiło się coraz chłodniej.
Z parkingu do szosy krokowskiej dojechaliśmy asfaltową drogą. Potem trafiliśmy na znaną mi już ścieżkę rowerową po wschodniej stronie szosy. W Wejherowie nie skierowaliśmy się do centrum, ale jeszcze trochę jechaliśmy leśnymi drogami po północnej stronie rzeki Redy, by przekroczyć ją mostem na ulicy Konopnickiej. Stamtąd był już tylko rzut beretem do domu.

08 lutego 2018

Pętla szlakami rowerowymi Nordy (1): Wejherowo - Swarzewo

W połowie września udało mi się pojechać na dłuższą trasę rowerową. Cel zaproponował mój młodszy brat, który chciał przejechać ścieżką rowerową zbudowaną na dawnej linii kolejowej ze Swarzewa do Krokowy. Od propozycji do realizacji minęło trochę czasu - jakoś nie udawało nam się zgrać, zwłaszcza u mnie weekendy były dość nabite planami, ale w końcu trafił się nam i termin, i pogoda: w przyjemny sobotni poranek szesnastego września wyjechaliśmy z Wejherowa.
Minąwszy Wzgórze Ojca Grzegorza i Kąpino Dolne wjechaliśmy w Puszczę Darżlubską i ruszyliśmy w stronę Pucka. Karol prowadził drogami, które częściowo znałem, a częściowo były dla mnie nowe. Trasę dobierał tak, aby podjazdy (nieuniknione między Wejherowem a Puckiem) nie były zbytnio strome i przeszkadzały nam przesadnie w jeździe. Kawałek za Suchym Stawem skręciliśmy w lewo, przekroczyliśmy Gizdepkę i omijając Rekowo, dotarliśmy do Sławutowa. Ten odcinek był dla mnie nowy i całkiem mi się podobał - był całkiem uroczy i pojawiło się na nim kilka ciekawych obiektów. Pewnie jeszcze będę tam jeździł i wtedy opiszę go dokładniej.


02 sierpnia 2016

Keszowanie w dolinie Redy (5): Widoki z Diabelnej

Być może już o tym wspominałem - nie wiem, nie mam czasu sprawdzać - ale w okolicach Wejherowa jest całkiem sporo mniej lub bardziej znanych punktów widokowych. Większość z nich nadawałaby się na budowę wieży widokowej co najmniej równie dobrze, jak proponowana przez miasto lokalizacja koło stadionu. Ideę kolejki linowej pominę tu milczeniem...
Jednym z takich punktów jest góra zwana Diabelną. Znajduje się ona po północnej stronie miasta, oddzielona od jego większej części rzeką Redą. Podejrzewam, że jest dość popularna wśród amatorów ekstremalnych zjazdów rowerowych (latem) i saneczkowych (zimą) - niektóre ścieżki prowadzące na jej wierzchołek z pewnością mogą się do tego nadawać, jeśli ktoś dość umiejętności i odwagi - bywają naprawdę strome.
Ze szczytu rozciąga się dość rozległy widok na leżące w dolinie miasto. Można stąd zobaczyć przede wszystkim Śródmieście Wejherowa oraz osiedla Chopina i Przemysłowa z najbardziej charakterystycznymi budynkami czy też przeciwległe wzgórza Kalwarii, ale da się dostrzec również odleglejsze punkty, jak cmentarną kaplicę na Śmiechowie. Jakość zdjęć jest raczej umiarkowana - wykonywane były w chmurny, a momentami i mglisty listopadowy dzień, niemniej większość obiektów jest chyba rozpoznawalna.


22 maja 2016

Ścieżki i chaszcze majowego Tygodnia InO

W minionym tygodniu w całej Polsce odbywały się zawody związane z Ogólnopolskim Tygodniem Turystycznych Imprez na Orientację. Również na Pomorzu w ramach tego pomysłu zorganizowano kilka marszy. Zaliczono do nich między innymi kolejną edycję Kaszubskiej Włóczęgi, a także 3 Miasta - 3 Dni - 3 Marsze. Na Włóczęgę w tym roku z różnych przyczyn nie było mi dane iść, ale spokojnie mogłem wystartować w dwóch z trzech marszy w Małym Trójmieście Kaszubskim. Poniżej krótka relacja.

17 marca 2016

Lasy, pola i jeziora na południe od Wejherowa

Pogoda początku marca nie była przesadnie szałowa, ale pierwsza niedziela i następujący po niej poniedziałek były wystarczająco ładne, by wyjść gdzieś w teren. W niedzielny poranek wziąłem udział w kolejnym treningu Las-Kompas - tym razem w okolicach południowych obrzeży Wejherowa. Za to w poniedziałek - nieco cieplejszy i bardziej słoneczny od niedzieli - wybrałem się na rower, częściowo w tę samą okolicę, ale też i trochę dalej. Oprócz terenów leśnych mijałem też wsie i pola, a także kilka jezior w sezonie letnim będących miejscem wypoczynku. Szczegóły poniżej.


05 marca 2016

Keszowanie w dolinie Redy (4): Lądowisko śmigłowców

Przy okazji opisywania styczniowych wędrówek wspomniałem o keszu ukrytym niedaleko wejherowskiego lądowiska śmigłowców przeznaczonego głównie dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ponieważ w połowie zeszłego miesiąca wreszcie udało mi się korzystając z mrozów dotrzeć do właściwego drzewa i przeszukać je na tyle dokładnie, że znalazłem skrzynkę, mogę teraz z czystym sumieniem napisać o niej.


18 lutego 2016

Widoki ze wzgórz Ciechocina i Betlejem

Tłustoczwartkowe pączki też trzeba było spalić - i to był jeden z motywów wędrówki w piątek przed Ostatkami. Innymi były m. in. niezła pogoda (przynajmniej rano), a także chęć sprawdzenia formy przed Śniegołazami i marszem w Domatówku. Trasa wiodła tym razem doliną Redy, wzgórzami na północ od niej, ponad Betlejem i Ciechocinem, a następnie - w drodze powrotnej - doliną Suchego Stawu i wzgórzami bliżej Nanic. Poniżej kilka migawek z tych okolic.



03 lutego 2016

Rozruszanie na koniec lenistwa

Korzystając z rozjaśnienia nieba w poniedziałkowy poranek wybrałem się na małą wędrówkę po śmiechowskich lasach, co by wreszcie zacząć się ruszać trochę bardziej w tym roku - bo w styczniu poza jednym weekendem byłem strasznie leniwy. Teraz chcę zacząć chodzić trochę więcej, a może i na jakąś dietę się zdecyduję. Tymczasem migawki z tego spaceru:


30 stycznia 2016

Styczniowe drogi

Nowy rok zacząłem od krótkiego wieczornego spaceru na Górę Noworoczną, o której już kiedyś pisałem. Widok rozświetlonego miasta otoczonego czernią wzgórz jak zwykle zrobił na mnie spore wrażenie. Szkoda, że nie mam aparatu z czułością odpowiednią do nocnych zdjęć.
Jednak tak naprawdę na leśne szlaki ruszyłem w drugi weekend stycznia, kiedy w ciągu trzech dni zaliczyłem trzy krótkie wycieczki: w piątek w okolice pomiędzy wejherowskim szpitalem a Kąpinem, w sobotę na II InO Do Źródełka w sopockich lasach, a w niedzielę do Gimnazjum nr 4 w rumskiej Szmelcie na kolejny trening Las-Kompas.
Wspomnę jeszcze tylko, że pogoda utrzymywała się zimowa, przede wszystkim pod względem temperatury, choć i śniegu nie brakowało. Mróz spowodował ciekawe zamarzanie kałuż:


29 grudnia 2015

Keszowanie w dolinie Redy (2): Jaz w Bolszewie

W poprzednim wpisie wspomniałem o kładce nad Kanałem Redy. Dziś o innym obiekcie położonym nad tym kanałem, a mianowicie o jazie w Bolszewie. W jego pobliżu była już kiedyś skrzynka, ale przestała być aktywna jakiś czas temu. Ale w jej miejsce została założona kolejna: Śluza w Bolszewie Reaktywacja. Poniżej parę słów o niej i o kanale.


13 grudnia 2015

Drogi i bezdroża XL Darżluba

Rok po swoim pierwszej dużej imprezie na orientację - kartuskim Darżlubie - wziąłem udział w kolejnej, czterdziestej już edycji tych nocnych marszy organizowanych przez SKPT. Tym razem odbywała się ona w Wejherowie, na co właściwie trochę liczyłem. Motywem w tym roku był szpital i sprawy okołozdrowotne. System tras trochę się zmienił od zeszłego roku i od wiosennych Manewrów. Między innymi zrezygnowano z trasy Zaawansowanej, a dodano Rowerową i Nawigacyjną, a trasy Trudną i Bardzo Trudną "podwojono", budując jedną i drugą w dwóch wersjach dystansowych.
Niesiony ambicją po przyzwoitym wyniku na Sukkubie, zdecydowałem się na trasę Td, czyli Trudną długą Karetka tu nie dojeżdża, autorstwa Dominiki Welz. Nie chciałem iść na łatwiznę na trasie MT, co patrząc po wstępnych wynikach, było chyba słuszną decyzją. Z kolei na trasę BT chyba jeszcze nie jestem gotowy - ciągle mam w pamięci katastrofalny rezultat w tej kategorii na Kaszubskiej Włóczędze.
W bazie imprezy - wejherowskiej "Samochodówce" - zjawiłem się około pół godziny przed startem. Rozmowy z kilkoma znajomymi (pozdrawiam) sprawiły, że prawie spóźniłem się na swoją minutę startową. Udało mi się jednak odebrać pakiet startowy o czasie i o 19.06 ruszyłem w drogę. Szybki przegląd mapy pokazał, że większość punktów kontrolnych została rozmieszczona pomiędzy Śmiechowem a Gniewowem, czyli na obszarze, który znałem dobrze. Czy dość dobrze, żeby wygrać, to się dopiero miało okazać.

29 listopada 2015

Keszowanie w dolinie Redy (1): Miga

Tej jesieni pewną ilość czasu spędziłem na poszukiwaniu keszy nieopodal rzeki Redy w różnych miejscowościach wzdłuż jej biegu. Tym poszukiwaniom poświęcę kilka wpisów, bo często ukryte były w naprawdę ciekawych i/lub ładnych miejscach. Wtrącę też czasem wspomnienie którejś z wcześniejszych wędrówek. Tak będzie i w pierwszym wpisie z serii, poświęconym uroczemu zakątkowi leżącemu pomiędzy brzegami Redy a stokami wysoczyzny, na której rosną lasy Puszczy Darżlubskiej.



23 listopada 2015

Las-Kompas na Kalwarii Wejherowskiej

Wczoraj znów miałem okazję wziąć udział w treningu Las-Kompas, tym razem w Wejherowie, na terenie Kalwarii i jej okolic. Trochę padało, ale i tak znalazła niemała grupa chętnych do biegów i spacerów w poszukiwaniu lampionów. Ja oczywiście nie jestem typem biegacza i raczej maszerowałem. Teren był mi znany wcześniej, więc większość punktów znalazłem bez kłopotów, mimo że zapomniałem kompasu. Trochę krążyłem szukając PK5, w miejscu gdzie z drożnią było słabo, a dojście z góry raczej monotonne. Ostatecznie nakierowałem się na niego z wiaty położonej w dolinie. Mając kompas mógłbym się prościej kierować od bajorka na wzniesieniu, ale jak to mówią, kto nie ma w głowie, ten ma w nogach...

13 października 2015

Wanoga po Kalwarii i okolicach

Po raz czwarty w Wejherowie w pierwszy weekend odbył się Festiwal Przygody Wanoga. Wspominałem o nim w poprzednim poście w związku z zamiarem startu w towarzyszącym mu rajdzie na orientację, chyba też udostępniałem też coś na facebooku. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się o imprezie więcej, zapraszam na jej stronę czy poświęcone jej relacje w lokalnej telewizji TTM i na portalu nadmorski24.pl. Ja napiszę o samym festiwalu tylko kilka słów, a nieco więcej o "rajdzie".

05 października 2015

Drogi planowane do końca roku

Było podsumowanie, to i czas na dalsze plany. Myślę, że tym razem będę planował mniej ambitnie niż poprzednio, a to z dwóch względów. Po pierwsze, będzie większa szansa zrealizować wszystkie cele. Po drugie, chcę trochę oszczędzić kolano. W zeszłym tygodniu byłem u ortopedy, ale nie umiał stwierdzić co z tym moim stawem jest, tylko wysłał mnie na rezonans magnetyczny. Termin w Gdańsku mam na maj. Mam nadzieję, że stan mojej kończyny przynajmniej się do tego czasu nie pogorszy.
Ale dość już o tym, czas na zapis planów: