Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarny szlak Zagórskiej Strugi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarny szlak Zagórskiej Strugi. Pokaż wszystkie posty

12 czerwca 2022

Keszowanie w dolinie Redy (6): herbatka w grodzisku Gniewowo

Ostatni weekend maja pod względem pogody nie był specjalnie sprzyjający aktywności na świeżym powietrzu, niemniej udało nam się trochę poruszać. W sobotę Kamila z Wojtkiem pojeździli jak ostatnio co weekend na koniach, a w niedzielę ja wykorzystałem okienko pogodowe, żeby wybrać się na rower (póki jeszcze jeździ, bo ostatnio coś w napędzie zgrzyta). Na cel wybrałem pozostałości średniowiecznego grodziska położonego niedaleko od turystycznego czarnego szlaku Zagórskiej Strugi.

Miejsce to chciałem zobaczyć już od dawna, a teraz dodatkową motywacją był krótki przegląd mapy na opencaching.pl i odkrycie, że jest tam umieszczyna skrzynka geocachingowa. Trasą dojazdową był dla mnie właśnie wspomniany czarny szlak (choć nie tylko). W niektórych miejscach (podjazdy...) trochę też rower podprowadzałem - nie chciałem go dobić, a moja forma też pozostawia jeszcze trochę do życzenia (nie wspominając o tym, że jeszcze trochę się oszczędzam po operacji przepukliny).


08 stycznia 2022

Czwarty sezon ZEW-u - leśne ścieżki Łężyc


Impreza Zimowa Eskapada Włóczykija - sezon czwarty
Organizator SMT Włóczykij Rumia
Data 6.01.2022
Miejsce Łężyce
Trasa T5
Budowniczy Alicja Bielecka, Kornelia Nowicka-Bielecka
Minuta startowa 10:28
Pogoda Nie aż tak zimowo, jak podczas sezonu trzeciego, ale też temperatura poniżej zera i chwilami padający śnieg.

Niektórzy Nowy Rok witają kacem po sylwestrowej imprezie, inni otwierają nad rzekami sezon na pstrąga, a jeszcze inni wędrują po lesie w poszukiwaniu lampionów. W naszym regionie póki co od kilku lat sezon imprez na orientację nie zaczyna się pierwszego, a szóstego dnia stycznia - w święto Trzech Króli - Zimową Eskapadą Włóczykija. W tym roku organizatorki zaprosiły nas do Łężyc, do Ośrodka Jeździeckiego Pomerania. Z miejscem tym mam raczej miłe wspomnienia - tam zaczynał się również pierwszy etap XIII InO Włóczykij, gdzie zdobyłem pierwsze miejsce w kategorii TU. Tym razem miał tu być nie tylko start, ale też i meta.

Do wyboru były jak zwykle trzy trasy różniące się długością i poziomem modyfikacji mapy. Wojtek po ostatnim, listopadowym XIV InO Włóczykij, gdzie z dużym zapasem czasowym wyzerowaliśmy trasę TP, nalegał na uczestnictwo w trasie średniej. Jednak biorąc pod uwagę warunki, mocno przekształconą mapę na dziesiątce oraz parę innych czynników, zapisaliśmy się jednak po raz trzeci na T5.

Z każdym kolejnym ZEW-em powiększa mi się też drużyna: na pierwszym (jeszcze na T15) byłem sam, na drugim z Wojtkiem, a na trzecim dołączyła nas moja Małżonka. W tym roku czwartą osobą w drużynie została jej siostra bliźniaczka (jakby kto pytał - nie są podobne do siebie).


20 marca 2021

Spacer dla Wiktorii

Dziś Wojtek miał okazję po raz kolejny wystartować w marszu - czy właściwie tym razem spacerze - na orientację. Tym razem miał miejsce w jego przedszkolu, więc była to dla niego dodatkowa motywacja. Niestety, ja miałem być w pracy, więc musiał moją Najmilejszą przekonać do współudziału. Z różnych przyczyn nie było to łatwe, ale pokonał to wyzwanie.

Celem imprezy było leczenie chorej na mukowiscydozę Wiktorii, stąd jej hasło Łapiemy Oddech - Charytatywny Spacer na Orientację. Udostępniałem zresztą to wydarzenie na fanpage'u, zachęcając do udziału. Jeśli ktoś chce pomóc, zbiórka nadal jest czynna na stronie naleczenie.pl.

Jak wspomniałem, start był pod przedszkolem (Mapeciaki), ale biorąc pod uwagę reżim sanitarny, mapę po zasileniu zbiórki dostaliśmy na adres e-mail w piątek po południu, razem z kartą startową. Spacer odbywał się w godzinach od 10 do 13, i w tym samym czasie była też czynna kawiarenka z posiłkami przygotowanymi przez przedszkolaki i ich rodziców oraz kawą i herbatą z wejherowskiej Chałupki. Punkty kontrolne były rozstawione nieopodal przedszkola, w lesie, który jest jednym z częstszych naszych celów spacerów. Mapa była oparta o klasyczny skan mapy topograficznej dostępny z geoportalu czy WODGiKu.

Muszę jeszcze dodać, że organizatorzy świetnie trafili z pogodą. W czwartek i piątek padał śnieg, ale sobotnie przedpołudnie było piękne i słoneczne, choć nie było ciepło, a momentami zawiewał wiatr. Jak dla mnie idealna pogoda spacerowo-wędrówkowa, z miło ośnieżoną leśną scenerią.


13 października 2020

Ścieżki i chaszcze trzynastego Włóczykija


ImprezaXIII Marsze na Orientację InO Włóczykij Jesień 2019
Organizator SKKT Włóczykij Rumia, SP7 w Rumi
Data 16/17 listopada 2019r.
Miejsce Rumia Zagórze
Trasa TU - trzy etapy
Budowniczy Waldemar Jankowski (E1)
Justyna Kuźba (E2)
Kornelia Nowicka-Bielecka, Iwona Gniewkowska, Alicja Bielecka (E3)
Minuta startowa 9:28 (E1); 12:00 (E2); 17:54 (E3)
Pogoda Rano trochę chłodno, potem nieco cieplej. Momentami wiaterek. Trochę chmur. Na trasie nocnej pogodnie, dobry widok na gwiazdy, a także na Księżyc, kiedy już wzeszedł.

...

To była już trzynasta edycja rumskiego Włóczykija (dla mnie siódma). Tym razem miała rangę ogólnopolską. Koszt udziału był znacząco wyższy, niż do tej pory, ale myślę, że ilość pracy potrzebnej na zorganizowanie i przeprowadzenie imprezy na taką skalę w pełni to usprawiedliwia. Cztery wieloetapowe kategorie (TP/TD - dwa etapy dzienne, TT/TM, TJ/TU oraz TZ po dwa etapy dzienne i jeden nocny), do tego trasa towarzysząca (TX), weryfikacja książeczek i punktów do odznak, obiad i dodatkowe wyżywienie, pakiety startowe, wymyślenie i zaplanowanie tras, rozstawienie lampionów, sprawdzenie kart, a potem jeszcze posprzątanie tego wszystkiego... Szacunek dla organizatorów, naprawdę.
Co ciekawe, start pierwszego etapu nie był podany - uczestnicy zostali na niego zawiezieni autobusem ze szkoły. Moja Żona śmiała się, że nie dość, że wywożą mnie nie wiadomo gdzie do lasu, to jeszcze za to płacę. Ale okazało się to nie być bardzo daleko, bo do Łężyc.


19 września 2020

Widok z Góry Fuks

Na urlop planowałem przynajmniej jedną wycieczkę rowerową, ale jakoś nie chciało mi się do niej zebrać, aż do ostatniego dnia. Podstawowe cele były trzy: leśne "rondo", o któym słyszałem od brata (Karol, pozdrawiam), Góra Fuks z pomnikowym głazem oraz w drodze powrotnej wypoczynek na Młynkach. Celów pobocznych było kilka: sprawdzenie sprawności mojej, sprawdzenie sprawności roweru, sprawdzenie mapowej aplikacji Nadleśnictwa Gdańsk i jeszcze odwiedzenie kilku innych miejsc w zależności od możliwości czasowych. Co do aplikacji Nadleśnictwa, to już ją sprawdzam któryś raz, a jej post o niej napisany do połowy wisi w wersjach roboczych już chyba od dwóch (jak nie trzech) lat, ale przy ostatnim przypadkowym zajrzeniu stwierdziłem, że trochę się tam pozmieniało, więc uznałem, że przetestuję ją jeszcze trochę i napiszę opinię od zera.
Pogoda mi dopisała (kilkanaście stopni powyżej zera, mało chmur, ładne słońce), ale że miałem jeszcze trochę w domu do zrobienia, to wyjechałem dopiero około południa. Pierwszy cel był położony kawałek za Gniewowem, więc musiałem najpierw podjechać pod sporą górkę. Okazało się to jednak nie być aż takim wyzwaniem, jak myślałem, bo jakoś pokonałem dwie trzecie odlegości do Gniewowa jadąc rowerem, a nie prowadząc go, co przy obecnej mojej formie uznaję za sukces. Rower po niedawnych drobnych naprawach również nie stwarzał problemów.

12 września 2016

W księżycową jasną noc czarnym i czerwonym szlakiem

Weekendy w maju pozwalały cieszyć się ładną pogodą. W jeden z nich - a konkretnie w sobotę 21 maja - umówiłem się z Robertem na nocną wyprawę którymś szlakiem turystycznym na Pomorzu. Rozważaliśmy różne opcje - któreś ze szlaków w Trójmieście, na wybrzeżu Bałtyku lub Zatoki Puckiej, w okolicach Lęborka... Ostatecznie padło na trasę z Rumi do Wejherowa, kombinowaną z dwóch szlaków wyznaczonych przez PTTK. Jednym z nich był czarny szlak Zagórskiej Strugi, a drugim czerwony Wejherowski. Dołączyli do nas również Szymon i Andrzej.

Według informacji ze strony WWW nasza trasa powinna mieć długość około 35km, nie licząc dojścia z rumskiego dworca do szlaku. Liczyliśmy, że uda nam się to przejść w jakieś siedem do ośmiu godzin. Zebraliśmy się około osiemnastej na rumskim dworcu kolejowym i jeszcze przy mocno grzejącym słońcu ruszyliśmy w drogę.




20 kwietnia 2016

VI edycja Włóczykija, czyli ścieżki i chaszcze Szmelty i Zbychowa

Rumska InO Włóczykij już niemal na stałe zagościła w moim kalendarzu. Nie odpuściłem również szóstej edycji w minioną sobotę. Tym razem impreza wróciła do Gimnazjum nr 4 na Szmelcie, a głównym terenem rywalizacji, podobnie jak zeszłego lata, były lasy ponad doliną Zagórskiej Strugi w kierunku Zbychowa. A ponieważ tradycyjnie jest to impreza z cyklu Młodzieżowego Pucharu Województwa Pomorskiego, organizatorzy z Joanną Kuźbą na czele przygotowali trzy trasy dla różnych kategorii wiekowych (TD, TM, TJ), z których dwie udostępniono dla chętnych spoza pucharu jako odpowiadające "dorosłym" kategoriom TP i TO. Zbierając kolejne doświadczenia z mapami modyfikowanymi, zgłosiłem się na tę ostatnią trasę.


03 lutego 2016

Rozruszanie na koniec lenistwa

Korzystając z rozjaśnienia nieba w poniedziałkowy poranek wybrałem się na małą wędrówkę po śmiechowskich lasach, co by wreszcie zacząć się ruszać trochę bardziej w tym roku - bo w styczniu poza jednym weekendem byłem strasznie leniwy. Teraz chcę zacząć chodzić trochę więcej, a może i na jakąś dietę się zdecyduję. Tymczasem migawki z tego spaceru:


10 września 2015

Ścieżki, chaszcze i Krzaczory

Pierwszy weekend września postanowiłem poświęcić na ćwiczenia z planowania trasy, czyli z elementu, który tak mnie zawiódł w Leśniewie. W tym celu wziąłem udział w imprezie pod nazwą Krzaczor. Była to już trzecia jej edycja. Dla mnie było to ciekawe doświadczenie, bo pierwszy raz uczestniczyłem w rogainingu. Rajd w Leśniewie ma pewne cechy tego rodzaju imprezy, jednak dopiero na Krzaczorze spotkałem się z nią w pełnej postaci.
Dodatkowym argumentem była niewielka odległość od Wejherowa i możliwość sprawdzenia znajomości okolicznych lasów (albo też poprawienia tej znajomości) - bazą Krzaczora były podgniewowskie Młynki - dawniej leśna osada, a obecnie urokliwe miejsce wypoczynkowe w dolinie Cedronu. Do wybory były trzy rodzaje zmagań: dwie trasy piesze z limitem czasowym czterech i ośmiu godzin i rowerowa z limitem sześciogodzinnym. Czterogodzinna trasa piesza rozgrywała się w lasach wokół Gniewowa, Zbychowa i jeziora Wyspowo. Teren zmagań pozostałych dwóch tras był nieco szerszy i oprócz punktów kontrolnych wspólnych z najkrótszą sięgał na zachodzie Gowina i Sopieszyna, na południu Nowego Dworu Wejherowskiego z Pucką Górą, czyli najwyższym wzniesieniem w okolicy, a na północy i wschodzie miast Małego Trójmiasta Kaszubskiego, czyli Wejherowa, Redy i Rumi.

03 sierpnia 2015

Skarby w wejherowskim grodzisku

Geocaching to zabawa polegająca na odnajdowaniu skrytek rozmieszczonych w różnych miejscach. Skrytki mogą zawierać większe lub mniejsze fanty, które można zabrać, zostawiając coś w zamian. Ukrywane są przez członków internetowych społeczności, którzy zostawiają różne wskazówki, w tym przede wszystkim współrzędne geograficzne, stąd przy keszowaniu przydaje się odbiornik GPS. Ma kilka cech wspólnych z InO, zresztą na niektórych imprezach (np. Sukkub) zdarzały się już trasy ze skrzynkami. Na mapie Manewrów SKPT na trasie MT też była informacja o skrytce niedaleko jednego z punktów. Jedną z głównych idei łączących InO i geocaching jest pokazywanie ciekawych miejsc, i to chyba właśnie przyciąga do obu tych aktywności.


Swoją pierwszą wyprawę geocachingową postanowiłem połączyć z dawno planowanymi odwiedzinami w podwejherowskim grodzisku. Ale zanim tam dotarłem, mijałem jeszcze kilka miejsc. Zresztą w drodze powrotnej też.

18 czerwca 2015

Ścieżki i chaszcze Włóczykija

Po prawie całkowitym wyzdrowieniu i kilku mniejszych spacerach w wejherowskich lasach przyszła pora na udział w jakimś InO. Mój wybór tym razem padł na nieco mniejszą imprezę, można by nawet powiedzieć, że kameralną. W rumskim Włóczykiju wzięło udział co prawda prawie sto osób, ale w większości była to młodzież w różnym wieku, biorąca udział w pucharowych zmaganiach swoich kategorii wiekowych. Trasę TO, na którą się zgłosiłem, zdecydowało się przebyć jeszcze tylko pięć drużyn, z czego jedna - z tego co zauważyłem, weterani wielu inowskich zawodów - zrezygnowała po pierwszym etapie na rzecz plażowania.
Zresztą pogoda (wysoka temperatura i grzejące słońce) zdecydowanie bardziej sprzyjała plażowaniu, niż wędrówkom, co jednak nie przeszkodziło mi zanadto w marszu, zwłaszcza że trasa nie była przesadnie długa, za to dosyć ciekawa. Impreza złożona była z czterech tras, z czego trzy (TD, TM, TJ) zaliczane były do poszczególnych kategorii wiekowych Młodzieżowego Pucharu Województwa Pomorskiego, zaś czwarta (TP) była przeznaczona dla początkujących czy osób, które chciały pospacerować z mapą. "Moja" trasa TO była identyczna z juniorską TJ i składała się z dwóch etapów. Organizatorem było Szkolne Koło Krajoznawczo-Turystyczne Włóczykij z rumskiego Gimnazjum nr 4, które z kolei było bazą imprezy.

17 maja 2015

Drogi i bezdroża lasów za Gniewowem

Dzisiaj mimo wietrznej pogody i zapowiadanych deszczów postanowiłem wyjść na dwór, wziąć rower i pojechać na Las-Kompas, czyli wspominany już przeze mnie otwarty trening rumskiego klubu BnO UKS Siódemka. Przynajmniej nie miałem daleko, bo tylko do Gniewowa, a konkretnie na jego wschodnie obrzeża. Siłą rzeczy terenem imprezy były lasy położone na wschód od tej wsi, w kierunku Rumi i Zbychowa, gdzie znałem tylko kilka głównych dróg.
Ale więcej o tym za chwilę, bo oczywiście musiałem najpierw tam dojechać - co nie wydawało się trudnym wyzwaniem, jednak jak się okazało, ciągle brakuje mi trochę formy, żeby jednym ciągiem podjechać asfaltówką ze Śmiechowa do Gniewowa. Na szczęście moja kondycja się trochę poprawia i za niedługo powinno mi się to udać (a może to tylko takie wrażenie z powodu większej płynności jazdy rowerem niedawno odebranym z przeglądu).

08 maja 2015

Droga przez Długą Górę, Łężyce i dolinę Zagórskiej Strugi

Po długiej wewnętrznej walce, wiedziony chęcią dzielenia się moimi wędrówkami z szerszym gronem czytelników, postanowiłem założyć konto na facebooku i utworzyć tam stronę prezentującą mój blog, leśne spacery oraz oczywiście udział w imprezach na orientację. Można ją znaleźć tutaj. Zapraszam!
Pogoda w ostatnią sobotę kwietnia zachęcała do wyruszenia na wędrówkę. Na swój cel wybrałem jedną z pozycji planów letnich, a mianowicie cisowską Długą Górę, Łężyce i czarny szlak PTTK od Piekiełka do Rumi. Trasę obliczyłem na około trzydzieści kilometrów i wiele się nie pomyliłem.
Wyprawę zacząłem chwilę po dziewiątej drobnymi zakupami prowiantu na drogę w Biedronce. Spod niej ruszyłem ulicą Owsianą w stronę Długiej Góry, u stóp której zaczęła się właściwa wędrówka. Krótki odcinek szedłem wzdłuż podnóża w stronę Chyloni, ponieważ jednak mój zasadniczy cel znajdował się bardziej na zachodzie, musiałem w końcu zacząć się wspinać na grzbiet wzgórza (jeszcze nie szczyt, bo Długa Góra nie wzięła swej nazwy znikąd). Było to chyba najwyższe podejście podczas tej mojej trasy i w sumie byłem zadowolony, że od niego zacząłem, choć nie było łatwe. Za to idąc wzdłuż grzbietu ścieżką mogłem już pomiędzy drzewami spoglądać na leżącą w dole Cisowę, mijając między innymi miejsce, gdzie w listopadzie ślizgałem się na świeżych jesiennych liściach. Ten odcinek nie był zbyt wymagający, ale i tak przyjemny do spacerów. Ostatecznie ścieżka doprowadziła mnie do miejsca ponad bazą SKM, gdzie wycięto sporo drzew na stoku doliny, i dzięki roztacza się stamtąd szeroki widok, przede wszystkim na Chylonię i Cisowę, ale także na inne części Gdyni (zwłaszcza Pogórze i Obłuże) czy wschodnie obrzeża Rumi.

18 kwietnia 2015

Siedem Dróg

Dziś nie relacja z trasy, a raczej opis miejsca, czyli tytułowych Siedmiu Dróg - leśnej polany na terenie Wejherowa, na południe od centrum miasta i na wschód od dzielnicy nazywanej Cegielnią. Pochodzenie nazwy jest oczywiste - wiąże się ona z wychodzącymi z niej leśnymi drogami i ścieżkami. Muszę jednak dodać, że przy niewielkim uporze można się tych dróg doliczyć nie siedmiu, a ośmiu. Spotkałem się też z nazwą Siedem Ścieżek Matki Bożej, zapewne w związku z kapliczką Grób Matki Bożej stanowiącej część niedalekiej Kalwarii Wejherowskiej. Oczywiście obie te nazwy są raczej potoczne, ponieważ polana jest zbyt mała, żeby ją umieszczać na mapach. Nawet na zdjęciach satelitarnych nie jest łatwa do zauważenia.

08 marca 2015

Droga wzgórzami Rumi i Redy

Poranna ładna pogoda w pierwszą niedzielę marca zachęciła mnie do wyjścia na dwór. Dodatkowym impulsem do tego była konieczność oddania roweru do serwisu. Ponieważ kupowałem go w Decathlonie, naturalnym celem wyprawy były tym razem obszary Rumi, względnie Redy, zwłaszcza że i tak planowałem obejść kilka tamtejszych punktów widokowych na wzgórzach.
Do Decathlonu dotarłem około w pół do pierwszej. Niewiele brakowało, żeby mnie tam spławili - przede mną odesłano dwóch panów twierdząc, że serwis rowerowy będzie czynny dopiero od 10 marca. Pan w serwisie przyjął mój rower, ale dopiero jak powiedziałem, że przez telefon poinformowano mnie, że rowery już są przyjmowane. Ciekawa polityka obsługi klienta...

10 lutego 2015

Zimowa droga lasami i ulicami Trójmiasta (2)

Poprzednią część opisu wędrówki z niedzieli pierwszego lutego zakończyłem docierając do granic Gdańska z Chwaszczynem i Gdynią. Czas na ciąg dalszy, czyli kolejne kilkanaście kilometrów marszu w zimowej scenerii szlaków turystycznych w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, wraz z ilustracjami.
Na powyższym zdjęciu widoczna jest wieża telekomunikacyjna na Górze Donas, wraz z platformową widokową. Wieża ta była jednym z moich głównych celów na tej trasie, zarówno dlatego że leży na trasie żółtego szlaku, jak i z powodu roztaczających się z niej widoków. A to, czy udało mi się do niej dotrzeć przy dziennym świetle, tak jak chciałem, a także co tam zobaczyłem, to przeczytać i obejrzeć można poniżej.

04 stycznia 2015

Staro- i noworoczne drogi

Okres świąteczno-noworoczny i związane z nim sprawy raczej słabo sprzyja leśnym wędrówkom, głównie dlatego że trudniej jest wygospodarować czas na coś więcej niż krótki spacer. A i pogoda nie była w te święta przesadnie łaskawa. Niemniej udało mi się wyjść i kilka dróg pozwiedzać, łącząc to z krótkimi, treningowymi marszami na orientację.
Marsze czy biegi na orientację poza oczywiście walorami rekreacyjno-rywalizacyjnymi są dla mnie też motywacją do wypraw w miejsca, gdzie w innych okolicznościach z takich czy innych przyczyn nie zapuściłbym się albo wybrał się tam nieprędko, a miejsca t mogą być całkiem ciekawe i warte odwiedzenia. Podobnie było z dwoma niedzielnymi treningami Z Mapą do Lasu, organizowanymi przez UKS "Azymut 45". W pierwszym brałem udział w ostatnią niedzielę starego roku, w Sopocie, a w drugim w pierwszą niedzielę 2015 roku, w Gdyni Dąbrowie. Z pewnością będę brał udział w następnych, choć oczywiście nie za każdym razem. Niektórzy z czytelników być może zauważyli, że na panelu po lewej stronie pojawiły się wycinki z bloga Z Mapą do Lasu z informacjami o następnych edycjach, więc chętnych zapraszam do udziału.

27 października 2014