Jezioro Dobre leży mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Wejherowem a Krokową, tuż przy drodze wojewódzkiej 218. Ode mnie to tylko kilkanaście kilometrów. Trochę głupio się przyznać, ale w sumie nigdy nad nim nie byłem, jeśli nie liczyć przejazdów szosą nad morze i Rajdu Rowerowego w Leśniewie trzy lata temu. Po długiej przerwie potrzebowałem spaceru po lesie i uznałem, że Jezioro Dobre będzie w sam raz jako miejsce niezbyt odległe, a jednocześnie praktycznie nowe dla mnie.
Niedzielny poranek - jak wiele ostatnich dni - miał dość zmienną pogodę, ale w sumie był dosyć przyjemny na krótką wędrówkę. Dojazd nad jezioro nie jest trudny - jak wspomniałem, leży tuż przy szosie krokowskiej. Blisko jego południowego końca jest mały leśny parking, na kilka aut, a poza nim kilka miejsc, gdzie pobocze jest na tyle szerokie, że od biedy można na nim zostawić samochód. Ja zaparkowałem na większym parkingu nad północnym brzegiem jeziora. Ten nie miał takich jasno określonych granic i nawet w taki chmurny ranek stało tam kilkanaście aut, nie licząc tych, którymi wjechano na obszar pola namiotowego.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarny szlak Grot Mechowskich. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarny szlak Grot Mechowskich. Pokaż wszystkie posty
15 września 2020
08 lutego 2018
Pętla szlakami rowerowymi Nordy (1): Wejherowo - Swarzewo
W połowie września udało mi się pojechać na dłuższą trasę rowerową. Cel zaproponował mój młodszy brat, który chciał przejechać ścieżką rowerową zbudowaną na dawnej linii kolejowej ze Swarzewa do Krokowy. Od propozycji do realizacji minęło trochę czasu - jakoś nie udawało nam się zgrać, zwłaszcza u mnie weekendy były dość nabite planami, ale w końcu trafił się nam i termin, i pogoda: w przyjemny sobotni poranek szesnastego września wyjechaliśmy z Wejherowa.
Minąwszy Wzgórze Ojca Grzegorza i Kąpino Dolne wjechaliśmy w Puszczę Darżlubską i ruszyliśmy w stronę Pucka. Karol prowadził drogami, które częściowo znałem, a częściowo były dla mnie nowe. Trasę dobierał tak, aby podjazdy (nieuniknione między Wejherowem a Puckiem) nie były zbytnio strome i przeszkadzały nam przesadnie w jeździe. Kawałek za Suchym Stawem skręciliśmy w lewo, przekroczyliśmy Gizdepkę i omijając Rekowo, dotarliśmy do Sławutowa. Ten odcinek był dla mnie nowy i całkiem mi się podobał - był całkiem uroczy i pojawiło się na nim kilka ciekawych obiektów. Pewnie jeszcze będę tam jeździł i wtedy opiszę go dokładniej.
Minąwszy Wzgórze Ojca Grzegorza i Kąpino Dolne wjechaliśmy w Puszczę Darżlubską i ruszyliśmy w stronę Pucka. Karol prowadził drogami, które częściowo znałem, a częściowo były dla mnie nowe. Trasę dobierał tak, aby podjazdy (nieuniknione między Wejherowem a Puckiem) nie były zbytnio strome i przeszkadzały nam przesadnie w jeździe. Kawałek za Suchym Stawem skręciliśmy w lewo, przekroczyliśmy Gizdepkę i omijając Rekowo, dotarliśmy do Sławutowa. Ten odcinek był dla mnie nowy i całkiem mi się podobał - był całkiem uroczy i pojawiło się na nim kilka ciekawych obiektów. Pewnie jeszcze będę tam jeździł i wtedy opiszę go dokładniej.
Etykiety:
czarny szlak Grot Mechowskich
,
Gnieżdżewo
,
Kaczy Winkiel
,
Połczyno
,
Puck
,
Puckie Błota
,
punkty widokowe
,
Puszcza Darżlubska
,
rower
,
Sławutowo
,
Wejherowo
,
żółty szlak Swarzewski
14 marca 2017
Domatowo i Domatówko, czyli ścieżki i chaszcze IX Marszu na Orientację
Przyszła trzecia niedziela stycznia, a z nią długo oczekiwany Marsz na Orientację w Domatówku. Choć właściwiej byłoby tym razem napisać, że z Domatowa do Domatówka, jako że do organizacji dołączyło kolejne, sąsiednie sołectwo w Gminie Puck. Trochę zmieniło to charakter rajdu - zamiast powszechnego zazwyczaj kółka, trasa była liniowa.
Chwilę po dziesiątej rano imprezę otwarto w remizie OSP w Domatowie. Po kilku słowach od organizatorów parę słów na temat tras powiedział Darek - pomysłodawca marszy i budowniczy tras. Wspomniał między innymi, że z powodu dużej ilości śniegu w niektórych miejscach w lesie usunął z obu tras po jednym punkcie kontrolnym. Na długiej trasie, na której startowałem, był to PK5. Po tym organizacyjnym wstępie zaczęły się starty kolejnych drużyn w trzyminutowych interwałach. Ja w drogę ruszyłem o 10.47.
Myśląc wcześniej o tym starcie nastawiałem się na walkę o zwycięstwo, ale już w niedzielę przyjąłem nastawienie odwrotne, niż na ostatnim Darżlubie. Mianowicie zamiast sprawdzać dokładnie wszystko, zamierzałem w miarę możliwości kontrolować bieżącą pozycję i spisywać pierwsze lampiony, na które we właściwych miejscach natrafiałem, o ile nie budziły dużych wątpliwości. Taktyka ta okazała się jednak nieco mniej skuteczna, niż na to liczyłem...
Chwilę po dziesiątej rano imprezę otwarto w remizie OSP w Domatowie. Po kilku słowach od organizatorów parę słów na temat tras powiedział Darek - pomysłodawca marszy i budowniczy tras. Wspomniał między innymi, że z powodu dużej ilości śniegu w niektórych miejscach w lesie usunął z obu tras po jednym punkcie kontrolnym. Na długiej trasie, na której startowałem, był to PK5. Po tym organizacyjnym wstępie zaczęły się starty kolejnych drużyn w trzyminutowych interwałach. Ja w drogę ruszyłem o 10.47.
Myśląc wcześniej o tym starcie nastawiałem się na walkę o zwycięstwo, ale już w niedzielę przyjąłem nastawienie odwrotne, niż na ostatnim Darżlubie. Mianowicie zamiast sprawdzać dokładnie wszystko, zamierzałem w miarę możliwości kontrolować bieżącą pozycję i spisywać pierwsze lampiony, na które we właściwych miejscach natrafiałem, o ile nie budziły dużych wątpliwości. Taktyka ta okazała się jednak nieco mniej skuteczna, niż na to liczyłem...
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)
