Pokazywanie postów oznaczonych etykietą InO Włóczykij. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą InO Włóczykij. Pokaż wszystkie posty

21 stycznia 2023

Nowy Rok, nowy sezon, nowe podejście do ZEW-u

InOwski początek roku - pomijając Gry Parkowe czy inne Harpusie - to w naszym regionie od kilku lat Zimowa Eskapada Włóczykija. Tegoroczna edycja to już sezon piąty. Jak zwykle do wyboru były trzy trasy - pięć, dziesięć i piętnaście kilometrów.

Wiedziałem, że wystartuję, pytanie było tylko, na której trasie i czy sam, czy Wojtek wykuruje się na tyle, żebym mógł wziąć jego i Kamilę. Na szczęście dał radę wydobrzeć i w trójkę wyruszyliśmy na średnią trasę - z najbardziej modyfikowaną mapą. Po informacji na fanpage'u organizatora (InO Włóczykij Rumia), że trasa ma mieć 9,8 km, uznałem, że nawet z typowym dla tras InO naddatkiem powinniśmy zmieścić się w 13-14 km i startując około dziesiątej powinniśmy skończyć w okolicach pierwszej po południu. Biorąc pod uwagę wakacyjny rekord Wojtka na Źródełku, byłem pewien, że sobie poradzi.

Impreza Zimowa Eskapada Włóczykija sezon piąty
Organizator KKT "Włóczykij"
Data 6.01.2023
Miejsce Łężyce-Rogulewo/Gdynia Wiczlino
Trasa T10
Budowniczy Justyna Kuźba, Joanna Kuźba
Minuta startowa 10.08
Pogoda Po wyjątkowo ciepłym początku roku zaskakująco zimno, choć z początku pogodnie. Pod koniec marszu coraz intesywniejsze opady śniegu.

20 listopada 2022

Sto kółek na stulecie - XVI MnO Włóczykij

Wiecie, że pierwsze imprezy na orientację w Polsce odbyły się w 1922r.? Mi gdzieś mignęła ta informacja, ale ekipa z rumskiego Włóczykija jest bardziej na bieżąco z tym, co dzieje się w polskich imprezach na orientację i przypadającą w tym roku setną rocznicę tego wydarzenia uczyniła motywem map swoich jesiennych MnO. Na trasach TP i TT (które miały wspólną mapę) uwzględniono to hasłem "Historia kołem się toczy", a na TU na wielu punktach kontrolnych pojawiły się głazy narzutowe jako "Kamienie milowe Włóczykija". Na trasie TZ, na którą zapisaliśmy się z Darkiem, jej budownicza, Justyna Kuźba, oprócz klasycznych kółek do dopasowania dała też trzy kształty - słowa napisu "100 LAT InO"

Impreza wróciła w tym roku w lasy na południe od Janowa, na wzgórza na skraju morenowej wysoczyzny. Teren wraz z warstwą śniegu, który padał poprzedniego wieczoru i w nocy, dał się bez wątpienia odczuć i nie pozostał bez wpływu na wyniki.


Impreza XVI MnO Włóczykij
Organizator InO Włóczykij Rumia
Data 19.11.2022
Miejsce Rumia-Janowo
Trasa TZ
Budowniczy Justyna Kuźba
Minuta startowa 10.29
Pogoda Ładnie, ale zimno. W lesie spora warstwa śniegu po nocnych opadach.

27 maja 2022

Droga do Białej (1): początki bloga i startów w InO

Skrócona i skondensowana historia marszu na orientację na Białej. Choć nie tak krótka, jak chciałem. Ale jeśli kogoś zainteresuje i zachęci do pieszej turystyki, nie tylko w ramach InO...

Zdolności organizacyjne jakieś miałem zawsze. Chęci w sumie też. Wiedza też była, a przynajmniej podstawy - zawsze lubiłem mapy i dawno temu zastanawiałem się nad studiowaniem geodezji i kartografii, o czym chyba już kiedyś tutaj wspomniałem. Lubiłem łazić po lesie, na krótkie i długie dystanse. Robiłem też proste strony, ale dostępne obecnie narzędzia udostępniane choćby przez Google i Facebook pozwalają sobie to odpuścić. Tylko zawsze jakoś czułem się jako zastępca, pomocnik, czy człowiek numer dwa; taki lekki niedobór charyzmy, choć nieraz udawało się sprawiać inne wrażenie. Ale przyszedł czas, że chciałem się sprawdzić.


2005-2011: Czasy studenckie

Nieraz pomiędzy zajęciami czy konsultacjami mijałem na uczelni w łączniku między Gmachem Głównym a Gmachem B gabloty studenckich organizacji, między innymi AKK GDAKK czy FIFY, w których były zdjęcia z ich wypraw w góry czy imprez na orientację. Ale jako introwertyk niechętnie zapisywałem się do stowarzyszeń czy klubów; możnaby rzec, że ta niechęć była wręcz patologiczna, gdyby nie to, że zdarzały się wyjątki. Pewnie ominęło mnie przez to wiele ciekawych wypraw.

Zamiast tego praktykowałem samotne wędrówki. Wiele po terenach zabudowanych w okolicach Wejherowa i Trójmiasta. Niedawno wprowadzony bilet metropolitalny z ulgą studencką pozwalał dojechać na obrzeża cywilizacji i potem wędrować (m. in. tak po raz pierwszy dotarłem na wieżę na Górze Donas). Niejednokrotnie próbowałem dłuższych tras - jedną z pierwszych była wędrówka z Gdyni Chyloni do Redy Pieleszewo, częściowo po trasach szlaków turystycznych (czerwonego i czarnego), a częściowo własną trasą, przy wykorzystaniu mapy turystycznej obejmującej Trójmiejski Park Krajobrazowy.

Mapy to w ogóle osobna historia. Zbierałem je, ale nie byłem jakimś strasznie zapalonym zbieraczem. Były to głównie mapy turystyczne czy plany miast, ale też atlasy historyczne i ogólnogeograficzne. Także na komputerze miałem pewną ilość map, które mnie zaciekawiły, od rozmaitych przedstawień Wysp Owczych po zamówiony na Allegro trzypłytowy zestaw przedwojennych WIGowskich map Polski z dodatkową wersją na GPS. Przez chwilę rozważałem związanie mojego zawodu z geodezją i kartografią, co jednak ostatecznie się nie udało - ale o tym prawie na pewno już tu kiedyś wspomniałem.

Dalszych podróży było niewiele. Głównie z okazji rekolekcji (młodzieżowa wspólnota religijna była jednym z wspomnianych wyjątków od mojego introwertyzmu) do miast w północnej i zachodniej Polsce. Ale było też parę wyjazdów do Zakopanego z obecną małżonką, a wówczas dziewczyną i narzeczoną. Niestety, niechętnie dawała się wyciągnąć w góry gdzieś poza Morskie Oko, Dolinę Pięciu Stawów czy Dolinę Kościeliską. Kiedy z Doliny Pięciu Stawów chciałem iść przez Zawrat, to nie dała rady i wróciliśmy przez Dolinę Roztoki na parking autobusów przy wejściu do Tatrzańskiego Parku Narodowego. Może to i lepiej, biorąc pod uwagę nasze niewielkie doświadczenie i fakt, że przy innej okazji, zachęceni wycieczką przez Jaskinię Mroźną postanowiliśmy wejść do Jaskini Mylnej bez jej dokładnego planu. Wydaje mi się, że mogliśmy nawet nie mieć latarek...

Na studiach miałem też kolegę, który czasem przychodził w koszulce z Harpagana. Nie pamiętam, czy pytałem go, co to, czy nie, albo czy uznałem, że sto kilometrów to za dużo, ale tematu nie drążyłem. Do tej pory zresztą nie czuję się gotowy na taki dystans.

2014: założenie bloga i pierwsze starty w InO

Poczułem potrzebę twórczego wyżycia się. W czasach licealnych i studenckich próbowałem pisać opowiadania i wiersze. Świat w stylu fantasy, który wtedy stworzyłem, do tej pory leży w szufladzie (i w kilku folderach na twardym dysku) w postaci urywków opowiadań, spisanych pomysłów, kroniki czy - jakżeby inaczej - licznych map. Częściowo jego publikacji (ale też i recenzjom przeczytanych książek) miał służyć mój pierwszy blog, ale raczej się nie udał. Gdzieś tam sobie w internecie wisi z trzema opublikowanymi notkami i kilkoma szkicami; jak sobie przypomnę, to tam zajrzę. Zamiast niego postanowiłem założyć drugi, gdzie będę pisać o pieszych i rowerowych wędrówkach. Tak powstały Leśne drogi - bo też i wtedy zabrakło pomysłu na ciekawszą nazwę. Pierwszy post opisywał moją wędrówkę niebieskim szlakiem z Pucka do Pieleszewa. Drugi zresztą też.

Latem tego roku gdzieś natrafiłem na ogłoszenie o marszu na Helu. Była to chyba któraś z edycji Szperka. Myślałem o zgłoszeniu, namawiałem nawet znajomych. Ale wyczytałem gdzieś w regulaminie, że mogą wystąpić zadania wymagające sprawności fizycznej, a ja akurat chodziłem z ręką w gipsie z powodu wypadku w pracy. Odpuściłem.

Czas na debiut przyszedł jesienią. Podczas któregoś ze zwykłych moich spacerów po mieście zawędrowałem w okolice Kalwarii, gdzie grupki harcerzy (i chyba nie tylko) chodziły z mapami i szukały punktów. Podszedłem, zapytałem o możliwość udziału, dostałem mapę i kartę startową, po czym ruszyłem w trasę na Chaszcze. Teraz, jak sobie to sprawdzam, to okazuje się, że nawet wygrałem wtedy w kategorii TP z 80 punktami karnymi na koncie. Niestety nie pamiętam już, za co. Jak przez mgłę kojarzę tylko, że na którymś punkcie koło płotu stadionu zamiast prawidłowego lampionu spisałem numer stojącego tuż obok słupka z perforatorem (z Zielonego Punktu Kontrolnego). Ale czy zostało to policzone jako PS, PM czy w jakiś inny sposób, ani za co była reszta punktów karnych - to już sobie nie przypomnę. Potem jeszcze przez dwa lata dostałem maile z informacjami o kolejnych edycjach, ale nie miałem możliwości w nich wystartować.

Chaszcze spodobały mi się na tyle, że zacząłem szukać dalszych informacji i możliwości startu. Jeszcze w grudniu tego roku wystartowałem w swoim pierwszym nocnym InO - na Darżlubie w Kartuzach. Na trasie MT wziąłem dwa punkty stowarzyszone na dwanaście punktów ogółem, co uznałem za dobry wynik jak na początkującego. Do tej pory został mi pewien sentyment do marszy SKPT, nawet jeśli od jakiegoś czasu nie brałem w nich udziału.

Dwa tygodnie później wystartowałem jeszcze na Zielonej trasie na Mikołajkowym Kompasie. Tam też trasa była ciekawa, choć łatwiejsza, niż się spodziewałem.

2015-2020: rosnące doświadczenie i pierwsze sukcesy

Rok 2015 był już bardzo aktywny pod wieloma względami: liczne prywatne wędrówki, dużo startów w InO, do tego marszowe treningi na mapach BnO. Pojawiło się kilka kolejnych sukcesów, a także pierwsze starty w zespołach. Blog też rozwijał się jak szalony, przynajmniej pod względem liczby wpisów.

Potem trochę to siadło; nadal były starty i prywatne wędrówki, nadal pojawiały się wpisy na blogu, ale zapału było trochę mniej, a i czas się trochę skurczył, bo w związku z przyjściem na świat mojego syna były ważniejsze rzeczy. Były jednak takie punkty w kalendarzu, których starałem się nie przegapić, jak nocne marsze organizowane przez SKPT czy krótsze InO rumskiego Włóczykija.

Na InO poznawałem też nowych znajomych, a z czasem i przyjaciół, co dla introwertyka nigdy nie jest łatwe. Wielu stałych bywalców znam z widzenia, ale nielicznych bliżej. Ponieważ InO stało się też jedną z moich największych pasji, próbowałem w to wciągnąć dotychczasowych przyjaciół czy kolegów z pracy. Najczęściej kończyło się to na jednym lub dwóch wspólnych startach, choć kilka osób to w mniejszym lub większym stopniu zainteresowało na dłużej.

Wojtek też się tym zainteresował. Można powiedzieć, że nie miał wyboru: na pierwszy marsz zabrałem go w wózku, nie miał wtedy jeszcze dwóch lat. Zresztą często chodziłem z nim na spacery do lasu z tym wózkiem i notorycznie urywałem linki od hamulców, co strasznie drażniło moją kochaną małżonkę...

Wiadomo, że jak w czymś startujesz, to chcesz wygrywać. Nie zawsze się to udawało, ale z czasem wysokich pozycji było coraz więcej. Jedne z pierwszych takich sukcesów po Chaszczach to drugie miejsce na Śniegołaziku w Sopocie i wyzerowanie (razem z Robertem) trasy MT na Manewrach SKPT w Bolszewie - kolejny powód do sentymentu do tych nocnych marszy. Były pierwsze spotkania z mapami kombinowanymi (InO Włóczykij). Były też spektakularne wpadki, jak próba pokonania trasy BT na Kaszubskiej Włóczędze w Borsku razem z Wojtkiem G. Było też dużo startów, gdzie lądowałem w środku stawki, zazwyczaj z powodu luźnego podejścia do nawigacji na przelotach i w pobliżu punktów. Więcej sukcesów pojawiło się, kiedy z długodystansowych InO przerzuciłem się na krótsze, z modyfikowanymi mapami, kiedy te zwykłe zaczęły mnie trochę nudzić. Z tras TP przeszedłem na TO i TU, zaczynając od trzeciego miejsca w Śnieżynce na Brętowie. Potem bywałem bliżej lub dalej od podium, aż w końcu na przełomie lat 2019/2020 zająłem pierwsze miejsca na Włóczykiju, CieMnO i Urwisku. To był czas na przejście na TZ, gdzie o wygraną będzie trudniej, choć niedawno razem z Darkiem zajęliśmy trzecie miejsce (znów Włóczykij, tym razem na Śmiechowie).

Kolejne starty oprócz doświadczenia i sukcesów powodowały też jednak pewne skrzywienie: nieraz w czasie zwykłego łażenia po lesie stwierdzałem "tu byłby niezły punkt". Albo "tu mogłyby być ciekawe stowarzysze!" Póki co jednak nie śpieszyłem się z własnymi trasami. Organizację imprez obserwowałem raczej z zewnątrz, i to nie zawsze dokładnie (choć pewne rzeczy przyswajałem niejako przez osmozę). Czasem tylko pomagałem sprawdzać karty startowe i podliczać punkty na Darka marszach w Domatówku czy walczyć z Excelem u Damiana w Leśniewie.

Poważniejszy udział w organizacji miałem dopiero przy trzecim Kaszubie.

C.D.N.

14 kwietnia 2022

Ścieżki i chaszcze Włóczykija na Śmiechowie

Po styczniowo-lutowym (ach, te wichury) Śniegołaziku odeszła mi ambicja na wysokie punktowanie do Pucharu KInO. Wynik punktowy nie był może bardzo zły, jak na drugie podejście do kategorii TZ, ale dwudzieste miejsce trochę rozczarowało. W związku z tym plan na resztę roku był taki, żeby na niektóre InO chodzić z Wojtkiem na trasy TP z podejściem rekreacyjno-spacerowo-treningowym, a na inne bez niego na TZ w celu zdobycia jak największego doświadczenia, ale już bez spiny na klasyfikację generalną.

W momencie ogłoszenia lokalizacji Włóczykija już wiedziałem, że to będzie ta druga opcja. Długo mieszkałem niedaleko przystanku SKM na Śmiechowie i lasy na południe od tej dzielnicy to teren, który znam bardzo dobrze - to tam chodziłem w Wielkanoc lub Poniedziałek Wielkanocny szukać słodyczy zgubionych przez Zająca, tam chodziłem z psem na dłuższe i krótsze spacery, tam zaczynałem pierwsze wyprawy na grzyby z rodzicami, czy też w zamierzchłych czasach liceum właśnie tam w ramach wolontariatu w młodzieżowej wspólnocie FRA zorganizowałem wraz z moją ówczesną dziewczyną (pozdrawiam Anię!) podchody dla dzieci z mieszczącej się wtedy niedaleko filii salezjańskiego ośrodka wychowawczego. Ta znajomość terenu miała pomóc mi w nierównej walce z tym, co na trasach TZ uchodzi za mapę.

Początkowo zapisałem się sam, ale potem dogadałem się z Darkiem (który nieźle sobie radzi na TU, ale na TZ jeszcze nie próbował), że wystartujemy razem. Udało mi się też namówić żonę, żeby wzięła Wojtka na TP. Dołączyła do nich też nasza przyjaciółka z dwójką swoich dzieci. Niestety, z uwagi na dużą różnicę minut startowych, jak i długości trasy, nie udało mi się ich spotkać na miejscu - dopiero w domu mogłem porozmawiać z nimi na temat trasy.

Impreza XV Marsze na Orientację InO Włóczykij WIOSNA 2022
Organizator InO Włóczykij Rumia, SMT Włóczykij Rumia
Data 10.04.2022
Miejsce Wejherowo Śmiechowo
Trasa TZ
Budowniczy Justyna Kuźba
Minuta startowa 9.30
Pogoda Zmienna, jak ciągle ostatnio - na przemian słońce, chmury, wiatr, deszczyk, a przez moment nawet grad.

08 stycznia 2022

Czwarty sezon ZEW-u - leśne ścieżki Łężyc


Impreza Zimowa Eskapada Włóczykija - sezon czwarty
Organizator SMT Włóczykij Rumia
Data 6.01.2022
Miejsce Łężyce
Trasa T5
Budowniczy Alicja Bielecka, Kornelia Nowicka-Bielecka
Minuta startowa 10:28
Pogoda Nie aż tak zimowo, jak podczas sezonu trzeciego, ale też temperatura poniżej zera i chwilami padający śnieg.

Niektórzy Nowy Rok witają kacem po sylwestrowej imprezie, inni otwierają nad rzekami sezon na pstrąga, a jeszcze inni wędrują po lesie w poszukiwaniu lampionów. W naszym regionie póki co od kilku lat sezon imprez na orientację nie zaczyna się pierwszego, a szóstego dnia stycznia - w święto Trzech Króli - Zimową Eskapadą Włóczykija. W tym roku organizatorki zaprosiły nas do Łężyc, do Ośrodka Jeździeckiego Pomerania. Z miejscem tym mam raczej miłe wspomnienia - tam zaczynał się również pierwszy etap XIII InO Włóczykij, gdzie zdobyłem pierwsze miejsce w kategorii TU. Tym razem miał tu być nie tylko start, ale też i meta.

Do wyboru były jak zwykle trzy trasy różniące się długością i poziomem modyfikacji mapy. Wojtek po ostatnim, listopadowym XIV InO Włóczykij, gdzie z dużym zapasem czasowym wyzerowaliśmy trasę TP, nalegał na uczestnictwo w trasie średniej. Jednak biorąc pod uwagę warunki, mocno przekształconą mapę na dziesiątce oraz parę innych czynników, zapisaliśmy się jednak po raz trzeci na T5.

Z każdym kolejnym ZEW-em powiększa mi się też drużyna: na pierwszym (jeszcze na T15) byłem sam, na drugim z Wojtkiem, a na trzecim dołączyła nas moja Małżonka. W tym roku czwartą osobą w drużynie została jej siostra bliźniaczka (jakby kto pytał - nie są podobne do siebie).


12 marca 2021

ZEW - Włóczykij woła do lasu!

Rumski Włóczykij przez dłuższy czas kojarzył mi się głównie z wiosenną i jesienną edycją marszy na orientację, nazwanych tak jak stowarzyszenie - na cześć popularnej wśród miłośników pieszej turystyki postaci z Muminków. Ale jako prawdziwi entuzjaści (czy raczej entuzjastki), organizatorki tych marszy nie poprestały na nich: już wcześniej, jako nauczycielki, organizowały dla uczniów rajdy turystyczne, a potem dodawały kolejne pozycje w kalendarzu InO. Najpierw rozpowszechniały ideę InO budując trasy na majowy tydzień InO (m. in. w 2016r., o czym pisałem tutaj), a od 2019. postanowiły zaczynać rok z przytupem, prezentując ZEW, czyli Zimową Eskapadę Włóczykija. Chyba stało się to poważną tradycją, bo choć w ubiegłym roku odwołały oba MnO z powodu epidemii koronawirusa, to trzeci ZEW odbył się zgodnie z planem szóstego stycznia 2021r.

13 października 2020

Ścieżki i chaszcze trzynastego Włóczykija


ImprezaXIII Marsze na Orientację InO Włóczykij Jesień 2019
Organizator SKKT Włóczykij Rumia, SP7 w Rumi
Data 16/17 listopada 2019r.
Miejsce Rumia Zagórze
Trasa TU - trzy etapy
Budowniczy Waldemar Jankowski (E1)
Justyna Kuźba (E2)
Kornelia Nowicka-Bielecka, Iwona Gniewkowska, Alicja Bielecka (E3)
Minuta startowa 9:28 (E1); 12:00 (E2); 17:54 (E3)
Pogoda Rano trochę chłodno, potem nieco cieplej. Momentami wiaterek. Trochę chmur. Na trasie nocnej pogodnie, dobry widok na gwiazdy, a także na Księżyc, kiedy już wzeszedł.

...

To była już trzynasta edycja rumskiego Włóczykija (dla mnie siódma). Tym razem miała rangę ogólnopolską. Koszt udziału był znacząco wyższy, niż do tej pory, ale myślę, że ilość pracy potrzebnej na zorganizowanie i przeprowadzenie imprezy na taką skalę w pełni to usprawiedliwia. Cztery wieloetapowe kategorie (TP/TD - dwa etapy dzienne, TT/TM, TJ/TU oraz TZ po dwa etapy dzienne i jeden nocny), do tego trasa towarzysząca (TX), weryfikacja książeczek i punktów do odznak, obiad i dodatkowe wyżywienie, pakiety startowe, wymyślenie i zaplanowanie tras, rozstawienie lampionów, sprawdzenie kart, a potem jeszcze posprzątanie tego wszystkiego... Szacunek dla organizatorów, naprawdę.
Co ciekawe, start pierwszego etapu nie był podany - uczestnicy zostali na niego zawiezieni autobusem ze szkoły. Moja Żona śmiała się, że nie dość, że wywożą mnie nie wiadomo gdzie do lasu, to jeszcze za to płacę. Ale okazało się to nie być bardzo daleko, bo do Łężyc.


23 kwietnia 2018

Włóczykij i wąsy Marszałka


Impreza X InO Włóczykij
Organizator SMT Włóczykij w Rumi
Data 24 marca 2018r.
Miejsce Rumia/Dębogórze
Trasa TU
Budowniczy Joanna Kuźba, Justyna Kuźba
Minuta startowa 10:04
Pogoda Kilka stopni na plusie, dość sucho, chociaż pochmurnie.

Start

Dziesiąty rumski Włóczykij był pierwszym tegorocznym InO, w którym startowałem sam. Był to też mój pierwszy od dłuższego czasu start na trasie z mapą kombinowaną, w tym przypadku na TU. Start był na leśnym parkingu na pograniczu Rumi i Dębogórza, niedaleko rancza, skąd startowaliśmy półtora roku temu. Niewiele brakowało, a bym się spóźnił: lekko zaspałem, a potem szukałem miejsca do zaparkowania. Ostatecznie mapę odebrałem w swojej minucie startowej i zaraz ruszyłem w drogę.

Mapa z obfitym zarostem

Kto sam brał udział albo czytał którąś z moich relacji, ten wie, że poszczególne edycje Włóczykija często mają swój temat przewodni. Dotychczas brałem w marszach z mapami inspirowanymi premierami filmowymi, chińskimi smokami czy Gwiezdnymi Wojnami. W ostatnim marszu nie mogłem wziąć udziału, ale podobały mi się opublikowane później mapy. Liczyłem, że teraz będą równie ciekawe i nie zawiodłem się.
Tym razem motywem była przypadająca w tym roku setna rocznica odzyskania przez Polskę niepodległości, a właściwie jedna z głównych postaci tamtych wydarzeń: Józef Piłsudski. Dla TD przygotowano mapę z podkową Kasztanki, dla TM z Psem Marszałka, a dla TU z jego wąsami, i to sporą ich ilością. Właściwie cała mapa składała się z linii stanowiącej przybliżoną trasę po leśnych drogach lub ścieżkach, kilku większych dróg asfaltowych w okolicy startu, i drobnych elementów terenu przy dwóch punktach kontrolnych zaznaczonych w planie mapy. Pozostałe piętnaście punktów umieszczono na wspomnianych wąsach, które trzeba było dopasować do odpowiednich miejsc na mapie, zaznaczonych krzyżykami. Poszczególne wąsy mogły być zlustrowane, czy pozbawione drożni. Całość na pierwszy rzut oka wyglądała na dość skomplikowaną, ale po znalezieniu kilku punktów stawała się znacznie jaśniejsza.

16 czerwca 2017

Ścieżki Jedi na Młynkach - VIII InO Włóczykij

Poza trasami przygodowo-zadaniowymi na większych imprezach kolejnym sposobem urozmaicenia mojego udziału w imprezach miały być trasy z mapami modyfikowanymi. Kilkakrotnie próbowałem już swoich sił w kategoriach TO (tzw. otwarte) i TU (średnio zaawansowane), i to nawet z niezłymi wynikami, więc w tym roku postanowiłem zaszaleć i wystartować w "tezetce" (czyli na trasie zaawansowanej - TZ). Początkowo debiutować chciałem na Kaszubiaczku z cyklu Pucharu Gdakka, ale z różnych przyczyn nie mogłem tam dotrzeć. Debiut opóźnił się więc o dwa tygodnie, do Włóczykija, którego od kilku edycji nie opuszczam.
Tym razem miejscem zmagań były Młynki, czyli miejsce mi znane, więc w razie trudności z odczytem silnie zmodyfikowanej mapy miałbym szansę wrócić na metę. Pogoda była sprzyjająca - lekki wiaterek, choć w lesie niezbyt odczuwalny, kilka lub kilkanaście stopni, w sam raz na spacer po lesie.
Nie startowałem sam - tym razem do wspólnego udziału udało mi się namówić Mariusza, z którym razem pracuję. Poniewczasie stwierdziłem, że na pierwszy raz dla niego mogłem wybrać łatwiejszą trasę, ale nie okazało się to wielką przeszkodą, o czym za chwilę.
Tematem tym razem miały być Gwiezdne Wojny, w związku z czym na facebooku pod linkiem do mojej zeszłorocznej relacji umieszczonym przez kierowniczkę imprezy, panią Joannę Kuźbę, zażartowałem, że mapy będą pocięte mieczami świetlnymi. W rzeczywistości było jeszcze trudniej - przynajmniej na tezetce, bo pozostałe trzy trasy nie wyglądały aż tak źle. Najłatwiejsza TP/TD miała właściwie pełną mapę z dwiema wyciętymi gwiazdami. W mapie TM były nieco większe braki - kilka kółek na wzór przestrzelin po blasterze. Nieco większym wyzwaniem mogła być i dla wielu uczestników pewnie była kategoria TJ/TO. Składała się z liter napisu STAR WARS, z których każda zawierała fragment pełnej mapy. Dla utrudnienia zostały one obrócone, ale zawierały wspólne elementy ułatwiające orientację.


06 listopada 2016

Ścieżki i chaszcze Włóczykija pod Dębogórzem

Dwudziesty drugi dzień października w tym roku wypadał w sobotę. Udało mi się wymigać od a zamiast tego rano i po południu spędziłem trochę czasu z rodziną, a w okolicach południa wysilałem umysł i nogi startując w kolejnej edycji rumskiego InO Włóczykij, tym razem odbywającej się nie w Rumi czy lasach między Szmeltą a Zbychowem, tylko w malowniczym krajobrazie zachodniej krawędzi Kępy Oksywskiej.
Bazą był ośrodek jeździecki Wild West Ranch położony tuż przy granicy lasu, oddzielony od niego właściwie tylko linią kolejową prowadzącą do wojskowej bazy paliwowej koło Kazimierza. Nawet chwilę przed startem przejeżdżał nią pociąg z cysternami i jeden z współuczestników zażartował, że z tego powodu powinno nam się dodać minuty do limitu. Starty interwałowe zaczęły się od godziny jedenastej, a ja wyruszyłem w trasę kilkanaście minut później.


20 kwietnia 2016

VI edycja Włóczykija, czyli ścieżki i chaszcze Szmelty i Zbychowa

Rumska InO Włóczykij już niemal na stałe zagościła w moim kalendarzu. Nie odpuściłem również szóstej edycji w minioną sobotę. Tym razem impreza wróciła do Gimnazjum nr 4 na Szmelcie, a głównym terenem rywalizacji, podobnie jak zeszłego lata, były lasy ponad doliną Zagórskiej Strugi w kierunku Zbychowa. A ponieważ tradycyjnie jest to impreza z cyklu Młodzieżowego Pucharu Województwa Pomorskiego, organizatorzy z Joanną Kuźbą na czele przygotowali trzy trasy dla różnych kategorii wiekowych (TD, TM, TJ), z których dwie udostępniono dla chętnych spoza pucharu jako odpowiadające "dorosłym" kategoriom TP i TO. Zbierając kolejne doświadczenia z mapami modyfikowanymi, zgłosiłem się na tę ostatnią trasę.


15 listopada 2015

Parkowe ścieżki Włóczykija

Zapisując się na V Marsze na Orientację InO Włóczykij JESIEŃ 2015 nie byłem pewien, czego się spodziewać. Według regulaminu terenem imprezy miały być okolice rumskiego Parku Starowiejskiego. Park ten nie jest przesadnie duży i zasadniczo raczej płaski, podobnie jak większa część Rumi, toteż trudno mi było oczekiwać jakiegoś wielkiego wyzwania. Okazało się jednak, że trasa była bardzo ciekawie pomyślana i wymagająca sporej precyzji nawigacyjnej. Podobnie jak czerwcowa, leśna trasa, zachęciła mnie do udziału w kolejnych imprezach z tej serii.

18 czerwca 2015

Ścieżki i chaszcze Włóczykija

Po prawie całkowitym wyzdrowieniu i kilku mniejszych spacerach w wejherowskich lasach przyszła pora na udział w jakimś InO. Mój wybór tym razem padł na nieco mniejszą imprezę, można by nawet powiedzieć, że kameralną. W rumskim Włóczykiju wzięło udział co prawda prawie sto osób, ale w większości była to młodzież w różnym wieku, biorąca udział w pucharowych zmaganiach swoich kategorii wiekowych. Trasę TO, na którą się zgłosiłem, zdecydowało się przebyć jeszcze tylko pięć drużyn, z czego jedna - z tego co zauważyłem, weterani wielu inowskich zawodów - zrezygnowała po pierwszym etapie na rzecz plażowania.
Zresztą pogoda (wysoka temperatura i grzejące słońce) zdecydowanie bardziej sprzyjała plażowaniu, niż wędrówkom, co jednak nie przeszkodziło mi zanadto w marszu, zwłaszcza że trasa nie była przesadnie długa, za to dosyć ciekawa. Impreza złożona była z czterech tras, z czego trzy (TD, TM, TJ) zaliczane były do poszczególnych kategorii wiekowych Młodzieżowego Pucharu Województwa Pomorskiego, zaś czwarta (TP) była przeznaczona dla początkujących czy osób, które chciały pospacerować z mapą. "Moja" trasa TO była identyczna z juniorską TJ i składała się z dwóch etapów. Organizatorem było Szkolne Koło Krajoznawczo-Turystyczne Włóczykij z rumskiego Gimnazjum nr 4, które z kolei było bazą imprezy.