Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grodziska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grodziska. Pokaż wszystkie posty

12 czerwca 2022

Keszowanie w dolinie Redy (6): herbatka w grodzisku Gniewowo

Ostatni weekend maja pod względem pogody nie był specjalnie sprzyjający aktywności na świeżym powietrzu, niemniej udało nam się trochę poruszać. W sobotę Kamila z Wojtkiem pojeździli jak ostatnio co weekend na koniach, a w niedzielę ja wykorzystałem okienko pogodowe, żeby wybrać się na rower (póki jeszcze jeździ, bo ostatnio coś w napędzie zgrzyta). Na cel wybrałem pozostałości średniowiecznego grodziska położonego niedaleko od turystycznego czarnego szlaku Zagórskiej Strugi.

Miejsce to chciałem zobaczyć już od dawna, a teraz dodatkową motywacją był krótki przegląd mapy na opencaching.pl i odkrycie, że jest tam umieszczyna skrzynka geocachingowa. Trasą dojazdową był dla mnie właśnie wspomniany czarny szlak (choć nie tylko). W niektórych miejscach (podjazdy...) trochę też rower podprowadzałem - nie chciałem go dobić, a moja forma też pozostawia jeszcze trochę do życzenia (nie wspominając o tym, że jeszcze trochę się oszczędzam po operacji przepukliny).


27 marca 2017

Widoki z Góry Zamkowej nad Jeziorem Żarnowieckim

Zbliżające się Manewry SKPT oraz przymusowy urlop wraz z chwilową poprawą pogody stworzyły pretekst i okazję do pierwszego od dwóch miesięcy spaceru w terenie leśnym, poza Wejherowem. Po krótkim namyśle z kilku potencjalnych terenów do wędrówki wybrałem najmniej mi znane lasy po wschodniej stronie Jeziora Żarnowieckiego, z pozostałościami grodziska na Górze Zamkowej jako głównym celem.
Poniedziałkowe popołudnie było dosyć słoneczne i choć temperatura nie przekraczała dziesięciu stopni, to kiedy wiatr nie wiał zbyt mocno, dało się bez problemu iść na samej bluzie. W kilku miejscach było trochę kałuż i błota, ale ogólnie było w miarę sucho, czyli warunki do szwendania się były całkiem dobre.


08 maja 2016

Grodzisko, jezioro i drogi otomińskiego Kaszubiaczka

Z planów wędrówkowych na miniony weekend udało się zrealizować tylko połowę, a i to nie do końca tak, jak chciałem. Mimo to nie było źle - w sobotę wróciłem w okolice Otomina, w tym na grodzisko, które odwiedziłem w zeszłym roku. W niedzielę co prawda nie pojechałem na rajd do Leśniewa, ale i tak spędziłem ten dzień dosyć miło (ale o tym pisać nie będę).
A do Otomina ściągnęła mnie kolejna runda Pucharu GDAKKA, czyli Kaszubiaczek. Budowniczy - Agnieszka Witowska i Dymitr Juszczuk - dali do wyboru trzy trasy: dla początkujących, scorelauf i rowerową. Trochę brakowało mi czegoś w rodzaju kategorii dla średniozaawansowanych typu TU i niemal do ostatniej chwili wahałem się między leniwą wygodą TP a ambitną dumą TS, ostatecznie decydując się na tę drugą. Rowerową odpuściłem, choć na start rowerem dojechałem.



03 sierpnia 2015

Skarby w wejherowskim grodzisku

Geocaching to zabawa polegająca na odnajdowaniu skrytek rozmieszczonych w różnych miejscach. Skrytki mogą zawierać większe lub mniejsze fanty, które można zabrać, zostawiając coś w zamian. Ukrywane są przez członków internetowych społeczności, którzy zostawiają różne wskazówki, w tym przede wszystkim współrzędne geograficzne, stąd przy keszowaniu przydaje się odbiornik GPS. Ma kilka cech wspólnych z InO, zresztą na niektórych imprezach (np. Sukkub) zdarzały się już trasy ze skrzynkami. Na mapie Manewrów SKPT na trasie MT też była informacja o skrytce niedaleko jednego z punktów. Jedną z głównych idei łączących InO i geocaching jest pokazywanie ciekawych miejsc, i to chyba właśnie przyciąga do obu tych aktywności.


Swoją pierwszą wyprawę geocachingową postanowiłem połączyć z dawno planowanymi odwiedzinami w podwejherowskim grodzisku. Ale zanim tam dotarłem, mijałem jeszcze kilka miejsc. Zresztą w drodze powrotnej też.

16 marca 2015

Drogi i bezdroża Bursztynowej Góry

Po udziale w treningu Las-Kompas na znanych już mi terenach śmiechowskich lasów przyszedł czas na nieco odleglejsze rejony, a konkretnie na bąkowską Bursztynową Górę, w której otoczeniu gdyński Azymut 45 zorganizował swoją imprezę Z Mapą do Lasu. Przy okazji postanowiłem też sprawdzić, jak zachowa się mój niedawno odebrany z serwisu rower na nieco dłuższej trasie, niż ze sklepu do domu i w związku z tym do Bąkowa zdecydowany byłem dotrzeć na dwóch kółkach, choć oczywiście nie z Wejherowa, a z Gdańska, do którego dojechałem SKM-ką.
Rower sprawdził się lepiej, niż się spodziewałem, choć tylny hamulec nie był tak dobrze wyregulowany, jak zostałem zapewniony. Niemniej nie było to zbytnią przeszkodą podczas jazdy, zwłaszcza że nie rozwijałem prędkości na tyle dużej, by przy hamowaniu na przednim kole wylecieć przez kierownicę. Sama trasa z dworca Gdańsk Główny do Bąkowa budziła we mnie mieszane uczucia, z różnych przyczyn. Na długich odcinkach były całkiem niezłe ścieżki rowerowe, ale były też takie, gdzie musiałem jechać jezdnią moim zdaniem niedostatecznie szeroką dla dwóch kierunków jazdy samochodów i jeszcze dla mnie na rowerze. Nieco irytujące było to w Kowalach i samym Bąkowie, gdzie odcinki chodnika z dopuszczonym ruchem rowerów były bardzo krótkie i często przeplatane z takimi, gdzie rowerów nie dopuszczano. Było też zdecydowanie chłodniej, niż się spodziewałem - momentami polar okazywał się być niewystarczająco trzymającym ciepło odzieniem. Na przyszłość będę musiał pomyśleć o jakiejś innej kurtce, być może w ogóle o bardziej profesjonalnym stroju do jazdy na rowerze.

Zdjęcie pochodzi ze strony kolbudy.gd.pl