Pokazywanie postów oznaczonych etykietą geocaching. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą geocaching. Pokaż wszystkie posty

12 czerwca 2022

Keszowanie w dolinie Redy (6): herbatka w grodzisku Gniewowo

Ostatni weekend maja pod względem pogody nie był specjalnie sprzyjający aktywności na świeżym powietrzu, niemniej udało nam się trochę poruszać. W sobotę Kamila z Wojtkiem pojeździli jak ostatnio co weekend na koniach, a w niedzielę ja wykorzystałem okienko pogodowe, żeby wybrać się na rower (póki jeszcze jeździ, bo ostatnio coś w napędzie zgrzyta). Na cel wybrałem pozostałości średniowiecznego grodziska położonego niedaleko od turystycznego czarnego szlaku Zagórskiej Strugi.

Miejsce to chciałem zobaczyć już od dawna, a teraz dodatkową motywacją był krótki przegląd mapy na opencaching.pl i odkrycie, że jest tam umieszczyna skrzynka geocachingowa. Trasą dojazdową był dla mnie właśnie wspomniany czarny szlak (choć nie tylko). W niektórych miejscach (podjazdy...) trochę też rower podprowadzałem - nie chciałem go dobić, a moja forma też pozostawia jeszcze trochę do życzenia (nie wspominając o tym, że jeszcze trochę się oszczędzam po operacji przepukliny).


12 września 2016

W księżycową jasną noc czarnym i czerwonym szlakiem

Weekendy w maju pozwalały cieszyć się ładną pogodą. W jeden z nich - a konkretnie w sobotę 21 maja - umówiłem się z Robertem na nocną wyprawę którymś szlakiem turystycznym na Pomorzu. Rozważaliśmy różne opcje - któreś ze szlaków w Trójmieście, na wybrzeżu Bałtyku lub Zatoki Puckiej, w okolicach Lęborka... Ostatecznie padło na trasę z Rumi do Wejherowa, kombinowaną z dwóch szlaków wyznaczonych przez PTTK. Jednym z nich był czarny szlak Zagórskiej Strugi, a drugim czerwony Wejherowski. Dołączyli do nas również Szymon i Andrzej.

Według informacji ze strony WWW nasza trasa powinna mieć długość około 35km, nie licząc dojścia z rumskiego dworca do szlaku. Liczyliśmy, że uda nam się to przejść w jakieś siedem do ośmiu godzin. Zebraliśmy się około osiemnastej na rumskim dworcu kolejowym i jeszcze przy mocno grzejącym słońcu ruszyliśmy w drogę.




02 sierpnia 2016

Keszowanie w dolinie Redy (5): Widoki z Diabelnej

Być może już o tym wspominałem - nie wiem, nie mam czasu sprawdzać - ale w okolicach Wejherowa jest całkiem sporo mniej lub bardziej znanych punktów widokowych. Większość z nich nadawałaby się na budowę wieży widokowej co najmniej równie dobrze, jak proponowana przez miasto lokalizacja koło stadionu. Ideę kolejki linowej pominę tu milczeniem...
Jednym z takich punktów jest góra zwana Diabelną. Znajduje się ona po północnej stronie miasta, oddzielona od jego większej części rzeką Redą. Podejrzewam, że jest dość popularna wśród amatorów ekstremalnych zjazdów rowerowych (latem) i saneczkowych (zimą) - niektóre ścieżki prowadzące na jej wierzchołek z pewnością mogą się do tego nadawać, jeśli ktoś dość umiejętności i odwagi - bywają naprawdę strome.
Ze szczytu rozciąga się dość rozległy widok na leżące w dolinie miasto. Można stąd zobaczyć przede wszystkim Śródmieście Wejherowa oraz osiedla Chopina i Przemysłowa z najbardziej charakterystycznymi budynkami czy też przeciwległe wzgórza Kalwarii, ale da się dostrzec również odleglejsze punkty, jak cmentarną kaplicę na Śmiechowie. Jakość zdjęć jest raczej umiarkowana - wykonywane były w chmurny, a momentami i mglisty listopadowy dzień, niemniej większość obiektów jest chyba rozpoznawalna.


05 marca 2016

Keszowanie w dolinie Redy (4): Lądowisko śmigłowców

Przy okazji opisywania styczniowych wędrówek wspomniałem o keszu ukrytym niedaleko wejherowskiego lądowiska śmigłowców przeznaczonego głównie dla Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Ponieważ w połowie zeszłego miesiąca wreszcie udało mi się korzystając z mrozów dotrzeć do właściwego drzewa i przeszukać je na tyle dokładnie, że znalazłem skrzynkę, mogę teraz z czystym sumieniem napisać o niej.


30 stycznia 2016

Styczniowe drogi

Nowy rok zacząłem od krótkiego wieczornego spaceru na Górę Noworoczną, o której już kiedyś pisałem. Widok rozświetlonego miasta otoczonego czernią wzgórz jak zwykle zrobił na mnie spore wrażenie. Szkoda, że nie mam aparatu z czułością odpowiednią do nocnych zdjęć.
Jednak tak naprawdę na leśne szlaki ruszyłem w drugi weekend stycznia, kiedy w ciągu trzech dni zaliczyłem trzy krótkie wycieczki: w piątek w okolice pomiędzy wejherowskim szpitalem a Kąpinem, w sobotę na II InO Do Źródełka w sopockich lasach, a w niedzielę do Gimnazjum nr 4 w rumskiej Szmelcie na kolejny trening Las-Kompas.
Wspomnę jeszcze tylko, że pogoda utrzymywała się zimowa, przede wszystkim pod względem temperatury, choć i śniegu nie brakowało. Mróz spowodował ciekawe zamarzanie kałuż:


06 stycznia 2016

Keszowanie w dolinie Redy (3): Cmentarz w Zamostnem

Cmentarz to może trochę dużo słowo. Lepszym określeniem byłby cmentarzyk. A jeszcze lepszym - pozostałości po ewangelickim cmentarzu. Wspominałem już o nim przy okazji relacji z Manewrów SKPT, gdzie na trasie MT jeden z punktów kontrolnych umieścił właśnie obok tego cmentarza, przy okazji nanosząc na mapę informację o ukrytym tu keszu Stary cmentarz - Zamostne.


29 grudnia 2015

Keszowanie w dolinie Redy (2): Jaz w Bolszewie

W poprzednim wpisie wspomniałem o kładce nad Kanałem Redy. Dziś o innym obiekcie położonym nad tym kanałem, a mianowicie o jazie w Bolszewie. W jego pobliżu była już kiedyś skrzynka, ale przestała być aktywna jakiś czas temu. Ale w jej miejsce została założona kolejna: Śluza w Bolszewie Reaktywacja. Poniżej parę słów o niej i o kanale.


29 listopada 2015

Keszowanie w dolinie Redy (1): Miga

Tej jesieni pewną ilość czasu spędziłem na poszukiwaniu keszy nieopodal rzeki Redy w różnych miejscowościach wzdłuż jej biegu. Tym poszukiwaniom poświęcę kilka wpisów, bo często ukryte były w naprawdę ciekawych i/lub ładnych miejscach. Wtrącę też czasem wspomnienie którejś z wcześniejszych wędrówek. Tak będzie i w pierwszym wpisie z serii, poświęconym uroczemu zakątkowi leżącemu pomiędzy brzegami Redy a stokami wysoczyzny, na której rosną lasy Puszczy Darżlubskiej.



14 listopada 2015

Widoki z sopockich wzgórz

Pierwszy listopadowy weekend (rzecz jasna, nie licząc dnia Wszystkich Świętych) obfitował na Wybrzeżu w rozmaite imprezy na orientację. Zwłaszcza w sobotę można było wybierać między kilkoma wydarzeniami o różnym charakterze, poziomie trudności czy dystansie. W niedzielę wybór był nieco mniejszy. Z różnych przyczyn w moim przypadku sobota odpadała, a w niedzielę postanowiłem połączyć realizację części moich planów z udziałem w treningu Z Mapą do Lasu w Sopocie. Dodatkiem do marszu miało być też poszukiwanie skrzynek geocachingowych w sopockich lasach, ale częściowo też i na terenie miasta.
Już dojście na start z kolejki dostarczyło pierwszą ciekawostkę: wiewiórkę w przydomowym ogrodzie. Całe życie żyłem w przeświadczeniu, że wiewiórki zapadają w sen zimowy, więc uznałem ten widok za nietypowy. A tymczasem one nie hibernują, a co jakiś czas wychodzą...
Po zrobieniu kilku fotek ruszyłem dalej, na miejsce startu.



05 października 2015

Drogi planowane do końca roku

Było podsumowanie, to i czas na dalsze plany. Myślę, że tym razem będę planował mniej ambitnie niż poprzednio, a to z dwóch względów. Po pierwsze, będzie większa szansa zrealizować wszystkie cele. Po drugie, chcę trochę oszczędzić kolano. W zeszłym tygodniu byłem u ortopedy, ale nie umiał stwierdzić co z tym moim stawem jest, tylko wysłał mnie na rezonans magnetyczny. Termin w Gdańsku mam na maj. Mam nadzieję, że stan mojej kończyny przynajmniej się do tego czasu nie pogorszy.
Ale dość już o tym, czas na zapis planów:

25 września 2015

Widoki z Góry Donas

Najwyższe wzgórze Gdyni, góra Donas, obdarzona wieżą widokową przez miasto i przez sieć telekomunikacyjną Idea (obecnie Orange), już od dłuższego czasu była w planach moich wędrówek, zresztą podobnie jak inna wieża w Kolibkach. Dziś relacja z wizyty na tej pierwszej, a także ze zbierania kilku skrzynek geocachingowych w jej okolicy. Kolibki będą innym razem.


03 sierpnia 2015

Skarby w wejherowskim grodzisku

Geocaching to zabawa polegająca na odnajdowaniu skrytek rozmieszczonych w różnych miejscach. Skrytki mogą zawierać większe lub mniejsze fanty, które można zabrać, zostawiając coś w zamian. Ukrywane są przez członków internetowych społeczności, którzy zostawiają różne wskazówki, w tym przede wszystkim współrzędne geograficzne, stąd przy keszowaniu przydaje się odbiornik GPS. Ma kilka cech wspólnych z InO, zresztą na niektórych imprezach (np. Sukkub) zdarzały się już trasy ze skrzynkami. Na mapie Manewrów SKPT na trasie MT też była informacja o skrytce niedaleko jednego z punktów. Jedną z głównych idei łączących InO i geocaching jest pokazywanie ciekawych miejsc, i to chyba właśnie przyciąga do obu tych aktywności.


Swoją pierwszą wyprawę geocachingową postanowiłem połączyć z dawno planowanymi odwiedzinami w podwejherowskim grodzisku. Ale zanim tam dotarłem, mijałem jeszcze kilka miejsc. Zresztą w drodze powrotnej też.