Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sukkub. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sukkub. Pokaż wszystkie posty

31 grudnia 2017

Kolejne starcie z Sukkubem

Po dwuletniej przerwie w lasach wokół Pręgowa odbyła się piąta edycja Sukkuba. Jeśli wierzyć zapowiedzi w komunikacie startowym na stronie organizatorów, to również ostatnia. Trochę szkoda - co prawda brałem udział tylko w tej i w poprzedniej, ale zespół Sukkuba naprawdę dbał o klimat i trasę (choć dwa lata temu miałem pewne zastrzeżenia co do niektórych punktów...). Podobnie było i tym razem - budowniczy, na czele z Anna Detlaff, szefową imprezy, byli przebrani, a remizę OSP w Pręgowie oświetlały świeczki.
Ponownie wystartowałem z Robertem. Uniesieni ambicją, postanowiliśmy zapisać się na trasę o poziom wyżej, niż poprzednio, czyli na Bardzo Trudną. Niestety, nasza forma nie podążyła za ambicją. Trasa o jakże zachęcającej nazwie Wrota piekieł istotnie okazała się bardzo trudna, a nasz brak dyscypliny nawigacyjnej raczej jej nie ułatwiał. Po drodze wielokrotnie podejmowaliśmy decyzję o odpuszczeniu sobie jakiegoś punktu (lub kilku od razu), powodowani dużą stratą czasu, zgubieniem drogi,albo pogodą - z początku znośną, jednak im dalej w las i dalej w noc, tym bardziej dokuczał nam deszcz i wszechobecna wilgoć zamieniająca większość dróg w rozmyte i grząskie błocko. W związku z tym nie mogliśmy należycie ocenić całej trasy. Mogę tylko napisać, że punkty, które znaleźliśmy, były albo trudne, albo ciekawe, albo łączyły te dwie cechy. Kolejnym utrudnieniem, a jednocześnie interesującym urozmaiceniem marszu była mapa w formie lampionu-kostki, w dodatku z fragmentem pochodzącym z mapy z międzywojnia.



01 listopada 2015

Drogi i bezdroża mrocznego Sukkuba

O Sukkubie trochę słyszałem i czytałem, odkąd zacząłem startować w InO. Były to przeważnie pozytywne informacje o imprezie, a zwłaszcza jej klimacie. Kiedy więc pojawiła się okazja, by 24. października wziąć w niej udział, nie zastanawiałem się długo, tym bardziej że zarówno Wojtek, jak i Robert też chcieli wystartować. Jako nazwę naszej drużyny przybraliśmy skrótowiec BPP, oznaczający jedną z wojskowych formacji w świecie Wiedźmina, który był tematem przewodnim tej imprezy. Jeśli kogoś interesuje nietypowe rozwinięcie tego skrótu, zapraszam do lektury powieści i opowiań Andrzeja Sapkowskiego.
Organizatorzy - AKK Gdakk - zaproponowali trzy trasy o różnej długości i poziomie trudności: trudną T Mniejsze zło, bardzo trudną BT Ostatnie życzenie i ekstremalną E Granica możliwości. Pomni naszych wcześniejszych doświadczeń z Kaszubskiej Włóczęgi i Do Źródełka nie szaleliśmy z poziomem trudności i wybraliśmy pierwszą opcję. Gdakk w klimat imprezy wprowadzał uczestników już wcześniej, obok informacji organizacyjnych umieszczając na fanpejdżu imprezy parafrazy fragmentów opowieści o Wiedźminie, a także krótkie opisy tras. Tu pewnym zgrzytem dla mnie było wtrącenie do opisu naszej trasy Gandalfa z królem Arturem. Osobiście nic do nich nie mam, ale trochę nie pasowali mi do tematu przewodniego, podobnie jak zmiana płci Yennefer czy napisanie Gerald przez 'd' na końcu - niestety czasem takie rzeczy rzucają mi się w oczy. W bazie (którą była szkoła podstawowa przy ulicy Tatrzańskiej na gdyńskich Działkach Leśnych) w nastrój wprawiały świeczki i czerwone lampy, zresztą podobnie jak w punkcie żywieniowym ze stopczasem.
Do szkoły dotarliśmy chwilę po siedemnastej, a że nasz start był przewidziany na 17.36, mieliśmy chwilę czasu na formalności i przygotowanie się do drogi. O wyznaczonej godzinie pobraliśmy mapy i po ich szybkim przeglądzie ruszyliśmy w teren.