16 stycznia 2018

Ścieżki w sieci (1)

Już od dawna planowałem pisanie o co ciekawszych stronach czy blogach, na które trafiłem, ale brakowało na to czasu, zresztą podobnie jak na inne pomysły na wpisy. Raz zdarzyło się, że zmotywowany "nagrodą" Liebstera opisałem kilka blogów, z których część była związana z bliższymi lub dalszymi podróżami. Na podstronach Leśnych Dróg, widocznych pod tytułem, miała być cała kolekcja różnych linków. Jak do tej pory, niezbyt się to udawało. Pora to zmienić. Tym postem zaczynam nową serię, oby jak najbardziej regularną. Na początek trzy blogi związane z imprezami na orientację i jeden bardziej krajoznawczy.

05 stycznia 2018

Od pewnego czasu dokucza mi kolano - zresztą chyba już o tym wspominałem, chyba najczęściej przy okazji rowerowych rajdów w Leśniewie. Zaczęło się od drobnego wypadku przy zsiadaniu z roweru. Nie wykryto nic poza osłabieniem chrząstki i niewielkim przesunięciem rzepki. Ortopedzi skupili się na zapisywaniu tabletek i fizykoterapii. Efekty może jakieś były, ale trudno ocenić, na ile była to kwestia skuteczności zalecanych środków. Najlepiej chyba się czułem praktykując ćwiczenia zalecone przez fizjoterapeutę (po nieco dokładniejszym badaniu, niż u funduszowego ortopedy), a także schodząc nieco z wagą (co też zalecił wspomniany fizjoterapeuta).
Mając to na uwadze, postanowiłem w końcu zacząć trochę bardziej się zdyscyplinować i wrócić do ćwiczeń oraz zrzucania wagi. Piszę o tym tutaj, bo wiem, że może to pozytywnie wpłynąć na motywację i samodyscyplinę. Nie traktuję tego jak postanowienia noworocznego, choć czas po Bożym Narodzeniu i po Sylwestrze z pewnością sprzyja takim decyzjom.

31 grudnia 2017

Kolejne starcie z Sukkubem

Po dwuletniej przerwie w lasach wokół Pręgowa odbyła się piąta edycja Sukkuba. Jeśli wierzyć zapowiedzi w komunikacie startowym na stronie organizatorów, to również ostatnia. Trochę szkoda - co prawda brałem udział tylko w tej i w poprzedniej, ale zespół Sukkuba naprawdę dbał o klimat i trasę (choć dwa lata temu miałem pewne zastrzeżenia co do niektórych punktów...). Podobnie było i tym razem - budowniczy, na czele z Anna Detlaff, szefową imprezy, byli przebrani, a remizę OSP w Pręgowie oświetlały świeczki.
Ponownie wystartowałem z Robertem. Uniesieni ambicją, postanowiliśmy zapisać się na trasę o poziom wyżej, niż poprzednio, czyli na Bardzo Trudną. Niestety, nasza forma nie podążyła za ambicją. Trasa o jakże zachęcającej nazwie Wrota piekieł istotnie okazała się bardzo trudna, a nasz brak dyscypliny nawigacyjnej raczej jej nie ułatwiał. Po drodze wielokrotnie podejmowaliśmy decyzję o odpuszczeniu sobie jakiegoś punktu (lub kilku od razu), powodowani dużą stratą czasu, zgubieniem drogi,albo pogodą - z początku znośną, jednak im dalej w las i dalej w noc, tym bardziej dokuczał nam deszcz i wszechobecna wilgoć zamieniająca większość dróg w rozmyte i grząskie błocko. W związku z tym nie mogliśmy należycie ocenić całej trasy. Mogę tylko napisać, że punkty, które znaleźliśmy, były albo trudne, albo ciekawe, albo łączyły te dwie cechy. Kolejnym utrudnieniem, a jednocześnie interesującym urozmaiceniem marszu była mapa w formie lampionu-kostki, w dodatku z fragmentem pochodzącym z mapy z międzywojnia.



23 września 2017

Drogi i trochę bezdroży, czyli Leśniewo po raz czwarty

Leśniewo po raz czwarty dla mnie, a po raz siódmy w ogóle. Niestety, ani czwórka, ani siódemka nie okazały się dla mnie szczęśliwe. Co prawda skuteczność w zdobywaniu prawidłowych lampionów był wyjątkowo wysoka, ale miejsce w końcowej klasyfikacji jak do tej pory najniższe. Chociaż z drugiej strony takie porównanie jest trochę bezcelowe - poszczególne moje starty różniły się długością trasy, poziomem trudności, warunkami terenowymi, stanem technicznym roweru...
Tym razem, tak jak niedawno pisałem, również zdecydowałem się na krótszą trasę dwudziestokilometrową. Nie żałuję tej decyzji - znów jechało mi się spokojnie i przyjemnie. Kolejne punkty odnajdywałem z satysfakcją, co na długiej trasie byłoby mniej prawdopodobne, przynajmniej jeśli wierzyć krytycznym opiniom niektórych uczestników. Jednak z drugiej strony niemal przez cały czas miałem wrażenie, że trasa jest zrobiona nieco na szybko i niemal zbyt łatwa, i nie byłem w tym odczuciu osamotniony, a wyniki to wrażenie również potwierdzają.



13 sierpnia 2017

Drogi i bezdroża Puszczy Darżlubskiej na VI Rajdzie w Leśniewie

Lubię jeździć rowerem, ale z różnych przyczyn niekoniecznie w rajdach na orientację. Jak już kiedyś pisałem, wyjątek robię dla rajdu w Leśniewie. W zeszłym roku nie udało mi się tam wystartować, ale w tym roku zgłosiłem się i wziąłem udział w szóstej edycji, która odbyła się 21 maja. Tym razem jednak nie porywałem się na dłuższą, czterdziestokilometrową trasę, ale z uwagi na czasem dokuczające kolano i nie w pełni sprawny rower uznałem, że pewniejszy będzie start na o połowę krótszym dystansie.
Poza dystansem trasy różniły się się od siebie też limitem czasu (cztery godziny zamiast sześciu) i liczbą punktów kontrolnych (dziesięć zamiast dwudziestu). Od mojego ostatniego startu w trzeciej edycji trochę zmieniły się też zasady karania spóźnień - do piętnastu minut nie byłoby źle, ale potem każda minuta stawałaby się bardzo kosztowna.