| Impreza | Vestigia Ino VI |
| Organizator | Stowarzyszenie Wataha |
| Data | 26/27 października 2019r. |
| Miejsce | Reda Rekowo |
| Trasa | Przygodowa |
| Budowniczy | Piotr Bładzikowski |
| Pogoda | Jak na końcówkę października to całkiem ciepło i sucho. Momentami lekki wiaterek. |
11 listopada 2019
Mroczne tropy kruków: Vestigia InO VI
10 listopada 2019
Leśne szlaki nad Betlejem
Dwa tygodnie temu była Vestigia (choć relacji jeszcze nie ma). Dziś korzystając z ładnej pogody wybrałem się na spacer w okolice niektórych punktów kontrolnych z naszej trasy (przygodowej). Zacząłem z nieco innego miejsca - tuż obok pętli autobusowej Pieleszewo Karłowicza. Stamtąd poszedłem w górę. Zapraszam na minigalerię ze spaceru.
30 marca 2019
XLV Manewry Olimpijskie w Wierzchucinie
| Impreza | XLIV Nocne Marsze na Orientację Manewry SKPT |
| Data | 16/17 marca 2019r. |
| Miejsce | Wierzchucino |
| Trasa | Przygodowa Siedmiobój leśny |
| Budowniczy | Dorota Grześkowiak, Magdalena Ratkowska |
| Minuta startowa | 66 (19:45) |
| Pogoda | Kilka stopni na plusie, lekkie zachmurzenie; w ciągu nocy przelotne opady deszczu i deszczu ze śniegiem |
Spóźniony
To nie pierwszy raz, kiedy spóźniłem się na InO, ale do tej pory nie było to większym problemem. Może dlatego, że miałem jedną z ostatnich minut startowych i nikt już nie spodziewał się spóźnialskich na trasę przygodową. Udało się jednak ściągnąć Dorotę, współautorkę trasy i jakoś wystartowałem, zaledwie dwadzieścia kilka minut później, niż miałem (minutę startową poprawiono na karcie na 90).Pogoda była całkiem przyjemna i wyposażony w opaski wspierające kolana szybkim marszem ruszyłem przez wieś, aby przez mosty ominąć Bychowską Strugę i nie musieć przez całą resztę drogi zasuwać w mokrym obuwiu. Po raz pierwszy przy takiej długiej trasie nie miałem przy sobie prowiantu ani picia, nie chcąc targać plecaka. Najpotrzebniejsze rzeczy (zapasowa latarka, baterie, pisadła itp.) zmieściłem w nerce.
Moim zamiarem nie było ściganie się o zwycięstwo (choć oczywiście chciałem osiągnąć jak najlepszy wynik), a bardziej dobra zabawa i skorzystanie z okazji udziału w dobrej InO jeszcze przed artroskopią kolana. Ten zamiar spełnić się udało.
30 października 2018
Ścieżki Łowców Fok, czyli spacer po Cyplu Rzucewskim
W następny weekend po MnO Urwisko zabrałem rodzinę do Rzucewa. Tam też już kiedyś byłem, choć raczej na szybko i 'przejazdem'. Zresztą opisałem to nawet w pierwszym wpisie na tym blogu, już ponad cztery lata temu. Tym razem chciałem miło spędzić niedzielę z rodziną, a przy tym obejrzeć wszystko na spokojnie.
21 października 2018
MnO Urwisko: Pustki Cisowskie i Marszewo
Urwisko było moim pierwszym marszem na orientację po kilkumiesięcznej przerwie. Postanowiłem skorzystać z ładnej pogody i pójść połazić po lesie za lampionami. I w sumie do łażenia ten start się sprowadził w moim przypadku...
Terenem rywalizacji były lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego w okolicy Pustek Cisowskich i Marszewa, a bazą wiata niedaleko drogi z Chyloni do Łężyc. Był to dla mnie nowy teren, bo choć samą szosę znam, to w tamtejszych lasach byłem tylko raz, w zamierzchłych, jeszcze studencko-kawalerskich czasach.
Pogoda, jak już wspomniałem, była bardzo ładna jak na październik, i to na tyle, że mogłem swobodnie wypróbować niedawno odebrany z serwisu rower, dojeżdżając na start z przystanku SKM przez Cisową, a później ścieżką rowerową za marketem Tesco i przez właściwe Pustki Cisowskie. Rower sprawdził się nieźle, moja kondycja (zwłaszcza kolano...) trochę gorzej, ale to już inna sprawa.
Terenem rywalizacji były lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego w okolicy Pustek Cisowskich i Marszewa, a bazą wiata niedaleko drogi z Chyloni do Łężyc. Był to dla mnie nowy teren, bo choć samą szosę znam, to w tamtejszych lasach byłem tylko raz, w zamierzchłych, jeszcze studencko-kawalerskich czasach.
Pogoda, jak już wspomniałem, była bardzo ładna jak na październik, i to na tyle, że mogłem swobodnie wypróbować niedawno odebrany z serwisu rower, dojeżdżając na start z przystanku SKM przez Cisową, a później ścieżką rowerową za marketem Tesco i przez właściwe Pustki Cisowskie. Rower sprawdził się nieźle, moja kondycja (zwłaszcza kolano...) trochę gorzej, ale to już inna sprawa.
Subskrybuj:
Posty
(
Atom
)



