niedziela, 29 listopada 2015

Keszowanie w dolinie Redy (1): Miga

Tej jesieni pewną ilość czasu spędziłem na poszukiwaniu keszy nieopodal rzeki Redy w różnych miejscowościach wzdłuż jej biegu. Tym poszukiwaniom poświęcę kilka wpisów, bo często ukryte były w naprawdę ciekawych i/lub ładnych miejscach. Wtrącę też czasem wspomnienie którejś z wcześniejszych wędrówek. Tak będzie i w pierwszym wpisie z serii, poświęconym uroczemu zakątkowi leżącemu pomiędzy brzegami Redy a stokami wysoczyzny, na której rosną lasy Puszczy Darżlubskiej.



poniedziałek, 23 listopada 2015

Las-Kompas na Kalwarii Wejherowskiej

Wczoraj znów miałem okazję wziąć udział w treningu Las-Kompas, tym razem w Wejherowie, na terenie Kalwarii i jej okolic. Trochę padało, ale i tak znalazła niemała grupa chętnych do biegów i spacerów w poszukiwaniu lampionów. Ja oczywiście nie jestem typem biegacza i raczej maszerowałem. Teren był mi znany wcześniej, więc większość punktów znalazłem bez kłopotów, mimo że zapomniałem kompasu. Trochę krążyłem szukając PK5, w miejscu gdzie z drożnią było słabo, a dojście z góry raczej monotonne. Ostatecznie nakierowałem się na niego z wiaty położonej w dolinie. Mając kompas mógłbym się prościej kierować od bajorka na wzniesieniu, ale jak to mówią, kto nie ma w głowie, ten ma w nogach...

niedziela, 15 listopada 2015

Parkowe ścieżki Włóczykija

Zapisując się na V Marsze na Orientację InO Włóczykij JESIEŃ 2015 nie byłem pewien, czego się spodziewać. Według regulaminu terenem imprezy miały być okolice rumskiego Parku Starowiejskiego. Park ten nie jest przesadnie duży i zasadniczo raczej płaski, podobnie jak większa część Rumi, toteż trudno mi było oczekiwać jakiegoś wielkiego wyzwania. Okazało się jednak, że trasa była bardzo ciekawie pomyślana i wymagająca sporej precyzji nawigacyjnej. Podobnie jak czerwcowa, leśna trasa, zachęciła mnie do udziału w kolejnych imprezach z tej serii.

sobota, 14 listopada 2015

Widoki z sopockich wzgórz

Pierwszy listopadowy weekend (rzecz jasna, nie licząc dnia Wszystkich Świętych) obfitował na Wybrzeżu w rozmaite imprezy na orientację. Zwłaszcza w sobotę można było wybierać między kilkoma wydarzeniami o różnym charakterze, poziomie trudności czy dystansie. W niedzielę wybór był nieco mniejszy. Z różnych przyczyn w moim przypadku sobota odpadała, a w niedzielę postanowiłem połączyć realizację części moich planów z udziałem w treningu Z Mapą do Lasu w Sopocie. Dodatkiem do marszu miało być też poszukiwanie skrzynek geocachingowych w sopockich lasach, ale częściowo też i na terenie miasta.
Już dojście na start z kolejki dostarczyło pierwszą ciekawostkę: wiewiórkę w przydomowym ogrodzie. Całe życie żyłem w przeświadczeniu, że wiewiórki zapadają w sen zimowy, więc uznałem ten widok za nietypowy. A tymczasem one nie hibernują, a co jakiś czas wychodzą...
Po zrobieniu kilku fotek ruszyłem dalej, na miejsce startu.



niedziela, 1 listopada 2015

Drogi i bezdroża mrocznego Sukkuba

O Sukkubie trochę słyszałem i czytałem, odkąd zacząłem startować w InO. Były to przeważnie pozytywne informacje o imprezie, a zwłaszcza jej klimacie. Kiedy więc pojawiła się okazja, by 24. października wziąć w niej udział, nie zastanawiałem się długo, tym bardziej że zarówno Wojtek, jak i Robert też chcieli wystartować. Jako nazwę naszej drużyny przybraliśmy skrótowiec BPP, oznaczający jedną z wojskowych formacji w świecie Wiedźmina, który był tematem przewodnim tej imprezy. Jeśli kogoś interesuje nietypowe rozwinięcie tego skrótu, zapraszam do lektury powieści i opowiań Andrzeja Sapkowskiego.
Organizatorzy - AKK Gdakk - zaproponowali trzy trasy o różnej długości i poziomie trudności: trudną T Mniejsze zło, bardzo trudną BT Ostatnie życzenie i ekstremalną E Granica możliwości. Pomni naszych wcześniejszych doświadczeń z Kaszubskiej Włóczęgi i Do Źródełka nie szaleliśmy z poziomem trudności i wybraliśmy pierwszą opcję. Gdakk w klimat imprezy wprowadzał uczestników już wcześniej, obok informacji organizacyjnych umieszczając na fanpejdżu imprezy parafrazy fragmentów opowieści o Wiedźminie, a także krótkie opisy tras. Tu pewnym zgrzytem dla mnie było wtrącenie do opisu naszej trasy Gandalfa z królem Arturem. Osobiście nic do nich nie mam, ale trochę nie pasowali mi do tematu przewodniego, podobnie jak zmiana płci Yennefer czy napisanie Gerald przez 'd' na końcu - niestety czasem takie rzeczy rzucają mi się w oczy. W bazie (którą była szkoła podstawowa przy ulicy Tatrzańskiej na gdyńskich Działkach Leśnych) w nastrój wprawiały świeczki i czerwone lampy, zresztą podobnie jak w punkcie żywieniowym ze stopczasem.
Do szkoły dotarliśmy chwilę po siedemnastej, a że nasz start był przewidziany na 17.36, mieliśmy chwilę czasu na formalności i przygotowanie się do drogi. O wyznaczonej godzinie pobraliśmy mapy i po ich szybkim przeglądzie ruszyliśmy w teren.