niedziela, 17 maja 2015

Drogi i bezdroża lasów za Gniewowem

Dzisiaj mimo wietrznej pogody i zapowiadanych deszczów postanowiłem wyjść na dwór, wziąć rower i pojechać na Las-Kompas, czyli wspominany już przeze mnie otwarty trening rumskiego klubu BnO UKS Siódemka. Przynajmniej nie miałem daleko, bo tylko do Gniewowa, a konkretnie na jego wschodnie obrzeża. Siłą rzeczy terenem imprezy były lasy położone na wschód od tej wsi, w kierunku Rumi i Zbychowa, gdzie znałem tylko kilka głównych dróg.
Ale więcej o tym za chwilę, bo oczywiście musiałem najpierw tam dojechać - co nie wydawało się trudnym wyzwaniem, jednak jak się okazało, ciągle brakuje mi trochę formy, żeby jednym ciągiem podjechać asfaltówką ze Śmiechowa do Gniewowa. Na szczęście moja kondycja się trochę poprawia i za niedługo powinno mi się to udać (a może to tylko takie wrażenie z powodu większej płynności jazdy rowerem niedawno odebranym z przeglądu).

piątek, 8 maja 2015

Droga przez Długą Górę, Łężyce i dolinę Zagórskiej Strugi

Po długiej wewnętrznej walce, wiedziony chęcią dzielenia się moimi wędrówkami z szerszym gronem czytelników, postanowiłem założyć konto na facebooku i utworzyć tam stronę prezentującą mój blog, leśne spacery oraz oczywiście udział w imprezach na orientację. Można ją znaleźć tutaj. Zapraszam!
Pogoda w ostatnią sobotę kwietnia zachęcała do wyruszenia na wędrówkę. Na swój cel wybrałem jedną z pozycji planów letnich, a mianowicie cisowska Długa Góra, Łężyce i czarny szlak PTTK od Piekiełka do Rumi. Trasę obliczyłem na około trzydzieści kilometrów i wiele się nie pomyliłem.
Wyprawę zacząłem chwilę po dziewiątej drobnymi zakupami prowiantu na drogę w Biedronce. Spod niej ruszyłem ulicą Owsianą w stronę Długiej Góry, u stóp której zaczęła się właściwa wędrówka. Krótki odcinek szedłem wzdłuż podnóża w stronę Chyloni, ponieważ jednak mój zasadniczy cel znajdował się bardziej na zachodzie, musiałem w końcu zacząć się wspinać na grzbiet wzgórza (jeszcze nie szczyt, bo Długa Góra nie wzięła swej nazwy znikąd). Było to chyba najwyższe podejście podczas tej mojej trasy i w sumie byłem zadowolony, że od niego zacząłem, choć nie było łatwe. Za to idąc wzdłuż grzbietu ścieżką mogłem już pomiędzy drzewami spoglądać na leżącą w dole Cisowę, mijając między innymi miejsce, gdzie w listopadzie ślizgałem się na świeżych jesiennych liściach. Ten odcinek nie był zbyt wymagający, ale i tak przyjemny do spacerów. Ostatecznie ścieżka doprowadziła mnie do miejsca ponad bazą SKM, gdzie wycięto sporo drzew na stoku doliny, i dzięki roztacza się stamtąd szeroki widok, przede wszystkim na Chylonię i Cisowę, ale także na inne części Gdyni (zwłaszcza Pogórze i Obłuże) czy wschodnie obrzeża Rumi.