piątek, 14 sierpnia 2015

Treningi przed rajdem w Leśniewie (2): Puszcza Darżlubska

Ciąg dalszy jazd treningowych i wędrówek terenoznawczych dla przygotowania przed III Rajdem Rowerowym na Orientację. Tym razem Puszcza Darżlubska, czyli potencjalny teatr zmagań.

Naokoło do Bolszewa

Na początek trasa od Migi, koło łąk i stawów za strzelnicą wojskową, brzegiem doliny Redy, aż do Orla, a potem przez tę miejscowość i ulicę Zamostną do Bolszewa. W zamyśle celem było Zamostne, ale czasu nie starczyło. Za to przejazd od Migi (częściowo zielonym szlakiem Puszczy Darżlubskiej) był dość przyjemny - znałem już wcześniej ten odcinek i jego urodę, a ta wyprawa tylko to potwierdziła. Przy okazji zdobyłem skrzynkę geocachingową koło jednego ze stawów ze źródełkiem.



Czarna Droga i Droga Pucka

Nieco później wracając z pracy zdecydowałem się na kolejną rundkę mimo upałów. Nie żałuję - miałem zapas wody, a w lesie gorąco nie było aż tak odczuwalne. Tym razem również jechałem głównie znanymi już drogami, w tym nadrzeczną trasą do Migi, starą jezdnią szosy krokowskiej pozostawioną po budowie krótszego odcinka i tzw. czarną drogą za Kąpinem w kierunku Muzy i Darżlubia. Nie jechałem jednak ani do jednego, ani do drugiego z tych miejsc, zamiast tego decydując się na zjazd do Wejherowa szlakiem WTC wzdłuż tzw. Drogi Puckiej, znanej m. in. jako trasa pielgrzymek do Swarzewa. Ostatnio powstają plany budowy tędy drogi asfaltowej z Wejherowa do Pucka przez Sławutowo, więc może być już coraz mniej okazji do zobaczenia tej trasy w jej obecnym stanie.



Śmiechowo, Pieleszewo i Betlejem

Tę trasę dla odmiany przeszedłem pieszo. Znów odwiedzałem głównie znane rejony: okolice osiedla Fenikowskiego, lasy nad Pieleszewem i Betlejem, niebieski szlak PTTK i szlak konny wyznaczony przez wejherowskie nadleśnictwo, fragment drogi do Suchego Stawu, a potem szereg innych dróg na wierzchowinie Wysoczyzny Żarnowieckiej, zajętej tu przez Puszczę Darżlubską (głównie lasy bukowe, w tej okolicy jest sporo młodej buczyny). Nad jednym ze stawów małej retencji wodnej - których dwa ciągi znajdują się na wschód od Kąpina i na północ od Śmiechowa - znalazłem kolejnego kesza. Mijałem też okolice PK 11 i 17 z wiosennego Rajdu w Leśniewie. Trasę zakończyłem wspinaczką na punkt widokowy na Wzgórzu Ojca Grzegorza, któremu być może poświęcę kiedyś osobny wpis.



Naokoło do Bolszewa po raz drugi

Ostatnia opisywana dziś trasa to - podobnie jak pierwsza - trochę okrężny dojazd do pracy. Cele do zdobycia były trzy: Jezioro Stobór, Las Piaśnicki po raz kolejny Zamostne (a konkretnie dawny cmentarz ewangelicki). Niestety, z racji zmiennych warunków pogodowych, formy nie tak dobrej, jak chciałbym, żeby była, a także pogarszającego się stanu technicznego roweru osiągnąłem tylko pierwszy. Na dodatek nie odkryłem kesza w miejscu, gdzie powinien byź ukryty (choć przyznam, że nie szukałem jakoś szczególnie intensywnie). Znad jeziora pojechałem najpierw przecinką po linii oddziałowej (pełno tam było wystających korzeni, więc wolałem przez kawałek rower prowadzić), potem krótkim odcinkiem zielonego szlaku, a następnie już całkiem dobrą leśną drogą do Orla, skąd do Bolszewa miałem już prostą drogę.



Podsumowanie

Nie powiem, żebym czuł się jakoś szczególnie dobrze przygotowany do udziału w leśniewskiej imprezie. Kondycja mogłaby być lepsza, a teren zwiedzony przeze niekoniecznie musi być obszarem umiejscowienia punktów kontrolnych: w pierwszej edycji większość postawiono na północ od Leśniewa, w rejonie Mechowa, Starzyna i Domatowa, a w drugiej, gdzie zająłem trzecie miejsce, tylko część była tak daleko na południe od bazy rajdu. Z drugiej strony, wtedy jechałem praktycznie z marszu, najpierw dojechawszy rowerem z Wejherowa, i znając teren słabiej niż teraz.
Inna rzecz, że tym razem obstawiałbym kierunek zachodni, niewykorzystany w poprzednich edycjach, a równie bogaty w ciekawe miejsca. W zasięgu różnych wariantów czterdziestokilometrowej trasy z Leśniewa są m. in. jeziora Dobre i Żarnowieckie, Kartoszyno z pozostałościami nieukończonej elektrowni jądrowej, elektrownia szczytowo-pompowa w Czymanowie, Lasy Piaśnickie, Orle, a także szereg innych wartych odwiedzenia miejsc, o których nie mam jeszcze pojęcia.
Trochę mnie jednak niepokoi mocna ósemka w tylnym kole, ale myślę, że jakoś to przezwyciężę. Nie jestem też pewien stanu lewego kolana, w którym coś mi wczoraj przeskoczyło, ale w sumie jest już z nim lepiej. Generalnie, nie jestem tym razem szczególnym optymistą, ale też nie przekreślam szans, zwłaszcza że po pewnej przerwie startuję w duecie z Robertem. Na Manewrach wygraliśmy - oby tym razem było podobnie.

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz