niedziela, 29 marca 2015

Plany na wiosnę i początek lata

Zaczęła się wiosna, choć po pogodzie nie do końca jakoś to widać. Po kilku w miarę ciepłych dniach, ochłodzeniu i ponownym ociepleniu znowu mamy ochłodzenie, no i deszcz. Wiosnę za to widać w ilości zleceń u mnie w pracy - ten weekend spędzę w robocie, zamiast iść na wędrówkę czy choćby na Kaszubiaczka, w którym zamierzałem wziąć udział. Zamiast relacji z drogi zamieszczam więc post z planami na wiosnę i lato.

wtorek, 24 marca 2015

Drogi i bezdroża Manewrów SKPT

W sobotni poranek jedną z pierwszych moich czynności było sprawdzenie lokalizacji Manewrów SKPT, jak zwykle podawanej dopiero w dniu imprezy. Ku mojemu i Roberta zaskoczeniu okazało się, że bazą będzie Samorządowe Gimnazjum w Bolszewie, którego uczniem był Robert. Z tego wynikało, że terenem, na którym będziemy szukać lampionów, będą względnie dobrze mu znane lasy koło Góry lub fragment Puszczy Darżlubskiej na północ od Wejherowa, który z kolei ja kojarzę nieco lepiej. Jak się okazało, punkty kontrolne naszej trasy MT Lampiony do świątecznego ubrania mieściły się w tej pierwszej opcji, choć nocne warunki i odrobina śniegu trochę utrudniły nawigację i rozpoznawanie terenu, który mógłby wydawać się znajomy, a jednak okazywał się być oddalony od spodziewanego o dobre kilka kilometrów. Niemniej, jakoś udało nam się trasę przejść i to w dodatku z dużym zapasem czasowym. Ale po kolei.
Prognozy pogody zapowiadały zimną noc i padający (przynajmniej wieczorem) śnieg, zresztą organizatorzy również o tym uprzedzali. Śniegu faktycznie trochę spadło, jednak w trakcie marszu przez większość czasu niebo było tak czyste, że prawie można byłoby nawigować według gwiazd. Zimno jednak było przez całą noc, nawet jeśli w marszu się tego nie odczuwało, i ciepłe ubranie pokazało swoją przydatność.
Nieco przed dziewiętnastą dojechaliśmy do szkoły. Godzina zero została wyznaczona na 18.15, a nam przyznano siedemdziesiątą drugą minutę startową, czyli nasz start wypadł na 19.27. Wyszliśmy ze szkoły i ruszyliśmy w drogę. Poniżej mapa będąca elementem pakietu startowego.

poniedziałek, 16 marca 2015

Drogi i bezdroża Bursztynowej Góry

Po udziale w treningu Las-Kompas na znanych już mi terenach śmiechowskich lasów przyszedł czas na nieco odleglejsze rejony, a konkretnie na bąkowską Bursztynową Górę, w której otoczeniu gdyński Azymut 45 zorganizował swoją imprezę Z Mapą do Lasu. Przy okazji postanowiłem też sprawdzić, jak zachowa się mój niedawno odebrany z serwisu rower na nieco dłuższej trasie, niż ze sklepu do domu i w związku z tym do Bąkowa zdecydowany byłem dotrzeć na dwóch kółkach, choć oczywiście nie z Wejherowa, a z Gdańska, do którego dojechałem SKM-ką.
Rower sprawdził się lepiej, niż się spodziewałem, choć tylny hamulec nie był tak dobrze wyregulowany, jak zostałem zapewniony. Niemniej nie było to zbytnią przeszkodą podczas jazdy, zwłaszcza że nie rozwijałem prędkości na tyle dużej, by przy hamowaniu na przednim kole wylecieć przez kierownicę. Sama trasa z dworca Gdańsk Główny do Bąkowa budziła we mnie mieszane uczucia, z różnych przyczyn. Na długich odcinkach były całkiem niezłe ścieżki rowerowe, ale były też takie, gdzie musiałem jechać jezdnią moim zdaniem niedostatecznie szeroką dla dwóch kierunków jazdy samochodów i jeszcze dla mnie na rowerze. Nieco irytujące było to w Kowalach i samym Bąkowie, gdzie odcinki chodnika z dopuszczonym ruchem rowerów były bardzo krótkie i często przeplatane z takimi, gdzie rowerów nie dopuszczano. Było też zdecydowanie chłodniej, niż się spodziewałem - momentami polar okazywał się być niewystarczająco trzymającym ciepło odzieniem. Na przyszłość będę musiał pomyśleć o jakiejś innej kurtce, być może w ogóle o bardziej profesjonalnym stroju do jazdy na rowerze.

Zdjęcie pochodzi ze strony kolbudy.gd.pl

piątek, 13 marca 2015

Letnia droga gdyńskimi lasami

Przy okazji opisywania którejś z poprzednich wędrówek pomyślałem, że warto by opisać też jedną z wcześniejszych wędrówek, w trakcie której miałem okazję przejść między innymi fragment żółtego szlaku Trójmiejskiego od strony Gdyni Głównej. Trasę tę przeszedłem pod koniec sierpnia ubiegłego roku, było jeszcze lato, pogoda była ładna, chociaż bez upałów. Ogólnie warunki sprzyjały marszowi.
Wędrówkę zacząłem na gdyńskim dworcu PKP, z którego tunelem przeszedłem na zachodnią stronę ulicy Morskiej. Przy jego wylocie znajduje się tablica ze schematem przebiegu szlaków PTTK w Trójmieście i tam też szlak Trójmiejski ma swój początek. Według strony szlaków PTTK biegnie dalej ulicą Wolności i Podlaską do Tatrzańskiej, gdzie wchodzi na leśny obszar Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Mnie znaki w terenie prowadziły raczej Warszawską i Słupecką. Swoją drogą, mieszkańcy wyższych budynków w tej części Działek Leśnych mają chyba niezły widok na Gdynię - nawet z poziomu ulic czy pierwszych wzniesień w lesie mogłem co nieco zobaczyć.

poniedziałek, 9 marca 2015

Drogi i bezdroża pierwszej ciepłej niedzieli

Zanim zacznę pisać o głównym temacie, jeszcze dwie informacje. Pierwsza o zbliżających się kolejnych nocnych marszach na orientację organizowanych przez SKPT, czyli Manewrach. Odbędą się w weekend 21/22 lutego, lokalizacja będzie podana w dniu imprezy rano. Tematem jest klasyczna polska komedia - "Sami swoi". Znów mamy zamiar iść z Robertem i liczę na lepszy wynik niż ostatnio samotnie na Darżlubie.
Druga informacja jest o galeriach, a właściwie o linkach do nich, których nie umieściłem w poprzednich wpisach, a konkretnie w postach o lutowej wędrówce szlakami Trójmiasta i o zeszłotygodniowej wędrówce wzgórzami Rumi i Redy. Link do pierwszej galerii tutaj, a do drugiej tutaj.

A głównym tematem jest dzisiejsza impreza na orientację, organizowana przez UKS Siódemka Rumia pod nazwą Las-Kompas. Jest to cykliczny otwarty trening dla biegaczy na orientację, podobny do tych organizowanych przez gdyński Azymut 45 pod nazwą Z Mapą do Lasu. Tym razem odbywał w lasach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego w okolicy wejherowskiego Śmiechowa.

niedziela, 8 marca 2015

Droga wzgórzami Rumi i Redy

Poranna ładna pogoda w pierwszą niedzielę marca zachęciła mnie do wyjścia na dwór. Dodatkowym impulsem do tego była konieczność oddania roweru do serwisu. Ponieważ kupowałem go w Decathlonie, naturalnym celem wyprawy były tym razem obszary Rumi, względnie Redy, zwłaszcza że i tak planowałem obejść kilka tamtejszych punktów widokowych na wzgórzach.
Do Decathlonu dotarłem około w pół do pierwszej. Niewiele brakowało, żeby mnie tam spławili - przede mną odesłano dwóch panów twierdząc, że serwis rowerowy będzie czynny dopiero od 10 marca. Pan w serwisie przyjął mój rower, ale dopiero jak powiedziałem, że przez telefon poinformowano mnie, że rowery już są przyjmowane. Ciekawa polityka obsługi klienta...

niedziela, 1 marca 2015

Śniegołazy - Szlak Wzgórz Szymbarskich

Nadszedł w końcu dzień próby, czyli organizowane przez Akademicki Klub Kadry GDAKK Śniegołazy. Przyznam, że wyzwanie było spore - celem było przejście sporego odcinka czarnego szlaku PTTK Wzgórz Szymbarskich z Wieżycy do Sierakowic, którego długość według oficjalnych informacji wynosi 51,5 km. Dodatkowym utrudnieniem w wędrówce jest zimowa pora i nocny charakter imprezy. Mimo to, uwzględniając niedawne marsze treningowe i fakt, że tym razem szedłem w duecie z Robertem (pozdrawiam), byłem przekonany, że uda nam się przejść całość trasy.
Jedna grupa wyruszyła z rynku w Sierakowicach, gdzie czarny szlak ma swój początek, druga, mniej liczna ze stacji kolejowej Wieżyca, w pobliżu której szlak przekracza tory prowadzące z Gdyni do Kościerzyny. My z Robertem wyruszyliśmy z tą drugą grupą. Wymarsz trochę się opóźnił - na szczęście dla nas, bo też dojechaliśmy kilka minut po planowanej godzinie startu. Po dojściu z peronu do szlaku i po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia (mam nadzieję, że niebawem ukaże się w gdakkowskiej relacji z imprezy - ja sam zdjęć nie robiłem) ruszyliśmy w drogę. Początek trasy można było potraktować jako małą rozgrzewkę czy też przedsmak całej trasy. Były tam mniej lub bardziej strome podejścia i zejścia, fragmenty leśnych dróg i ścieżek, wiejskie ulice, resztkowe płaty śniegu, a nawet przeprawa przez strumyk - a to wszystko na odcinku niewiele ponad półtorej kilometra.