czwartek, 31 grudnia 2015

Zamiast podsumowania i nowych planów

Ostatni dzień roku, czyli czas na podsumowanie. Podsumowanie, którego w zasadzie nie będzie. A nie będzie go, bo uznałem, że system planów i podsumowań nie sprawdzał się. Innymi słowy - znudziło mi się wypisywanie niezrealizowanych planów. Zamiast tego będę próbował wędrować nieco bardziej spontanicznie.
Poza tym w nowym roku nie będę miał przesadnie dużo czasu na wędrówki, a od lata prawdopodobnie nie będę miał go wcale. Sprawy nie ułatwia też moje kolano, ciągle dokuczające, czasem bardziej, a czasem mniej. Na szczęście ciągle jestem zdolny przejść lub przejechać rowerem całkiem spory dystans, więc będę się starał z tego korzystać.
Nadal będę też brał udział w imprezach na orientację, ale trudno mi w tej chwili powiedzieć w których. Na pewno chciałbym zaistnieć w klasyfikacjach pucharowych na Pomorzu, zwłaszcza w Pucharze DInO i Pucharze Gdakka, za to imprezy typowo w kategorii TZ raczej będę odpuszczał. Nadal chciałbym też uczestniczyć w mniejszych lokalnych imprezach treningach, takich jak Włóczykij, Las-Kompas, czy Z Mapą do Lasu. Co z tego się uda - nie wiem, zobaczymy.
Życzę wszystkim czytelnikom, aby ich plany i marzenia na nowy rok spełniły się w jak największym stopniu.

środa, 30 grudnia 2015

Przedświąteczne InO w Trójmieście

Grudzień na Pomorzu obfitował w rozmaite imprezy na orientację. Po otwierającym miesiąc Darżlubie, o którym pisałem niedawno, praktycznie co weekend było kilka wydarzeń do wyboru, a i w środku tygodnia można było coś dla siebie znaleźć. Oczywiście żadna z tych imprez skalą i rozmachem nie równała się z klasykiem SKPT, ale wybór w samym Trójmiejście i tak był szeroki - były i większe imprezy długodystansowe z wieloma trasami, były średnie i były też takie niekoniecznie duże. Były imprezy marszowe i biegowe, bardziej rodzinne i takie dla wyjadaczy. Krótko mówiąc, każdy mógł znaleźć coś dla siebie.
Biorąc pod uwagę takie czynniki, jak lokalizacja, chęć udział lub jej brak, możliwość dojazdu i przede wszystkim wolny czas, zdecydowałem się wystartować w dwóch imprezach: dwunastego grudnia w Mikołajkowym Kompasie i dziewiętnastego w Śnieżynce.

wtorek, 29 grudnia 2015

Keszowanie w dolinie Redy (2): Jaz w Bolszewie

W poprzednim wpisie wspomniałem o kładce nad Kanałem Redy. Dziś o innym obiekcie położonym nad tym kanałem, a mianowicie o jazie w Bolszewie. W jego pobliżu była już kiedyś skrzynka, ale przestała być aktywna jakiś czas temu. Ale w jej miejsce została założona kolejna: Śluza w Bolszewie Reaktywacja. Poniżej parę słów o niej i o kanale.


niedziela, 13 grudnia 2015

Drogi i bezdroża XL Darżluba

Rok po swoim pierwszej dużej imprezie na orientację - kartuskim Darżlubie - wziąłem udział w kolejnej, czterdziestej już edycji tych nocnych marszy organizowanych przez SKPT. Tym razem odbywała się ona w Wejherowie, na co właściwie trochę liczyłem. Motywem w tym roku był szpital i sprawy okołozdrowotne. System tras trochę się zmienił od zeszłego roku i od wiosennych Manewrów. Między innymi zrezygnowano z trasy Zaawansowanej, a dodano Rowerową i Nawigacyjną, a trasy Trudną i Bardzo Trudną "podwojono", budując jedną i drugą w dwóch wersjach dystansowych.
Niesiony ambicją po przyzwoitym wyniku na Sukkubie, zdecydowałem się na trasę Td, czyli Trudną długą Karetka tu nie dojeżdża, autorstwa Dominiki Welz. Nie chciałem iść na łatwiznę na trasie MT, co patrząc po wstępnych wynikach, było chyba słuszną decyzją. Z kolei na trasę BT chyba jeszcze nie jestem gotowy - ciągle mam w pamięci katastrofalny rezultat w tej kategorii na Kaszubskiej Włóczędze.
W bazie imprezy - wejherowskiej "Samochodówce" - zjawiłem się około pół godziny przed startem. Rozmowy z kilkoma znajomymi (pozdrawiam) sprawiły, że prawie spóźniłem się na swoją minutę startową. Udało mi się jednak odebrać pakiet startowy o czasie i o 19.06 ruszyłem w drogę. Szybki przegląd mapy pokazał, że większość punktów kontrolnych została rozmieszczona pomiędzy Śmiechowem a Gniewowem, czyli na obszarze, który znałem dobrze. Czy dość dobrze, żeby wygrać, to się dopiero miało okazać.

niedziela, 29 listopada 2015

Keszowanie w dolinie Redy (1): Miga

Tej jesieni pewną ilość czasu spędziłem na poszukiwaniu keszy nieopodal rzeki Redy w różnych miejscowościach wzdłuż jej biegu. Tym poszukiwaniom poświęcę kilka wpisów, bo często ukryte były w naprawdę ciekawych i/lub ładnych miejscach. Wtrącę też czasem wspomnienie którejś z wcześniejszych wędrówek. Tak będzie i w pierwszym wpisie z serii, poświęconym uroczemu zakątkowi leżącemu pomiędzy brzegami Redy a stokami wysoczyzny, na której rosną lasy Puszczy Darżlubskiej.



poniedziałek, 23 listopada 2015

Las-Kompas na Kalwarii Wejherowskiej

Wczoraj znów miałem okazję wziąć udział w treningu Las-Kompas, tym razem w Wejherowie, na terenie Kalwarii i jej okolic. Trochę padało, ale i tak znalazła niemała grupa chętnych do biegów i spacerów w poszukiwaniu lampionów. Ja oczywiście nie jestem typem biegacza i raczej maszerowałem. Teren był mi znany wcześniej, więc większość punktów znalazłem bez kłopotów, mimo że zapomniałem kompasu. Trochę krążyłem szukając PK5, w miejscu gdzie z drożnią było słabo, a dojście z góry raczej monotonne. Ostatecznie nakierowałem się na niego z wiaty położonej w dolinie. Mając kompas mógłbym się prościej kierować od bajorka na wzniesieniu, ale jak to mówią, kto nie ma w głowie, ten ma w nogach...

niedziela, 15 listopada 2015

Parkowe ścieżki Włóczykija

Zapisując się na V Marsze na Orientację InO Włóczykij JESIEŃ 2015 nie byłem pewien, czego się spodziewać. Według regulaminu terenem imprezy miały być okolice rumskiego Parku Starowiejskiego. Park ten nie jest przesadnie duży i zasadniczo raczej płaski, podobnie jak większa część Rumi, toteż trudno mi było oczekiwać jakiegoś wielkiego wyzwania. Okazało się jednak, że trasa była bardzo ciekawie pomyślana i wymagająca sporej precyzji nawigacyjnej. Podobnie jak czerwcowa, leśna trasa, zachęciła mnie do udziału w kolejnych imprezach z tej serii.

sobota, 14 listopada 2015

Widoki z sopockich wzgórz

Pierwszy listopadowy weekend (rzecz jasna, nie licząc dnia Wszystkich Świętych) obfitował na Wybrzeżu w rozmaite imprezy na orientację. Zwłaszcza w sobotę można było wybierać między kilkoma wydarzeniami o różnym charakterze, poziomie trudności czy dystansie. W niedzielę wybór był nieco mniejszy. Z różnych przyczyn w moim przypadku sobota odpadała, a w niedzielę postanowiłem połączyć realizację części moich planów z udziałem w treningu Z Mapą do Lasu w Sopocie. Dodatkiem do marszu miało być też poszukiwanie skrzynek geocachingowych w sopockich lasach, ale częściowo też i na terenie miasta.
Już dojście na start z kolejki dostarczyło pierwszą ciekawostkę: wiewiórkę w przydomowym ogrodzie. Całe życie żyłem w przeświadczeniu, że wiewiórki zapadają w sen zimowy, więc uznałem ten widok za nietypowy. A tymczasem one nie hibernują, a co jakiś czas wychodzą...
Po zrobieniu kilku fotek ruszyłem dalej, na miejsce startu.



niedziela, 1 listopada 2015

Drogi i bezdroża mrocznego Sukkuba

O Sukkubie trochę słyszałem i czytałem, odkąd zacząłem startować w InO. Były to przeważnie pozytywne informacje o imprezie, a zwłaszcza jej klimacie. Kiedy więc pojawiła się okazja, by 24. października wziąć w niej udział, nie zastanawiałem się długo, tym bardziej że zarówno Wojtek, jak i Robert też chcieli wystartować. Jako nazwę naszej drużyny przybraliśmy skrótowiec BPP, oznaczający jedną z wojskowych formacji w świecie Wiedźmina, który był tematem przewodnim tej imprezy. Jeśli kogoś interesuje nietypowe rozwinięcie tego skrótu, zapraszam do lektury powieści i opowiań Andrzeja Sapkowskiego.
Organizatorzy - AKK Gdakk - zaproponowali trzy trasy o różnej długości i poziomie trudności: trudną T Mniejsze zło, bardzo trudną BT Ostatnie życzenie i ekstremalną E Granica możliwości. Pomni naszych wcześniejszych doświadczeń z Kaszubskiej Włóczęgi i Do Źródełka nie szaleliśmy z poziomem trudności i wybraliśmy pierwszą opcję. Gdakk w klimat imprezy wprowadzał uczestników już wcześniej, obok informacji organizacyjnych umieszczając na fanpejdżu imprezy parafrazy fragmentów opowieści o Wiedźminie, a także krótkie opisy tras. Tu pewnym zgrzytem dla mnie było wtrącenie do opisu naszej trasy Gandalfa z królem Arturem. Osobiście nic do nich nie mam, ale trochę nie pasowali mi do tematu przewodniego, podobnie jak zmiana płci Yennefer czy napisanie Gerald przez 'd' na końcu - niestety czasem takie rzeczy rzucają mi się w oczy. W bazie (którą była szkoła podstawowa przy ulicy Tatrzańskiej na gdyńskich Działkach Leśnych) w nastrój wprawiały świeczki i czerwone lampy, zresztą podobnie jak w punkcie żywieniowym ze stopczasem.
Do szkoły dotarliśmy chwilę po siedemnastej, a że nasz start był przewidziany na 17.36, mieliśmy chwilę czasu na formalności i przygotowanie się do drogi. O wyznaczonej godzinie pobraliśmy mapy i po ich szybkim przeglądzie ruszyliśmy w teren.


wtorek, 13 października 2015

Wanoga po Kalwarii i okolicach

Po raz czwarty w Wejherowie w pierwszy weekend odbył się Festiwal Przygody Wanoga. Wspominałem o nim w poprzednim poście w związku z zamiarem startu w towarzyszącym mu rajdzie na orientację, chyba też udostępniałem też coś na facebooku. Jeśli ktoś chce dowiedzieć się o imprezie więcej, zapraszam na jej stronę czy poświęcone jej relacje w lokalnej telewizji TTM i na portalu nadmorski24.pl. Ja napiszę o samym festiwalu tylko kilka słów, a nieco więcej o "rajdzie".

poniedziałek, 5 października 2015

Drogi planowane do końca roku

Było podsumowanie, to i czas na dalsze plany. Myślę, że tym razem będę planował mniej ambitnie niż poprzednio, a to z dwóch względów. Po pierwsze, będzie większa szansa zrealizować wszystkie cele. Po drugie, chcę trochę oszczędzić kolano. W zeszłym tygodniu byłem u ortopedy, ale nie umiał stwierdzić co z tym moim stawem jest, tylko wysłał mnie na rezonans magnetyczny. Termin w Gdańsku mam na maj. Mam nadzieję, że stan mojej kończyny przynajmniej się do tego czasu nie pogorszy.
Ale dość już o tym, czas na zapis planów:

piątek, 25 września 2015

Widoki z Góry Donas

Najwyższe wzgórze Gdyni, góra Donas, obdarzona wieżą widokową przez miasto i przez sieć telekomunikacyjną Idea (obecnie Orange), już od dłuższego czasu była w planach moich wędrówek, zresztą podobnie jak inna wieża w Kolibkach. Dziś relacja z wizyty na tej pierwszej, a także ze zbierania kilku skrzynek geocachingowych w jej okolicy. Kolibki będą innym razem.


czwartek, 10 września 2015

Ścieżki, chaszcze i Krzaczory

Pierwszy weekend września postanowiłem poświęcić na ćwiczenia z planowania trasy, czyli z elementu, który tak mnie zawiódł w Leśniewie. W tym celu wziąłem udział w imprezie pod nazwą Krzaczor. Była to już trzecia jej edycja. Dla mnie było to ciekawe doświadczenie, bo pierwszy raz uczestniczyłem w rogainingu. Rajd w Leśniewie ma pewne cechy tego rodzaju imprezy, jednak dopiero na Krzaczorze spotkałem się z nią w pełnej postaci.
Dodatkowym argumentem była niewielka odległość od Wejherowa i możliwość sprawdzenia znajomości okolicznych lasów (albo też poprawienia tej znajomości) - bazą Krzaczora były podgniewowskie Młynki - dawniej leśna osada, a obecnie urokliwe miejsce wypoczynkowe w dolinie Cedronu. Do wybory były trzy rodzaje zmagań: dwie trasy piesze z limitem czasowym czterech i ośmiu godzin i rowerowa z limitem sześciogodzinnym. Czterogodzinna trasa piesza rozgrywała się w lasach wokół Gniewowa, Zbychowa i jeziora Wyspowo. Teren zmagań pozostałych dwóch tras był nieco szerszy i oprócz punktów kontrolnych wspólnych z najkrótszą sięgał na zachodzie Gowina i Sopieszyna, na południu Nowego Dworu Wejherowskiego z Pucką Górą, czyli najwyższym wzniesieniem w okolicy, a na północy i wschodzie miast Małego Trójmiasta Kaszubskiego, czyli Wejherowa, Redy i Rumi.

wtorek, 25 sierpnia 2015

Drogi i bezdroża III Rajdu Rowerowego w Leśniewie

Moje przewidywania odnośnie obszaru zmagań na Rajdzie w Leśniewie okazały się nie być zbyt trafne. Zresztą spodziewane problemy z kolanem i tylnym kołem w rowerze, czy zmęczeniem po spływie kajakowym też nie były aż takie, jak się obawiałem. Pojawiły się za to inne, bardziej rzutujące na mój przeciętny wynik.
Co ciekawe, kilka osób wspomniało, że czytało mojego bloga. Nawet zwycięzca stwierdził, że moja relacja z kwietniowego rajdu pomogła mu poprawić błędy i dziś lepiej pojechać. Wniosek z tego taki, że powinienem też swojego bloga poczytać przed startem. A jak przeczytałem teraz, to aż się zdziwiłem, ile literówek przeoczyłem...



czwartek, 13 sierpnia 2015

Treningi przed rajdem w Leśniewie (1): Trójmiejski Park Krajobrazowy i Kępa Oksywska

W sobotę 15 sierpnia są organizowane dwie imprezy na orientację, w których chętnie wziąłbym udział: IV Marsz na Orientację Szperk na Helu i zaliczający się do Pucharu GDAKKa Sukkubik na Młynkach pod Wejherowem. Mam już jednak inne (kajakowe) plany na ten dzień, niemniej obie polecam wszystkim chętnym. Za to razem z Robertem dzień później startujemy w kolejnej edycji Rowerowego Rajdu na Orientację w Leśniewie. Chcielibyśmy zająć jeszcze lepsze miejsce niż poprzednio trzecie moje i czwarte Roberta, w związku z tym trochę trenowałem, a trochę poznawałem potencjalny teren. Ile, jak i gdzie - o tym poniżej.

poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Skarby w wejherowskim grodzisku

Geocaching to zabawa polegająca na odnajdowaniu skrytek rozmieszczonych w różnych miejscach. Skrytki mogą zawierać większe lub mniejsze fanty, które można zabrać, zostawiając coś w zamian. Ukrywane są przez członków internetowych społeczności, którzy zostawiają różne wskazówki, w tym przede wszystkim współrzędne geograficzne, stąd przy keszowaniu przydaje się odbiornik GPS. Ma kilka cech wspólnych z InO, zresztą na niektórych imprezach (np. Sukkub) zdarzały się już trasy ze skrzynkami. Na mapie Manewrów SKPT na trasie MT też była informacja o skrytce niedaleko jednego z punktów. Jedną z głównych idei łączących InO i geocaching jest pokazywanie ciekawych miejsc, i to chyba właśnie przyciąga do obu tych aktywności.


Swoją pierwszą wyprawę geocachingową postanowiłem połączyć z dawno planowanymi odwiedzinami w podwejherowskim grodzisku. Ale zanim tam dotarłem, mijałem jeszcze kilka miejsc. Zresztą w drodze powrotnej też.

piątek, 31 lipca 2015

Leśne ścieżki helskich umocnień

Jako małe uzupełnienie do poprzedniego wpisu o wyprawie rowerowej, dziś kilka fotek ze spaceru po pozostałościach helskich fortyfikacji w ostatnią niedzielę. Z tekstem tym razem nie będę się wysilał :)


niedziela, 19 lipca 2015

Droga z Helu do Wejherowa

Zaczęły się wakacje i imprez na orientację na Wybrzeżu w najbliższym czasie będzie trochę mniej. Uznałem więc, że będę miał więcej czasu na realizację wiosenno-letnich planów. W ostatnią weekend czerwca było co prawda kilka InO do wyboru, jednak ja zdecydowałem się nie brać w żadnej udziału, a zamiast tego zrealizować planowany od pewnego czasu przejazd rowerem z Helu do Wejherowa. Wstępne prognozy pogody podtrzymywały mnie w tym zamiarze. Późniejsze nie były aż tak sprzyjające, ale nie były też jakoś szczególnie złe.
Niedzielny poranek był deszczowy. Nie była to przesadnie duża ulewa, ale wciąż dosyć mocny deszcz. W związku z tym do Redy chciałem pojechać kolejką, ale nie wyrobiłem się z wyjściem z domu i już na samym początku wyprawy zmokłem. Co prawda w pociągu trochę przeschnąłem, ale nie do końca. Na szczęście przed ósmą w Helu już nie padało i przez całą trasę towarzyszyła mi już ładna, przeważnie słoneczna pogoda.

czwartek, 25 czerwca 2015

Drogi i bezdroża Wakacyjnego Tułacza

Nad zgłoszeniem na Tułacza zastanawiałem się dosyć długo. Do wyboru, oprócz pozostania w domu lub samodzielnego spaceru, miałem jeszcze Survivalik. Ale chociaż lubię imprezy organizowane przez GDAKK, to nie za bardzo miałem chęć na wyprawę do Straszyna. Dojazd do Osowy, gdzie miała mieścić się baza Wakacyjnego Tułacza, wydawał się łatwiejszy, a dodatkową zachętą była możliwość zmierzenia się z Robertem i jego drużyną. Zgłosiłem się więc na tę samą, piętnastokilometrową trasę pieszą, a dzięki Robertowi dotarcie tam było naprawdę wygodne.
Już przy zapisach pojawiła się ciekawa opcja wyboru mapy czarno-białej lub dopłaty za mapę kolorową. Zdecydowałem się na tę drugą opcję i porównując po imprezie te mapy stwierdzam, że była to słuszna decyzja i znacznie ułatwiła wędrówkę. Inną nietypową rzeczą był nieco inny rozkład startów, a mianowicie podzielenie ich na różne przedziały godzinowe. Najpierw, od 6:30, startowali uczestnicy najdłuższej trasy TP50, następnie od ósmej nasza TP15, a potem inne trasy. Wylosowałem sto piętnastą minutę startową, co przekładało się na godzinę 8:25, a Robert z Karoliną i Szymonem ruszali pół godziny później.

niedziela, 21 czerwca 2015

Ścieżki i chaszcze treningu Las-Kompas na Młynkach

Relacja z Wakacyjnego Tułacza w przygotowaniu, a dziś krótko o tytułowej imprezie. Ale najpierw dwa małe ogłoszenia.
Po pierwsze, na facebooku już pisałem o planie na wycieczkę w pierwszy lub drugi weekend lipca. Jej celem będzie przede wszystkim wejherowskie grodzisko, ale też i parę innych, chyba dość ciekawych, miejsc. Jeśli ktoś jest chętny, zapraszam do zostawienia komentarza tutaj lub do kontaktu na fanpage'u bloga (link po praweje stronie).
Po drugie, jeśli ktoś lubi jeździć na rowerze, to w następny weekend mam zamiar przejechać się z Helu do Wejherowa. Również, jeśli ktoś chce się dołączyć, to zapraszam. Tyle ogłoszenia - a teraz marsz po malowniczych okolicach Młynków i Gniewowa.

czwartek, 18 czerwca 2015

Ścieżki i chaszcze Włóczykija

Po prawie całkowitym wyzdrowieniu i kilku mniejszych spacerach w wejherowskich lasach przyszła pora na udział w jakimś InO. Mój wybór tym razem padł na nieco mniejszą imprezę, można by nawet powiedzieć, że kameralną. W rumskim Włóczykiju wzięło udział co prawda prawie sto osób, ale w większości była to młodzież w różnym wieku, biorąca udział w pucharowych zmaganiach swoich kategorii wiekowych. Trasę TO, na którą się zgłosiłem, zdecydowało się przebyć jeszcze tylko pięć drużyn, z czego jedna - z tego co zauważyłem, weterani wielu inowskich zawodów - zrezygnowała po pierwszym etapie na rzecz plażowania.
Zresztą pogoda (wysoka temperatura i grzejące słońce) zdecydowanie bardziej sprzyjała plażowaniu, niż wędrówkom, co jednak nie przeszkodziło mi zanadto w marszu, zwłaszcza że trasa nie była przesadnie długa, za to dosyć ciekawa. Impreza złożona była z czterech tras, z czego trzy (TD, TM, TJ) zaliczane były do poszczególnych kategorii wiekowych Młodzieżowego Pucharu Województwa Pomorskiego, zaś czwarta (TP) była przeznaczona dla początkujących czy osób, które chciały pospacerować z mapą. "Moja" trasa TO była identyczna z juniorską TJ i składała się z dwóch etapów. Organizatorem było Szkolne Koło Krajoznawczo-Turystyczne Włóczykij z rumskiego Gimnazjum nr 4, które z kolei było bazą imprezy.

poniedziałek, 1 czerwca 2015

Drogi i bezdroża Kaszubskiej Włóczęgi

Po kilku sukcesach na łatwiejszych trasach w InO (np. wygrana na trasie MT w marcowych Manewrach) postanowiliśmy z Robertem wystartować na jakimś trudniejszym poziomie. Ze względu na różną dostępność terminów wspólnie zdecydowaliśmy się na trasę czarną w 8. Rajdzie z Kompasem trzydziestego maja. W międzyczasie Robert wystartował w kategorii trudnej w I MnO Do Źródełka, a ja w o stopień trudniejszej kategorii BT w dziesiątej edycji Kaszubskiej Włóczęgi. O wyniku Roberta i jego drużyny można bardzo delikatnie powiedzieć, że na kolana nie powala, jednak rezultat osiągnięty przez Wojtka (pozdrawiam) i mnie w ostatnią sobotę na aż takie delikatne określenie nie zasłużył. Ale po kolei.
W sobotę 23 maja pogoda rano była - przynajmniej w Wejherowie - zadziwiająco ładna, choć niestety nie utrzymała się długo. Ja mimo zmęczenia (po raz kolejny jechałem na InO po nocy w pracy) czułem się nieźle. Dojazd nie sprawił dużo kłopotu, choć w samym Borsku trzeba było zapytać o drogę do ośrodka, który miał mieścić bazę imprezy. Nasza trzydziesta minuta startowa (przy godzinie "zero" o 10.00) pozwalała nam nie spieszyć się za bardzo, a i tak mieliśmy jeszcze chwilę na przygotowanie się do marszu, a Wojtek spokojnie zdążył jeszcze odebrać koszulkę.
Kiedy dostaliśmy mapę, Wojtek trochę się zdziwił zobaczywszy na niej kilka białych plam (choć należałoby raczej powiedzieć, że to fragmenty mapy były plamami wśród bieli...), mimo że wcześniej wspomniałem, że na tym poziomie mapa może być nieco zmodyfikowana. Wymazane w niektórych miejscach drogi zdziwiły go jeszcze bardziej, no ale niestety to już urok tras na tym poziomie trudności.

niedziela, 17 maja 2015

Drogi i bezdroża lasów za Gniewowem

Dzisiaj mimo wietrznej pogody i zapowiadanych deszczów postanowiłem wyjść na dwór, wziąć rower i pojechać na Las-Kompas, czyli wspominany już przeze mnie otwarty trening rumskiego klubu BnO UKS Siódemka. Przynajmniej nie miałem daleko, bo tylko do Gniewowa, a konkretnie na jego wschodnie obrzeża. Siłą rzeczy terenem imprezy były lasy położone na wschód od tej wsi, w kierunku Rumi i Zbychowa, gdzie znałem tylko kilka głównych dróg.
Ale więcej o tym za chwilę, bo oczywiście musiałem najpierw tam dojechać - co nie wydawało się trudnym wyzwaniem, jednak jak się okazało, ciągle brakuje mi trochę formy, żeby jednym ciągiem podjechać asfaltówką ze Śmiechowa do Gniewowa. Na szczęście moja kondycja się trochę poprawia i za niedługo powinno mi się to udać (a może to tylko takie wrażenie z powodu większej płynności jazdy rowerem niedawno odebranym z przeglądu).

piątek, 8 maja 2015

Droga przez Długą Górę, Łężyce i dolinę Zagórskiej Strugi

Po długiej wewnętrznej walce, wiedziony chęcią dzielenia się moimi wędrówkami z szerszym gronem czytelników, postanowiłem założyć konto na facebooku i utworzyć tam stronę prezentującą mój blog, leśne spacery oraz oczywiście udział w imprezach na orientację. Można ją znaleźć tutaj. Zapraszam!
Pogoda w ostatnią sobotę kwietnia zachęcała do wyruszenia na wędrówkę. Na swój cel wybrałem jedną z pozycji planów letnich, a mianowicie cisowska Długa Góra, Łężyce i czarny szlak PTTK od Piekiełka do Rumi. Trasę obliczyłem na około trzydzieści kilometrów i wiele się nie pomyliłem.
Wyprawę zacząłem chwilę po dziewiątej drobnymi zakupami prowiantu na drogę w Biedronce. Spod niej ruszyłem ulicą Owsianą w stronę Długiej Góry, u stóp której zaczęła się właściwa wędrówka. Krótki odcinek szedłem wzdłuż podnóża w stronę Chyloni, ponieważ jednak mój zasadniczy cel znajdował się bardziej na zachodzie, musiałem w końcu zacząć się wspinać na grzbiet wzgórza (jeszcze nie szczyt, bo Długa Góra nie wzięła swej nazwy znikąd). Było to chyba najwyższe podejście podczas tej mojej trasy i w sumie byłem zadowolony, że od niego zacząłem, choć nie było łatwe. Za to idąc wzdłuż grzbietu ścieżką mogłem już pomiędzy drzewami spoglądać na leżącą w dole Cisowę, mijając między innymi miejsce, gdzie w listopadzie ślizgałem się na świeżych jesiennych liściach. Ten odcinek nie był zbyt wymagający, ale i tak przyjemny do spacerów. Ostatecznie ścieżka doprowadziła mnie do miejsca ponad bazą SKM, gdzie wycięto sporo drzew na stoku doliny, i dzięki roztacza się stamtąd szeroki widok, przede wszystkim na Chylonię i Cisowę, ale także na inne części Gdyni (zwłaszcza Pogórze i Obłuże) czy wschodnie obrzeża Rumi.

niedziela, 26 kwietnia 2015

Drogi i bezdroża Rajdu Rowerowego w Leśniewie

Zgodnie z zapowiedzią, czas na relację z Rajdu Rowerowego na Orientację organizowanego przez Wiejski Klub Kultury w Leśniewie z trasami autorstwa Damiana Lanca, którego miałem okazję poznać na Mikołajkowym Kompasie w grudniu. Już wtedy zapraszał na ten rajd, ale swojego udziału w nim nie byłem pewien aż do ostatniego tygodnia przed imprezą. Zresztą nawet jadąc tydzień temu w niedzielny poranek do Leśniewa miałem wątpliwości, czy to słuszna decyzja - od dłuższego czasu nie robiłem rowerem takiej trasy (a zapisałem się na 40km). Z drugiej strony byłem pewien, że sześć godzin zapowiedzianego limitu to aż za dużo i powinienem się zmieścić w trzech, góra czterech. Trasa pokazała, jak bardzo przeceniałem swoje możliwości... Ale po kolei.

sobota, 18 kwietnia 2015

Siedem Dróg

Dziś nie relacja z trasy, a raczej opis miejsca, czyli tytułowych Siedmiu Dróg - leśnej polany na terenie Wejherowa, na południe od centrum miasta i na wschód od dzielnicy nazywanej Cegielnią. Pochodzenie nazwy jest oczywiste - wiąże się ona z wychodzącymi z niej leśnymi drogami i ścieżkami. Muszę jednak dodać, że przy niewielkim uporze można się tych dróg doliczyć nie siedmiu, a ośmiu. Spotkałem się też z nazwą Siedem Ścieżek Matki Bożej, zapewne w związku z kapliczką Grób Matki Bożej stanowiącej część niedalekiej Kalwarii Wejherowskiej. Oczywiście obie te nazwy są raczej potoczne, ponieważ polana jest zbyt mała, żeby ją umieszczać na mapach. Nawet na zdjęciach satelitarnych nie jest łatwa do zauważenia.

niedziela, 29 marca 2015

Plany na wiosnę i początek lata

Zaczęła się wiosna, choć po pogodzie nie do końca jakoś to widać. Po kilku w miarę ciepłych dniach, ochłodzeniu i ponownym ociepleniu znowu mamy ochłodzenie, no i deszcz. Wiosnę za to widać w ilości zleceń u mnie w pracy - ten weekend spędzę w robocie, zamiast iść na wędrówkę czy choćby na Kaszubiaczka, w którym zamierzałem wziąć udział. Zamiast relacji z drogi zamieszczam więc post z planami na wiosnę i lato.

wtorek, 24 marca 2015

Drogi i bezdroża Manewrów SKPT

W sobotni poranek jedną z pierwszych moich czynności było sprawdzenie lokalizacji Manewrów SKPT, jak zwykle podawanej dopiero w dniu imprezy. Ku mojemu i Roberta zaskoczeniu okazało się, że bazą będzie Samorządowe Gimnazjum w Bolszewie, którego uczniem był Robert. Z tego wynikało, że terenem, na którym będziemy szukać lampionów, będą względnie dobrze mu znane lasy koło Góry lub fragment Puszczy Darżlubskiej na północ od Wejherowa, który z kolei ja kojarzę nieco lepiej. Jak się okazało, punkty kontrolne naszej trasy MT Lampiony do świątecznego ubrania mieściły się w tej pierwszej opcji, choć nocne warunki i odrobina śniegu trochę utrudniły nawigację i rozpoznawanie terenu, który mógłby wydawać się znajomy, a jednak okazywał się być oddalony od spodziewanego o dobre kilka kilometrów. Niemniej, jakoś udało nam się trasę przejść i to w dodatku z dużym zapasem czasowym. Ale po kolei.
Prognozy pogody zapowiadały zimną noc i padający (przynajmniej wieczorem) śnieg, zresztą organizatorzy również o tym uprzedzali. Śniegu faktycznie trochę spadło, jednak w trakcie marszu przez większość czasu niebo było tak czyste, że prawie można byłoby nawigować według gwiazd. Zimno jednak było przez całą noc, nawet jeśli w marszu się tego nie odczuwało, i ciepłe ubranie pokazało swoją przydatność.
Nieco przed dziewiętnastą dojechaliśmy do szkoły. Godzina zero została wyznaczona na 18.15, a nam przyznano siedemdziesiątą drugą minutę startową, czyli nasz start wypadł na 19.27. Wyszliśmy ze szkoły i ruszyliśmy w drogę. Poniżej mapa będąca elementem pakietu startowego.

poniedziałek, 16 marca 2015

Drogi i bezdroża Bursztynowej Góry

Po udziale w treningu Las-Kompas na znanych już mi terenach śmiechowskich lasów przyszedł czas na nieco odleglejsze rejony, a konkretnie na bąkowską Bursztynową Górę, w której otoczeniu gdyński Azymut 45 zorganizował swoją imprezę Z Mapą do Lasu. Przy okazji postanowiłem też sprawdzić, jak zachowa się mój niedawno odebrany z serwisu rower na nieco dłuższej trasie, niż ze sklepu do domu i w związku z tym do Bąkowa zdecydowany byłem dotrzeć na dwóch kółkach, choć oczywiście nie z Wejherowa, a z Gdańska, do którego dojechałem SKM-ką.
Rower sprawdził się lepiej, niż się spodziewałem, choć tylny hamulec nie był tak dobrze wyregulowany, jak zostałem zapewniony. Niemniej nie było to zbytnią przeszkodą podczas jazdy, zwłaszcza że nie rozwijałem prędkości na tyle dużej, by przy hamowaniu na przednim kole wylecieć przez kierownicę. Sama trasa z dworca Gdańsk Główny do Bąkowa budziła we mnie mieszane uczucia, z różnych przyczyn. Na długich odcinkach były całkiem niezłe ścieżki rowerowe, ale były też takie, gdzie musiałem jechać jezdnią moim zdaniem niedostatecznie szeroką dla dwóch kierunków jazdy samochodów i jeszcze dla mnie na rowerze. Nieco irytujące było to w Kowalach i samym Bąkowie, gdzie odcinki chodnika z dopuszczonym ruchem rowerów były bardzo krótkie i często przeplatane z takimi, gdzie rowerów nie dopuszczano. Było też zdecydowanie chłodniej, niż się spodziewałem - momentami polar okazywał się być niewystarczająco trzymającym ciepło odzieniem. Na przyszłość będę musiał pomyśleć o jakiejś innej kurtce, być może w ogóle o bardziej profesjonalnym stroju do jazdy na rowerze.

Zdjęcie pochodzi ze strony kolbudy.gd.pl

piątek, 13 marca 2015

Letnia droga gdyńskimi lasami

Przy okazji opisywania którejś z poprzednich wędrówek pomyślałem, że warto by opisać też jedną z wcześniejszych wędrówek, w trakcie której miałem okazję przejść między innymi fragment żółtego szlaku Trójmiejskiego od strony Gdyni Głównej. Trasę tę przeszedłem pod koniec sierpnia ubiegłego roku, było jeszcze lato, pogoda była ładna, chociaż bez upałów. Ogólnie warunki sprzyjały marszowi.
Wędrówkę zacząłem na gdyńskim dworcu PKP, z którego tunelem przeszedłem na zachodnią stronę ulicy Morskiej. Przy jego wylocie znajduje się tablica ze schematem przebiegu szlaków PTTK w Trójmieście i tam też szlak Trójmiejski ma swój początek. Według strony szlaków PTTK biegnie dalej ulicą Wolności i Podlaską do Tatrzańskiej, gdzie wchodzi na leśny obszar Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego. Mnie znaki w terenie prowadziły raczej Warszawską i Słupecką. Swoją drogą, mieszkańcy wyższych budynków w tej części Działek Leśnych mają chyba niezły widok na Gdynię - nawet z poziomu ulic czy pierwszych wzniesień w lesie mogłem co nieco zobaczyć.

poniedziałek, 9 marca 2015

Drogi i bezdroża pierwszej ciepłej niedzieli

Zanim zacznę pisać o głównym temacie, jeszcze dwie informacje. Pierwsza o zbliżających się kolejnych nocnych marszach na orientację organizowanych przez SKPT, czyli Manewrach. Odbędą się w weekend 21/22 lutego, lokalizacja będzie podana w dniu imprezy rano. Tematem jest klasyczna polska komedia - "Sami swoi". Znów mamy zamiar iść z Robertem i liczę na lepszy wynik niż ostatnio samotnie na Darżlubie.
Druga informacja jest o galeriach, a właściwie o linkach do nich, których nie umieściłem w poprzednich wpisach, a konkretnie w postach o lutowej wędrówce szlakami Trójmiasta i o zeszłotygodniowej wędrówce wzgórzami Rumi i Redy. Link do pierwszej galerii tutaj, a do drugiej tutaj.

A głównym tematem jest dzisiejsza impreza na orientację, organizowana przez UKS Siódemka Rumia pod nazwą Las-Kompas. Jest to cykliczny otwarty trening dla biegaczy na orientację, podobny do tych organizowanych przez gdyński Azymut 45 pod nazwą Z Mapą do Lasu. Tym razem odbywał w lasach Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego w okolicy wejherowskiego Śmiechowa.

niedziela, 8 marca 2015

Droga wzgórzami Rumi i Redy

Poranna ładna pogoda w pierwszą niedzielę marca zachęciła mnie do wyjścia na dwór. Dodatkowym impulsem do tego była konieczność oddania roweru do serwisu. Ponieważ kupowałem go w Decathlonie, naturalnym celem wyprawy były tym razem obszary Rumi, względnie Redy, zwłaszcza że i tak planowałem obejść kilka tamtejszych punktów widokowych na wzgórzach.
Do Decathlonu dotarłem około w pół do pierwszej. Niewiele brakowało, żeby mnie tam spławili - przede mną odesłano dwóch panów twierdząc, że serwis rowerowy będzie czynny dopiero od 10 marca. Pan w serwisie przyjął mój rower, ale dopiero jak powiedziałem, że przez telefon poinformowano mnie, że rowery już są przyjmowane. Ciekawa polityka obsługi klienta...

niedziela, 1 marca 2015

Śniegołazy - Szlak Wzgórz Szymbarskich

Nadszedł w końcu dzień próby, czyli organizowane przez Akademicki Klub Kadry GDAKK Śniegołazy. Przyznam, że wyzwanie było spore - celem było przejście sporego odcinka czarnego szlaku PTTK Wzgórz Szymbarskich z Wieżycy do Sierakowic, którego długość według oficjalnych informacji wynosi 51,5 km. Dodatkowym utrudnieniem w wędrówce jest zimowa pora i nocny charakter imprezy. Mimo to, uwzględniając niedawne marsze treningowe i fakt, że tym razem szedłem w duecie z Robertem (pozdrawiam), byłem przekonany, że uda nam się przejść całość trasy.
Jedna grupa wyruszyła z rynku w Sierakowicach, gdzie czarny szlak ma swój początek, druga, mniej liczna ze stacji kolejowej Wieżyca, w pobliżu której szlak przekracza tory prowadzące z Gdyni do Kościerzyny. My z Robertem wyruszyliśmy z tą drugą grupą. Wymarsz trochę się opóźnił - na szczęście dla nas, bo też dojechaliśmy kilka minut po planowanej godzinie startu. Po dojściu z peronu do szlaku i po zrobieniu pamiątkowego zdjęcia (mam nadzieję, że niebawem ukaże się w gdakkowskiej relacji z imprezy - ja sam zdjęć nie robiłem) ruszyliśmy w drogę. Początek trasy można było potraktować jako małą rozgrzewkę czy też przedsmak całej trasy. Były tam mniej lub bardziej strome podejścia i zejścia, fragmenty leśnych dróg i ścieżek, wiejskie ulice, resztkowe płaty śniegu, a nawet przeprawa przez strumyk - a to wszystko na odcinku niewiele ponad półtorej kilometra.

poniedziałek, 16 lutego 2015

Weekendowe drogi przedśniegołazowe (2)

Niedziela była zdecydowanie chłodniejsza od soboty, ale na trening Z Mapą do Lasu pojechałem ubrany równie cienko, jak w sobotę. Tylko buty wziąłem bardziej dopasowane do trudniejszego terenu. Chłód początkowo trochę mi dokuczał, ale wiedziałem, że jak tylko ruszę aktywnie na trasę, to się rozgrzeję, i faktycznie tak się stało - przez większość marszu właściwie nie odczuwałem chłodu, a nawet było mi trochę za ciepło.
Tym razem bazą imprezy był teren zespołu szkół w Gdyni Chwarznie. Start jak zwykle zapowiadany był na 10:30, ale jak zwykle wydawanie map zaczęło się nieco szybciej i już około dziesiątej piętnaście ruszyłem w trasę. Poprzednio wybierałem trasy A i B, tym razem zdecydowałem się na najtrudniejszą trasę C. W sumie nie żałuję, ale muszę przyznać, że nie spodziewałem się aż takiej różnicy w poziomie trudności.

niedziela, 15 lutego 2015

Weekendowe drogi przedśniegołazowe (1)

Śniegołazy już za niecały tydzień, w najbliższą sobotę, więc ten weekend postanowiłem poświęcić na lekki (przynajmniej w porównaniu z samą imprezą) trening. W sobotę zrobiłem sobie wędrówkę po Puszczy Darżlubskiej na północ od Wejherowa, a w niedzielę wziąłem udział w treningu InO Z Mapą do Lasu w okolicach Chwarzna.
Sobotni marsz zacząłem w okolicach południa. Zachęciła mnie do tego przede wszystkim pogoda - świecące słońce i mocno dodatnia temperatura, która spowodowała też, że na cienki polar założyłem tylko letnią kurtkę, a i tak było mi ciepło przez większość trasy. Pogoda sprawiła mi jednak też małą niespodziankę - jeszcze na terenie Wejherowa w okolicach osiedla Orlexu na Necla zauważyłem lekką mgłę, która gęstniała wraz z tym, jak zbliżałem się do rzeki Redy. Na moście w ciągu ul. Konopnickiej widoczność nie przekraczała stu pięćdziesięciu metrów - prawie nie widziałem lasu, od którego oddzielał mnie tylko pas łąk. Mgła jednak szybko też znikła, kiedy już do lasu wszedłem.

wtorek, 10 lutego 2015

Zimowa droga lasami i ulicami Trójmiasta (2)

Poprzednią część opisu wędrówki z niedzieli pierwszego lutego zakończyłem docierając do granic Gdańska z Chwaszczynem i Gdynią. Czas na ciąg dalszy, czyli kolejne kilkanaście kilometrów marszu w zimowej scenerii szlaków turystycznych w Trójmiejskim Parku Krajobrazowym, wraz z ilustracjami.
Na powyższym zdjęciu widoczna jest wieża telekomunikacyjna na Górze Donas, wraz z platformową widokową. Wieża ta była jednym z moich głównych celów na tej trasie, zarówno dlatego że leży na trasie żółtego szlaku, jak i z powodu roztaczających się z niej widoków. A to, czy udało mi się do niej dotrzeć przy dziennym świetle, tak jak chciałem, a także co tam zobaczyłem, to przeczytać i obejrzeć można poniżej.

piątek, 6 lutego 2015

Zimowa droga lasami i ulicami Trójmiasta (1)

Plan był taki, żeby przejść resztę szlaku Trójmiejskiego od miejsca, gdzie ostatnio skończyłem w Jaśkowej Dolinie, do samej Gdyni. Znaczy, po wcześniejszych doświadczeniach z długodystansowych marszów (zwłaszcza niebieskim szlakiem - 1 i 2), nabrałem przekonania, że przejście naraz więcej niż 20-25 kilometrów trochę mija się z celem, bo zaczyna się iść, żeby iść, bez sił na obserwację krajobrazu. Ale ponieważ wraz z przyjacielem (pozdrawiam) myślimy nad udziałem w Śniegołazach, uznałem, że przyda się mały trening, a przynajmniej sprawdzenie swoich możliwości, czyli nieco krótsza trasa żółtym szlakiem bez początkowego fragmentu, który przeszedłem na początku stycznia.
Ale plany planami, a rzeczywistość swoją drogą. Przede wszystkim zamierzałem wystartować z Wrzeszcza o ósmej rano, żeby jak największą część trasy przejść w dziennym świetle. Jednak ze względu na wizytę u przyjaciółki (również pozdrawiam) początek trasy przesunął się na 10:40 do Szadółek, niedaleko centrum handlowego Fashion House. Na dodatek wcześniej rano zaspałem i nie zdążyłem sobie przygotować herbaty do termosu, przez co cały dzień byłem skazany na zimne płyny. Ale przynajmniej pogoda dopisała.

środa, 21 stycznia 2015

Drogi i bezdroża Śniegołazika

W sobotę 17 stycznia brałem udział w drugim etapie Pucharu GDAKKa, czyli w Śniegołaziku. Puchar ten to seria InO organizowanych przez turystyczne koło z Politechniki Gdańskiej, AKK GDAKK. W tym roku odbywa się po raz pierwszy, ale GDAKK ma doświadczenie w organizacji imprez na orientację, m. in. Kaszubskiej Włóczęgi czy Sukkuba. Niektóre imprezy w ramach Pucharu nawiązują (głównie nazwą, ale nie tylko) do tych większych i z dłuższą tradycją. Śniegołazik nawiązuje do corocznego nocnego marszu którymś ze szlaków turystycznych PTTK pod nazwą Śniegołazy.
Do wyboru były trzy trasy - TP (dla początkujących i nie tylko, 5 km po liniach prostych), TSP (specjalna, w formie scorelaufu) i TZ (dla zaawansowanych, 7 km). Ponieważ nie bardzo czułem się jeszcze na siłach, by wziąć udział w najtrudniejszej trasie (zwłaszcza po obejrzeniu map z pierwszej rundy - Śnieżynki), a na planowanie trasy na scorelaufie jakoś nie miałem ochoty, zdecydowałem się na trasę TP, która okazała się całkiem przyjemna, ale również wymagająca. Pierwszym wyzwaniem dla mnie było dotarcie na czas do bazy zawodów na Wielkiej Gwieździe (Wielka i Mała Gwiazda to skrzyżowania licznych szlaków turystycznych w lasach sopockich), zwłaszcza że szedłem przez nieznany mi las, a siąpiący deszcz i błotniste ścieżki nie ułatwiały mi zadania. Ostatecznie udało mi się to, trochę na czuja, trochę według kierunku, a trochę według podręcznej mapki, nieco przed w pół do jedenastej. Przyznano mi 39 minutę startową, a ponieważ godziną zero była 10.00, to miałem jeszcze chwilę na wniesienie opłaty startowej i przygotowanie się do marszu. O czasie odebrałem mapę oraz kartę startową i mogłem ruszyć w drogę.


niedziela, 18 stycznia 2015

Drogi z lampionami, czyli o imprezach na orientację

Ponieważ od czasu do czasu pomiędzy wpisami o moich wędrówkach czy o szlakach turystycznych umieszczam tu posty o imprezach na orientację, w których brałem udział lub mam zamiar wziąć udział w przyszłości, pomyślałem, że dla osób mniej obeznanych z tematem warto by opisać, na czym takie imprezy polegają. Najkrócej mówiąc, InO opierają się na tym, że uczestnik (lub drużyna) musi kierując się mapą potwierdzić swoją obecność przy punktach kontrolnych rozstawionych w terenie w określonym limicie czasu. I to by było na tyle, jeśli chodzi o cechy wspólne dla wszystkich InO, bo wszystko inne zależy od typu imprezy, czy konkretnego wydarzenia. Czasem nawet poszczególne biegi czy marsze na orientację organizowane regularnie co roku różnią się między osobą. Poszczególne możliwości postaram się opisać poniżej. Na samym początku muszę jednak stwierdzić, że z racji mojego stosunkowo niewielkiego doświadczenia opis ten może być niepełny i niekoniecznie prawidłowy, zachęcam więc do samodzielnych poszukiwań, a także zadawania pytań (w miarę możliwości postaram się odpowiedzieć) lub zwracania mi uwagi na błędy (które postaram się poprawić).

wtorek, 6 stycznia 2015

Droga Szlakiem Trójmiejskim: początek odcinka gdańskiego

Przy okazji poniedziałkowej wizyty w Gdańsku w innych sprawach, postanowiłem przejść krótki, początkowy fragment żółtego Szlaku Trójmiejskiego od strony Gdańska. Całość szlaku jest trochę za długa jak na moją obecną formę (liczy około 46 km) i choć pewnie bym dał radę, wolę ten szlak podzielić na kilka etapów. Od strony Gdyni początek znam, teraz poznałem kilka kilometrów od strony Gdańska. Resztę podzielę na dwa lub trzy etapy, zależnie od tego, jak daleko będę chciał zboczyć z niego, żeby odwiedzić ciekawe miejsca w jego pobliżu, ale nie bezpośrednio na jego trasie. Tymczasem - odcinek zasadniczo w większości miejski.
Szlak zaczyna się przy gdańskim dworcu PKS przy ulicy 3 Maja, skąd kieruje się nieco na północ, a potem na zachód na Górę Gradową. Ja w swoim marszu skierowałem się na południe, by na Górę Gradową wejść po obejrzeniu (choć trochę pobieżnym) obiektów Fortu Grodzisko. Jest to kompleks fortyfikacji pochodzących w większości z XIX w., choć pierwsze umocnienia powstały tu w wieku XVI. Obecny kształt budowli fortecznych to dzieło pruskich inżynierów, którzy je przebudowywali najpierw w celu obrony miasta przed wojskami napoleońskimi, a później by je dopasować do nieco nowocześniejszych wymagań, jakkolwiek przestarzałe by nam się dzisiaj wydawały. Poza tym zabytkowe budowle mieszczą Centrum Hewelianum, jedno z kilku w Trójmieście miejsc, gdzie w ciekawy sposób można zapoznać się z rozmaitymi osiągnięciami nauki. Niestety w poniedziałki nieczynne, więc nic nie obejrzałem, zresztą akurat tego dnia i tak nie miałbym na to wiele czasu. Zrobiłem za to kilka zdjęć samych fortyfikacji oraz widoków widocznych z wałów i spod milenijnego krzyża postawionego w północnej części fortu, ponad trzydzieści metrów powyżej zabudowy Gdańska (Góra Gradowa w najwyższym punkcie osiąga 46m n.p.m.). Widoki te obejmują, poza leżącymi tuż poniżej Starym i Głównym Miastem z ich charakterystycznymi punktami (ratusz Głównego Miasta, kościół św. Katarzyny czy oczywiście Bazylika Mariacka), tereny dawnej Stoczni Gdańskiej, Elektrociepłownię Wybrzeże, most wantowy na Martwej Wiśle czy obiekty oddalone o kilka lub kilkanaście kilometrów, jak wiatraki z farmy wiatrowej w Bystrej, rafinerię Lotosu, czy południową wieżę gdyńskiego kompleksu Sea Towers.

niedziela, 4 stycznia 2015

Staro- i noworoczne drogi

Okres świąteczno-noworoczny i związane z nim sprawy raczej słabo sprzyja leśnym wędrówkom, głównie dlatego że trudniej jest wygospodarować czas na coś więcej niż krótki spacer. A i pogoda nie była w te święta przesadnie łaskawa. Niemniej udało mi się wyjść i kilka dróg pozwiedzać, łącząc to z krótkimi, treningowymi marszami na orientację.
Marsze czy biegi na orientację poza oczywiście walorami rekreacyjno-rywalizacyjnymi są dla mnie też motywacją do wypraw w miejsca, gdzie w innych okolicznościach z takich czy innych przyczyn nie zapuściłbym się albo wybrał się tam nieprędko, a miejsca t mogą być całkiem ciekawe i warte odwiedzenia. Podobnie było z dwoma niedzielnymi treningami Z Mapą do Lasu, organizowanymi przez UKS "Azymut 45". W pierwszym brałem udział w ostatnią niedzielę starego roku, w Sopocie, a w drugim w pierwszą niedzielę 2015 roku, w Gdyni Dąbrowie. Z pewnością będę brał udział w następnych, choć oczywiście nie za każdym razem. Niektórzy z czytelników być może zauważyli, że na panelu po lewej stronie pojawiły się wycinki z bloga Z Mapą do Lasu z informacjami o następnych edycjach, więc chętnych zapraszam do udziału.