sobota, 29 listopada 2014

Droga z Wejherowa do Gdyni

Dziś będę pisał o trasie przebytej rowerem, chyba najdłuższej, jaką przejechałem. Jest to trasa z Wejherowa do Gdyni, w sporej części przez lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego, ale także przez tzw. Polanę Lesocką i okolice Koleczkowa. Zdjęć dziś nie będzie, gdyż zazwyczaj nie zabieram ze sobą na rower aparatu, a nie jestem jakimś wielkim fanem robienia zdjęć telefonem.

W drogę wyruszyłem po południu szóstego lipca jakoś po siedemnastej. Moim celem było dotarcie do Gdyni (konkretnie na Wzgórze Św. Maksymiliana) przed dwudziestą, aby odebrać żonę z pracy i wrócić z nią do domu po spacerku przez Gdynię. Pogoda była całkiem sprzyjająca, nie za ciepło, nie za zimno, kilka chmurek i bez opadów, jeśli nie liczyć kilkuminutowego, słabiutkiego deszczyku na początku drogi.
Wystartowałem z boiska przy ulicy Wschodniej na Śmiechowie, skąd ruszyłem dalej w kierunku drogi do Gniewowa. Właśnie ta droga była najtrudniejszym odcinkiem na całej trasie - jechałem nią przez mniej więcej trzy kilometry, z czego dwa były pod górkę, z różnicą wysokości sięgającą dziewięćdziesięciu metrów (czyli 4,5% średniego nachylenia). Moim zdaniem podjazd godny dobrego kolarza górskiego - ja z moją niekoniecznie dobrą formą nie byłem w stanie go w całości przejechać i ostatnie dwieście metrów przed szczytem rower prowadziłem. Od szczytu drogi do Gniewowa było już dużo łatwiej ze względu na łagodny zjazd. Po drodze minąłem byłą siedzibę dawnego nadleśnictwa Gniewowo (obecnie lasy te wchodzą w skład nadleśnictwa Gdańsk) w zabytkowym dziewiętnastowiecznym budynku, obecnie mieszkalnym. Do samego Gniewowa nie dojechałem, bo postanowiłem skręcić w prawo na drogę prowadzącą do Nowin i Młynków, jednak nie odwiedzałem tych miejsc tym razem, skręciwszy wcześniej na leśny trakt wzdłuż rzeki Cedron (w tym miejscu jest to ledwie zauważalny strumyk). Traktem tym prowadzi też czerwony szlak turystyczny PTTK "Wejherowski", jest to też lubiana trasa spacerów, wypraw rowerowych czy nordic walkingu, m. in. ze względu na znajdujące się dalej jezioro Wyspowo czy wspomniane Młynki, gdzie przy kilku malowniczych stawach na Cedronie postawiono wiaty dla odpoczynku turystów. Ciekawe w tej okolicy są też drogowskazy namalowane na kamieniach postawionych przy drodze.
Czerwony szlak opuściłem nad samym jeziorem, skręcając w kierunku Nowego Dworu Wejherowskiego. Był to kolejny trudny dla mnie fragment drogi - znów byłem zmuszony zsiąść z roweru, choć tym razem nie tylko z powodu podjazdu, ale też piaskowej nawierzchni, w której miejscami grzęzły mi koła. Na szczęście ten odcinek był krótszy od górki pod Gniewowem. Dalsza trasa prowadziła mnie przez Polanę Lesocką drogą wojewódzką nr 218, z Nowego Dworu do Bieszkowic, przed którymi mijałem jednostkę wojskową. Jezior w Bieszkowicach tym razem nie oglądałem, gdyż były trochę za daleko od mojej trasy. Za Bieszkowicami znów wjechałem w las. Odcinek drogi do Koleczkowa był dość ciemny, nie wiem, czy ze względu na chwilowe zachmurzenie, czy też z powodu gęsto rosnących drzew z koronami sięgającym daleko nad drogą i zasłaniającym niebo. W samej wsi doceniłem chodniki przy drodze, wyglądające na niedawno zbudowane. Zresztą sama droga też chyba była niedawno remontowana. Zacząłem się też rozglądać za jakąś możliwością skrętu w kierunku Gdyni, jako że nie uśmiechała mi się podróż przez Chwaszczyno.
Ostatecznie pojechałem przez Bojano, ulicą Majora Bojana. Ulica ta, z nawierzchnią gruntową, a częściowo również płytami jumbo doprowadziła mnie do Wiczlina. I Bojano, i Wiczlino spodobały się, i gdyby było mnie na to stać, chętnie bym w tej okolicy zamieszkał. Szczególnie zachęcający był widok malowniczo przeplatających się z lasami pól i łąk, ale bardzo ładnie prezentowały się też liczne domy jednorodzinne. Za Wiczlinem w lesie skręciłem w złą stronę i do Chwarzna dotarłem nieco dłuższą drogą częściowo wzdłuż obwodnicy. Następny odcinek przebyłem nieźle wykonaną ścieżką rowerową wzdłuż ulicy Chwarznieńskiej, a później leśną trasą, która doprowadziła mnie na gdyńskie Działki Leśne. Muszę stwierdzić, że drogi leśne w Gdyni, w szczególności te przeznaczone dla rowerów, zrobiły na mnie bardzo dobre wrażenie. Te wokół Wejherowa chyba nie są w takim dobrym stanie. Inna rzecz, że w wejherowskich lasach dróg oznaczonych jako rowerowe jest stosunkowe niewiele, a w Gdyni dosyć dużo.
Ostatni odcinek tej trasy prowadził ostro w dół ulicą Wolności, a później przez centrum Gdyni i Bulwar Nadmorski, na którego południowym krańcu odpoczywałem czekając na żonę. Byłem tam kilka minut po godzinie dwudziestej.
Na koniec jeszcze trasa z navime:

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz